Województwo mazowieckie

Z niewolnika nie ma pracownika
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 20 maj 2015-31 maj 2017
ilustracja

Trudno jest pracować, gdy wykonuje się obowiązki, a nie ma się przekonania do tego, co się robi. Oczywiście wynagrodzenie jest ważne, ale nie ono stanowi ostatecznie o atmosferze w pracy. Im większy zespół, a wręcz zakład pracy, tym trudniej o bliskie, bezpośrednie kontakty. Można jednak tak zarządzać firmą, by nawet przy dużej liczbie pracowników była jak drugi dom. Najłatwiej to zrobić, gdy tworzymy firmę od początku. Ale na wprowadzenie odpowiedniej kultury organizacji nigdy nie jest za późno. Najważniejsze, żeby nie pogubić się w priorytetach.

Kryzys, który przyszedł kilka lat temu, okazał się nie tylko kryzysem gospodarczym, ale przede wszystkim kryzysem zaufania. Zawiodło wiele mechanizmów finansowych, za którymi stali przecież ludzie – menedżerowie, od decyzji których zależały sposoby funkcjonowania różnych przedsiębiorstw i instytucji. Test, jaki przeszła gospodarka, był próba ogniową. Niektóre przedsiębiorstwa muszą walczyć o fizyczny powrót na rynek, inne nadal przechodzą przeobrażenia. Widać, że powoli sytuacja się stabilizuje. Jednak powstające teraz firmy powinny uwzględniać obserwacje z ostatnich lat.

Najstabilniejsze okazały się firmy, które dotychczas uczciwie podchodziły do całego swojego otoczenia. To takie firmy, dla których społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR) nie jest tylko teoretycznym pojęciem ani narzędziem np. w służbie PR, ale jest filozofią, częścią kultury organizacji i sposobu zarządzania przedsiębiorstwem. Potwierdziło się, że jeśli w firmie poważnie i z należytą uwagą podchodzi się zarówno do pracownika, jak i właściciela, klienta czy konkurencji, to na żadnym polu nie powinno być zaskoczenia. Również żadne pole nie staje się luką. Część gigantycznych graczy na rynku nie przeszło testu zaufania. Stosowali standaryzowane normy, przedstawiali regularnie w swoich raportach CSR zaangażowanie w życie społeczne, ale mimo oficjalnych zapewnień nie traktowali CSR jako faktycznej polityki prowadzenia przedsiębiorstwa, tylko jako sposób tworzenia wizerunku. To się zemściło.

Presja ze strony opinii publicznej, jak też partnerów w biznesie sprawia, że jeśli nawet dotychczas jakaś firma nie traktowała poważnie któregoś ze swoich interesariuszy, musi zmienić podejście do prowadzenia biznesu. Aby być wiarygodnym, aby pokazać, że jest się odpowiedzialnym w różnych dziedzinach swojej działalności, warto stworzyć przejrzystą politykę CSR, która stanie się nie tylko dokumentem, nie tylko zobowiązaniem, ale przede wszystkim myśleniem o biznesie – i to dla wszystkich tworzących firmę – zaczynając od kadry zarządzającej. Nie może być również traktowana jako szybko zwracająca się inwestycja.

Corporate social responsibility (CSR), czyli społeczna odpowiedzialność biznesu

Praktyka przedsiębiorstw na całym świecie pokazuje, że pojęcie CSR – społecznej odpowiedzialności biznesu – nie jest jednoznaczne. Część firm traktuje CSR jako element marketingu – doraźne działania mające poprawić wizerunek organizacji. Inni uczciwiej pochodzą do tematu, ale wciąż uważają, że CSR to kampanie społeczne, w jakie się zaangażują – najczęściej na rzecz ochrony środowiska lub na rzecz wymagających wsparcia dzieci. Jednak coraz więcej firm rozumie, że CSR to sposób zarządzania przedsiębiorstwem, to filozofia, jaka przyświeca działalności organizacji. Co ważne – CSR to nie coś, co się wydarza „na zewnątrz” firmy, ale to całość podejmowanych działań, na różnych poziomach, w różnych obszarach – począwszy od pracowników i właścicieli.

Właściwe zrozumienie społecznej odpowiedzialność przedsiębiorstwa wyzwala w ludziach tworzących firmę nawyki, sposób widzenia świata, uwzględniający otoczenie, a przede wszystkim długofalowe myślenie o nim. Dlatego ważne jest, by CSR nie był hasłem na zakładce strony internetowej firmy ani biuletynu wewnętrznego, ale stał się pojęciem zrozumiałym przez każdego pracownika, a przede wszystkim, żeby każdy pracownik czuł, że firma, którą współtworzy, szanuje zarówno jego, jak i innych.

Milton Friedman twierdził, że społeczną odpowiedzialnością biznesu jest pomnażanie zysków. Choć może to być zaskakujące, to o tym aspekcie również nie można zapominać. Przedsiębiorstwo ma wobec właścicieli podstawowe zadanie – rozliczanie się z przynoszenia zysków. Niemniej przedsiębiorstwo to ludzie je tworzący, którzy muszą owe zyski generować na pewnych zasadach – najlepiej byłoby, gdyby robili to zgodnie z prawem i nie kosztem siebie samych. Poza tym przedsiębiorstwo nie istnieje w próżni. Musi więc liczyć się z tym, czy pozyskując coś dla siebie, nie niszczy otoczenia – środowiska, ludzi, innych firm itp. Odpowiedzialność społeczna to zatem nie narzędzie marketingowe, nie element public relations (choć nierozerwalnie z PR-em związany), ale to część kultury organizacji.

Bardzo często firmy, używając określenia CSR, odnoszą go właśnie do działań, które raczej należałoby zdefiniować jako narzędzia marketingu lub PR-u. W swych działaniach wszyscy odwołujący się do CSR-u chcą położyć akcent na zaangażowanie w otoczenie. Takie podejście do tematu ma jednak krótkie nogi. Bo to, co dzieje się w firmie może być niespójne z tym, co się prezentuje na zewnątrz. A nikt nie stanowi lepszej wizytówki przedsiębiorstwa czy organizacji niż jej pracownicy.

Warto więc raczej stawiać na budowanie relacji ze wszystkimi. Jakkolwiek może się to wydawać idealistyczne, należy wysoko podnosić poprzeczkę. Niekiedy realia nie pozwalają zachować pełni harmonii między firmą a całym jej otoczeniem. Mimo to sposób myślenia o przedsiębiorstwie może zmienić sposób jego prowadzenia. Przedsiębiorstwo to oczywiście ludzie – w różnym stopniu zaangażowani w tworzenie firmy. Dlatego proces tworzenia przedsiębiorstwa odpowiedzialnego może trwać długo, ale najważniejsze, by przynosił zmiany i by w jego efekcie wszystkie strony miały poczucie, że są szanowane.

Dla wielbicieli standaryzacji – ISO 26000

Społeczna odpowiedzialność została kilka lat temu zdefiniowana w dokumencie ISO 26000 (Guidance on social responsibility). Ten dokument powstawał przez wiele lat i tworzony był przez reprezentantów różnych środowisk (podczas ostatniej sesji plenarnej było to 450 reprezentantów 99 krajów – przedstawicieli stron biznesu, rządu, sektora non-profit, pracowników, klientów oraz organizacji międzyrządowych). Normę ostatecznie opublikowano 1 listopada 2010 r.

ISO 26000 definiuje pojęcie CSR, a właściwie SR (zrezygnowano z określenia Corporate, by poszerzyć krąg odbiorców normy) oraz stanowi wytyczne praktycznego zastosowania standardów CSR. Przeznaczona jest dla ogółu organizacji (biznesowych, administracji rządowej, instytucji trzeciego sektora) w krajach rozwiniętych i rozwijających się. Nie jest to norma techniczna (w przeciwieństwie do większości norm ISO), w związku z czym nie podlega certyfikacji. Może służyć jako drogowskaz, gdy właściciele przedsiębiorstwa, organizacji czy instytucji nie czują się znawcami tematu.

ISO 26000 definiuje CSR jako odpowiedzialność organizacji za wpływ jej decyzji i działań na społeczeństwo i środowisko. To dość ogólna definicja, choć jednocześnie ujmuje wszystko, co najważniejsze. Podstawowe zasady odpowiedzialności społecznej wymieniane w ISO 26000 to: odpowiedzialność, przejrzystość, etyczne zachowania, uwzględnianie oczekiwań interesariuszy, przestrzeganie przepisów prawa, przestrzeganie norm międzynarodowych, poszanowanie praw człowieka.

Czy w ogóle warto?

Niektórzy twierdzą, że pochylanie się tak nad każdym elementem świata to strata czasu. Uważają, że celem samym w sobie jest przysparzanie zysków właścicielom. Oczywiście, nie ma niczego złego w odpowiedzialnym generowaniu zysków. W końcu przedsiębiorstwo odpowiedzialne społecznie to również przedsiębiorstwo odpowiedzialne wobec właściciela, a także wobec gospodarki miasta/kraju. Ale przeciwnicy CSR zwracają uwagę na to, że istnieje możliwość konfliktu interesów różnych grup, przez co nie da się pogodzić interesów wszystkich. Powstaje więc pytanie o priorytety i proporcje.

Inni uważają, że zaangażowanie firm w działalność społeczną daje im możliwość wywierania wpływu na opinię publiczną, manipulowania nią. Tylko, że tak się dzieje jedynie wtedy, gdy firma stosuje CSR tylko jako działania charytatywne, bez uwzględnienia całej kultury organizacji. Wtedy faktycznie może być sprzeczna sama ze sobą. A ludzie to wyczują.

Niekiedy firmy nie chcą dostosować się do standardów CSR, twierdząc, że są zbyt mali, lub że w walce ze skutkami kryzysu muszą dbać o przetrwanie. Bierze się to z mylnego pojmowania CSR. Właściciele firm lub zarządzający jakąś instytucją muszą zrozumieć, że CSR to taki sposób prowadzenia przedsiębiorstwa, który uwzględnia różne grupy, a zatem jest przygotowany na ich oczekiwania i ewentualne problemy. Tak rozumiana społeczna odpowiedzialność sprawia, że firmy (niezależnie od wielkości) są wręcz przygotowane na trudne czasy, a przede wszystkim dzięki naturalnie dobrym relacjom z otoczeniem, mają więcej sojuszników w walce o przetrwanie.

Takie rzeczy to nie w Polsce?

Wielu polskim przedsiębiorcom wydaje się, że obco brzmiące pojęcia wiążą się z inną kulturą i nie dotyczą naszych realiów. Nic bardziej mylnego. Mamy wiele przykładów firm budowanych w sposób świadomy, odpowiedzialny. Wśród nich najczęściej są firmy rodzinne – jak warszawska cukiernia Bliklech, ale też firmy, które z powodu jakiegoś wydarzenia musiały postawić na inne wartości – jak JBB z Łysych po pożarze, który zniszczył właściwie cały zakład. Przypadek tej drugiej jest szczególny, bo zniszczenie przetwórni pozbawiło z dnia na dzień pracy ok. półtora tysiąca osób – najczęściej całych rodzin. Zakład JBB udało się odbudować i była to wspólne przedsięwzięcie pracowników. Takie wydarzenie zintegrowało zespół lepiej niż niejedne ćwiczenia podczas szkoleń. Sztuką jest potem utrzymać to poczucie tworzenia grupy, utożsamiania się z firmą, dla której się pracuje.

Andrzej Blikle często dzieli się spostrzeżeniami na temat tego, jak współtworzyć odpowiedzialną firmę. Znany jest z propagowania idei niemotywowania na siłę pracowników. Wskazuje też na mankamenty zarządzania za pomocą przemocy. Jak pisze na swojej stronie (www.mowimyinaczej.com.pl) w tekście „Koszty przemocy”: Lider, który wybrał przemoc, musi sam wszystkiego dopilnować. Na ludziach, którym kazano, trudno bowiem polegać. Ludzie, którym kazano, zrobią dokładnie to (i też nie zawsze!), co im polecono, i ani trochę więcej […] Lider przemocy nie może też liczyć na inicjatywy własne zespołu, na innowacje […] Lider przemocy może zmusić ludzi do wielu rzeczy, z wyjątkiem tych najważniejszych ― by polubili własną pracę, by wykonywali ją z wewnętrznej potrzeby i wreszcie, by dobrowolnie poszli wskazaną przez niego drogą. Bo nikogo i nigdy nie można zmusić, żeby coś zrobił dobrowolnie.

Tego typu podejście do zarządzania zespołem realizuje wiele spółdzielni. I wcale nie są to przedsiębiorstwa z małą grupą pracowników. Ostatnio internet obiegła grafika mówiąca o tym, że producentem znanej powszechnie wody „Muszynianka” jest spółdzielnia pracy, na czele której stoi wybrana demokratycznie prezeska, zarabiająca trzykrotność pensji szeregowego pracownika. W tej kampanii nie chodziło tylko o wysokość pensji. Chodziło raczej o pokazanie, że rozpoznawalny produkt nie musi powstawać w wielkiej firmie z mocno zhierarchizowaną strukturą. Ważniejsze jest to, że również u nas – mimo bagażu złych doświadczeń z PRL – możliwe jest demokratyczne zarządzanie przedsiębiorstwem, które wyzwala w ludziach szacunek do tego, co się robi, i do tego, z kim się pracuje.

Najlepiej w tej koncepcji odnajdują się coraz liczniejsze w Polsce i na Mazowszu firmy społeczne. Dobrze, że stają się takim wzorcowym przykładem, bo to właśnie na nie stawia w najnowszym programowaniu Unia Europejska. Ekonomia społeczna będzie dotowana ze środków unijnych. Jest szansa na to, że zmieni się nasze myślenie o modelu prowadzenia firmy czy instytucji, a dzięki temu zmieni się podejście do pracy. Stanie się ona przyjemnością.

(mech)

h.maliszewska@mazowszanie.eu 18-5-2015

Na podstawie:

http://atlas.ekonomiaspoleczna.pl/

http://www.iso.org/iso/home/standards/iso26000.htm

www.moznainaczej.com.pl

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text