Województwo mazowieckie

ZROBIMY Z PŁOCKA TWIERDZĘ
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 6-15 marzec 2015
ilustracja

Jesteście tuż po zagranicznym zgrupowaniu w Turcji. Sądzi Pan, że zagraniczne zgrupowania lepiej wpływają na zespół, niż te w kraju?

Mam taką nadzieję. Jako trener pierwszy raz miałem możliwość uczestniczyć w zgrupowaniu zagranicznym. Wcześniej jeździłem na nie jako zawodnik i zawsze się sprawdzały. Podczas pobytu za granicą mamy możliwość grania z dobrymi przeciwnikami, jednak największą zaletą tego typu zgrupowań jest przede wszystkim fakt, iż gra się tam na naturalnej trawie.
 

Do drużyny dołączyli dwaj piłkarze: Piotr Darmochwał ze Stomilu Olsztyn oraz Przemysław Szymiński z Rozwoju Katowice. Czy to nie za słabe wzmocnienia w kontekście walki o ekstraklasę?

Taki był nasz plan na wzmocnienia, aby do każdej formacji ściągnąć pojednym solidnym zawodniku. Oczywiście oprócz pozycji bramkarza, bo tych mamy pod dostatkiem. Udało się ściągnąć młodego, perspektywicznego Przemka Szymińskiego i Piotra Darmochwała. Myśleliśmy jeszcze o napastniku, jednak rynek był już bardzo przebrany, a nasze możliwości finansowe mocno ograniczone.
 

Jest Pan zwolennikiem organicznej pracy i systematycznego budowania drużyny. Nie lubi Pan rewolucji kadrowych?

Dokładnie tak. Cały czas powtarzam: nie rewolucje, a ewolucje. Stosowałem takie podejście we wszystkich klubach w których pracowałem.Do tej pory takie podejście się sprawdza i mam nadzieję, że będzie się sprawdzało do końca moich dni w Płocku.

Podobała się Panu oficjalna prezentacja drużyny przygotowana przez klubowy marketing i stowarzyszenie kibiców, która odbyła się w ostatnią sobotę na hali Chemika w Płocku?

Jestem zwolennikiem takiego "wychodzenia do ludzi". Mamy problem z tym, żeby zachęcić większą ilość kibiców do przychodzenia na stadion mimo dobrych wyników sportowych. Każda tego typu akcja powinna w tym pomóc.

Wisła po rundzie jesiennej zajmuje drugie miejsce w tabeli. proszę powiedzieć kto jak na razie okazał się największym sprzymierzeńcem w tym połowicznym sukcesie? Piłkarze, zarząd klubu a może kibice?

Nie da się tych rzeczy rozłączyć. Jeśli klub ma osiągnąć sukces, to każdy z tych elementów musi odpowiednio funkcjonować. Zarząd powinien zapewnić komfortowe warunki do pracy - takie, jakie powinny być w  każdym zawodowym klubie (odpowiednie warunki lokalowe, wypłacanie pensji na czas itd.). Piłkarze powinni realizować swoje zadania, czyli ciężko trenować i zostawiać zdrowie na boisku. Kibice powinni wspierać drużynę na dobre i na złe, ale o nich w Płocku się nie martwię - wiernych fanów drużyny jest w Płocku wielu i solidnie nas wspierają za co szczerze im dziękuję.

Jak Pan widzi rolę szkolenia młodzieży w klubie. Jak wygląda współpraca z SSM Wisla Plock?

Bardzo się cieszę, że od pewnego momentu pojawiły się w tym aspekcie przekształcenia - powstało "Stowarzyszenie Sportu Młodzieżowego Wisła Płock", "Akademia Piłkarska" i "Piłkarskie Przedszkole". Moją działką jest przede wszystkim praca z pierwszym zespołem, ale zawsze jestem gotowy do pomocy i udzielania rad kolegom ze Stowarzyszenia. Obserwuję ich działania z ciekawością. Niewątpliwie dużo już udało się zrobić, ale wiele jest jeszcze do zrobienia. Cieszy mnie poprawa infrastruktury - przede wszystkim kryte boisko, które powstało w ramach II edycji Budżetu Obywatelskiego. Z pewnością trenerzy prowadzący naszych najmłodszych podopiecznych bardzo się starają i na pewno przyniesie do oczekiwane efekty w przyszłości. Daliśmy teraz szansę jednemu z młodzieżowców - Adamowi Radwańskiemu. Ten 17-latek dołączył do treningów z pierwszym zespołem. Był również z nami na zgrupowaniu w Turcji. Z pewnością powinna być to motywacja dla niego i innych zawodników z grup młodzieżowych. Chciałbym, żeby Ci ludzie zaczęli utożsamiać się z pierwszym zespołem Wisły, a jest z tym trochę kłopotu. Młodzi adepci sztuki piłkarskiej wolą dziś utożsamiać się z gwiazdami światowego formatu, a to błąd bo nie każdy z nich będzie drugim Ronaldo. Warto, żeby najpierw dążyli do zaistnienia na centralnym szczeblu rozgrywek w Polsce. Blisko, na wyciągnięcie ich ręki jest klub, który się rozwija i warto, żeby spojrzeli również na niego.

Choć to nie pana branża to jak Pan jako trener klubu aspirującego do gry w najwyższej klasie rozrywkowej widzi relacje z największym koncernem w mieście, który był kiedyś strategicznym sponsorem Wisły?

Ja mogę jedynie ubolewać na tym, że w obrębie Płocka jest tak duża firma, która spokojnie mogłaby część swojego budżetu na marketing przeznaczyć na klub piłkarski, a jednak tego nie robi. "Nafciarze" pozostali tylko z nazwy. Szkoda, bo z tak możnym sponsorem moglibyśmy rozwijać się zdecydowanie szybciej i prężniej. Ten stereotyp, że jest tu finansowe eldorado funkcjonuje jeszcze w Polsce. Często muszę tłumaczyć kolegom ze środowiska, że jest zupełnie inaczej, a Orlen nie ma z nami obecnie nic wspólnego. My ze swojej strony możemy zrobić tylko tyle, żeby swoją grą zachęcić władze koncernu, aby łaskawszym okiem spojrzeli na klub. Włodarze koncernu powinni pamiętać, że to piłka nożna jest najpopularniejszym sportem w naszym kraju.

Dużo pozytywów w Pana dotychczasowej karierze wiąże się z pracą w Gdańsku. To jedno z lepiej rozwijających się miast w Polsce. Jak pod tym kątem wygląda Płock? Jak w ostatnim czasie wyglądała zmiana tego miasta widziana okiem "przybysza z zewnątrz"?

Mam taki punkt odniesienia, bo wcześniej przez cztery lata mieszkałem w podobnym ilościowo i powierzchniowo mieście, czyli w Grudziądzu. Muszę powiedzieć, że Płock jest zdecydowanie przyjemniejszym miejscem do życia jeśli chodzi o sprawy kulturalne i infrastrukturę. Pewnie wiąże się to po części z Orlenem, jednak widać też w mieście rozsądne zarządzanie. Oczywiście aglomeracja trójmiejska to inna historia - większe miasto, więcej pieniędzy, więcej możliwości. Myślę jednak, że te lokalne środowiska powinny się ze sobą bardziej integrować. Choćby na przykładzie dwóch grup kibiców - nożnej i ręcznej. Te relacje są różne, a życzyłbym sobie, żeby kibice się przenikali, bo to w końcu jeden klub i jedna nazwa. Na razie tej integracji nie widać, ale może małymi krokami uda się to osiągnąć.

Wróćmy do piłki. Czy układ meczów, czyli fakt, że mecze z drużynami z czołówki gramy u siebie może mieć wpływ na końcowy układ tabeli, czy jest to bez znaczenia?

Wydawałoby się, że musi mieć, jednak nasze granie nieco odwróciło te proporcje - lepiej graliśmy na wyjazdach. Chciałbym, żeby ta tendencja się odwróciła. Oczywiście chcę, żebyśmy dalej wygrywali na wyjazdach, ale to w Płocku powinniśmy stworzyć twierdzę nie do zdobycia. Oczywiście wiele drużyn, które tu przyjeżdża gra z kontraataku. Trudniej im budować ataki pozycyjne. Z takimi przeciwnikami gra się ciężej, ale musimy robić wszystko, żeby wygrywać przy Łukasiewicza.


Ma Pan w swoim trenerskim CV już 5 awansów. Czy szóstym będzie awans z Wisłą Płock do Ekstraklasy?

Bardzo bym chciał. Byłoby to spełnienie jednego z moich marzeń, bo nie pracowałem jeszcze nigdy w Ekstraklasie. Jest to z pewnością marzenie każdego trenera. Byłbym podwójnie szczęśliwy gdyby udało mi się to osiągnąć z Wisłą Płock.
 

Jak zaprosiłby Pan płocczan do przybycia 7go Marca na stadion, na mecz Wisły z Zagłębiem Lubin?

Myślę, że Ci, którzy zawsze chodzą przyjdą i będą solidnie dopingować Nafciarzy, natomiast warto zaprosić tych tzw. pikników - bardzo nie lubię tego określenia, ale funkcjonuje ono w środowisku - osoby na codzień nie emocjonujące się piłką nożną. Wisła Płock dawno nie grała o tak wysokie cele. Klub rozwija się systematycznie, nie ma żadnych zawirowań, a trybuny słyną z kulturalnego kibicowania. Serdecznie zapraszam wszystkich płocczan. Obiecuję, że nie zawiedziemy!

Rozmawiał – MICHAŁ SOSNOWSKI

Marek Łuszczyna 6-3-2015

Fot .Aleksander Majdański / newspix.pl

komtakt z autorem: m.sosnowski@mazowszanie.eu

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text