Województwo mazowieckie

Z pola na stół
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 22 maj 2015-29 luty 2016
ilustracja

Z roku na rok rośnie zainteresowanie produktami wytwarzanymi bezpośrednio u osoby uprawiającej rolę lub hodującej zwierzęta. Kupujący żywność lubią mieć przekonanie, że to, co jedzą, pochodzi od samego początku ze sprawdzonego źródła. Do niedawna na taką ciągłość – od pola do stołu – mogli pozwolić sobie tylko klienci przedsiębiorców. Teraz każdy rolnik będzie mógł sprzedawać to, co wytworzy z własnych plonów. Czy jednak prawo zmieniło się korzystnie?

Obowiązujące w Polsce prawo bulwersowało wiele osób – można było hodować jabłka, a następnie je sprzedawać, ale nie można było sprzedać np. ciast z jabłkami lub chociażby przetworów z nich zrobionych. A przecież clou takiego kupowania to właśnie nabywanie produktów bezpośrednio u rolnika, który z własnych, samodzielnie doglądanych plonów wytwarza jakiś ciekawy produkt.

Rolnik dotychczas mógł owoce czy warzywa przetworzyć – ale tylko na własny użytek. A jednocześnie na bazarkach można było kupić chrzan z ćwikłą od osoby, która go sama zbierała i przerabiała. Rolnicy i działkowcy jeszcze orientowali się, co oficjalnie można, a co nie. Klienci gubili się w zawiłościach przepisów. A „szara strefa” kwitła w najlepsze.

Paradoks polegał też na tym, że tuż za polską granicą – w Niemczech, rolnik ma prawo sprzedawać zarówno to, co wyhodował, jak i to, co przetworzył. Przede wszystkim rolnik jest tam przedsiębiorcą, a poza tym stworzone są jasne przepisy regulujące tę kwestię. – Najczęstsze obawy u nas dotyczą standardów czystości przy takiej produkcji, zwłaszcza w przetwórstwie odzwierzęcym – wyjaśnia Krzysztof Zaniewski, pracownik departamentu rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich w mazowieckim urzędzie marszałkowskim. – Ale przecież ktoś hodujący krowy czy kozy i tak podlega kontroli m.in. weterynaryjnej. Poza tym nikt o zdrowych zmysłach nie zaryzykuje wytwarzania produktów niepewnych, odpuszczając podstawy higieny, bo od jakości jego produktów zależy, jak długo się na rynku utrzyma.

Nowy rok, nowe przepisy

Jednak co nieco ma się od 1 stycznia 2016 r. zmienić. Pytanie tylko, czy zmiany będą prawdziwe. Niedawno prezydent podpisał uchwaloną 9 kwietnia ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym i innych ustaw. Co to wnosi? Najkrócej mówiąc – wprowadza podatek 2 proc. dla tych, którzy zechcą sprzedawać to, co zrobią ze swoich surowców. Dotyczy to tylko rolników, których przychody z takiej sprzedaży nie przekroczą 150 tys. euro.

Dobrze, że został zrobiony jakiś krok w tym kierunku, ale niestety nie wszystko zostało dopracowane. Jest to bowiem ustawa dotycząca podatków, a nie przepisy uściślające, co i w jakich warunkach można przetwarzać i sprzedawać. Rolnik może wytwarzać coś z własnych surowców i potem to sprzedawać bez konieczności rejestrowania działalności gospodarczej. Pojawia się jednak obowiązek ewidencjonowania na bieżąco dziennych przychodów ze sprzedaży produktów roślinnych i zwierzęcych, a także za każdy rok – i ma to być prowadzone odrębnie wobec innej działalności. Sposoby ewidencjonowania zostały dokładnie określone w nowej ustawie. Od takich przychodów rolnik będzie musiał zapłacić 2 proc. podatku.

Niedomówienia?

Obecnie, aby sprzedawać np. ogórki kiszone czy przecier pomidorowy z własnego gospodarstwa muszą spełnić takie same wymogi, jak duże zakłady przetwórcze, a to wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. Nowa ustawa w żaden sposób tej kwestii nie porusza.

Poza tym, że nowe prawo określa w przypadku rolników dodatkowe tzw. inne źródło przychodów, czyli przychód ze sprzedaży przetworzonych produktów roślinnych i zwierzęcych pochodzących z własnych uprawy lub chowu, to nieco doprecyzowuje tę działalność.

Rzeczy te nie mogą być oczywiście sprzedawane na rzecz firm, ale tylko bezpośrednio konsumentowi. W dodatku jako miejsce sprzedaży zostały wskazane jedynie miejsce wytworzenia i targowiska. Ten zapis rodzi wątpliwości – czy w przypadku sprzedaży przez internet również miejsce sprzedaży będzie równoznaczne z miejscem wytworzenia.

Ustawa nie reguluje zbyt szczegółowo wszystkich możliwych przetworów. Określa jednak, że produktem roślinnym może być mąka wytworzona ze zboża pochodzącego z własnej uprawy.

Poza tym nowe prawo zabrania zatrudniania osób (w jakiejkolwiek formie) przy sprzedaży bezpośredniej. Ten zapis budzi wiele wątpliwości, o poza tym, że zamyka rynek pracy, który w tej dziedzinie akurat mógłby się rozwijać, to takie regulacje mogą powodować problemy w sezonie intensywnych zbiorów, gdy rolnicy mogą potrzebować wsparcia dodatkowych osób.

Pomarańczowe światło dla produktów odzwierzęcych

Rolnicy byli zainteresowani zmianami dotyczącymi sprzedaży bezpośredniej. Chodzi przecież o racjonalne wykorzystanie tego, co dane gospodarstwo wytworzy. Jeśli pojawią się nadwyżki, warto przerobić dany surowiec, żeby się nie zmarnował. Na zmiany w prawie czekali najbardziej hodowcy zwierząt mlecznych. Od tego roku bowiem nie ma już kwotowania i nadmierną ilość mleka trudno będzie sprzedać. Wytwarzanie masła czy serów byłoby idealnym rozwiązaniem. Nowe przepisy nie dookreślają wielu ważnych formalnych kwestii, które pozwoliłyby im spokojnie prowadzić przetwórstwo nabiału.

Zanim pojawiła się ta ustawa, rolnik chcący przetwarzać mleko i sprzedawać nowe produkty mógł to robić dopiero po założeniu MOL-a (działalność marginalna, ograniczona i lokalna). Wiązało się to z wieloma obostrzeniami – np. dotyczącymi warunków panujących w pomieszczeniach produkcyjnych. Jednym z wymogów było to, by ściany, podłogi i sufity pokryte były materiałami nietoksycznymi – tak, by móc je myć i dezynfekować bez ryzyka rozprzestrzeniania się trujących substancji. Pomieszczenia trzeba było zabezpieczać przed dostępem różnego typu szkodników – np. gryzoni czy owadów. Do tego miały służyć odpowiednie pułapki.  Regulacji dotyczących higieny w takim gospodarstwie jest dużo. Trudno orzec, czy właśnie one będą wyznaczać kanon dla wytwórców mleka i nabiału bazujących na nowej ustawie.

Nowe przepisy nie regulują tych kwestii. Może dlatego ci, którzy już jakiś czas temu założyli MOL-a nie będą rezygnować z tego, co już poznali. – Poza tym, że pewne rzeczy wymagane są formalnie, przystosowanie budynków, zachowanie norm higieny to rzecz, której nikt nie musi narzucać – tłumaczy Tomasz Rachocki wytwarzający w ramach MOL-a sery. – Przecież jestem świadomy, że produkuję dla ludzi. Skoro robię twaróg z mleka niepasteryzowanego, muszę cały czas pamiętać, że to produkt, który ma krótki termin ważności. Moja hodowla spełnia wszelkie wymogi, jest pod kontrolą weterynaryjną. Działalność idzie dobrze, więc nie widzę powodów, żeby korzystać z nowych przepisów. Jeszcze nie wiem, jak to będzie działało.

Ustawa o sprzedaży czy o podatku?

Zmiany w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych i w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej przygotował w 2013 r. senat, by aktywizować mieszkańców wsi i zwiększyć przychody rodzin wiejskich. Jednak posłowie nie byli przychylni tym zmianom, bo senatorowie zaproponowali kwotę zwolnienia z podatku do 7 tys. zł rocznie. Na wyższą ulgę nie zgadzał się minister finansów. Część rolników bardzo chciała móc już legalnie sprzedawać to, co wytworzyli. Wchodzące od 1 stycznia 2016 r. przepisy nie pozwalają sprzedawać nawet najmniejszej ilości przetworów bez opodatkowania i to uderzy z pewnością w osoby, które produkują np. pojedyncze słoiczki chrzanu. Ich niewielka działalność będzie teraz obarczona dużą odpowiedzialnością skarbową.

Trzeba mieć nadzieję, że do końca roku powstaną odpowiednie rozporządzenia, które doprecyzują wiele niejasnych kwestii. Poza tymi dotyczącymi strony sanitarno-higienicznej pojawia się też pytanie o podatek VAT i ewentualne zwolnienia, a także o konieczność posiadania kas fiskalnych. W Polsce należy je stosować, gdy przekracza się 20 tys. zł przychodów. Ustawa nic na ten temat nie mówi, trudno więc przewidzieć, jaka będzie interpretacja urzędów skarbowych.

Najważniejsze, by do wejścia przepisów wśród rolników została przeprowadzona kampania informacyjna, która przybliży im temat. Z pewnością sprzedażą bezpośrednią nie zajmą się raptem wszyscy. Zdecydują się na nią szczególnie te gospodarstwa, w których jest niewykorzystana siła robocza i warunki do jej prowadzenia. Atutem sprzedaży bezpośredniej będzie teraz niski procent podatku (2 proc.) i prowadzenie nieskomplikowanej ewidencji przychodów. Jednak niektórych producentów zniechęcić może brak możliwości odliczenia kosztów inwestycyjnych. O tym, na ile nowe przepisy spełniły oczekiwania zarówno rolników, jak i konsumentów będzie można powiedzieć mniej więcej za rok, gdy minie kilka miesięcy obowiązywania nowego prawa.

(mech)

h.maliszewska@mazowszanie.eu 7-6-2015

Na podstawie: Ustawa z dnia 9 kwietnia 2015 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 20 maja 2015 r., Poz. 699)

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text