Województwo mazowieckie

Wszyscy jesteście nabrani
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 17 luty-31 lipiec 2015
ilustracja

 

Reklama w prasie, radiu czy telewizji już dawno straciła swój urok. Często denerwuje niż motywuje do zakupu. Przedsiębiorcy rezygnują z niej na rzecz bezpośredniego kontaktu z potencjalnym klientem. A gdy reklama wychodzi do ludzi, rusza marketingowe show…

 

W codziennym życiu atakowani jesteśmy setkami treści reklamowych. Wypełniona jest nimi każda gazeta, która trafia w nasze ręce, każde pasmo telewizyjne czy radiowe. Świat przysłaniają nam bilbordy i plakaty z promocjami, nowościami i wyprzedażami. Natłok ten sprawia, że przestajemy zauważać reklamy. Stajemy się reklamo-odporni, a to zmusza reklamodawców do sięgnięcia po środki nietypowe.

 

Ucieczka od reklamy (znanej)

 

Przedsiębiorcy stają na głowie, by przykuć naszą uwagę. Bawią się językiem, szokują zdjęciami bądź rozśmieszają. Niekiedy jednak standardowa kampania ATL (ang. Above The Line), czyli prowadzona za pomocą mass mediów oraz umieszczona w otaczającej nas przestrzeni, nie wystarcza. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi promowanie nowej marki bądź ratowanie jej z wizerunkowego kryzysu. Wtedy z pomocą przychodzi marketing bezpośredni.

Co jakiś czas, po internecie zaczyna krążyć informacja o nietypowych wydarzeniach w miejskiej przestrzeni. Schody prowadzące z przejścia podziemnego zamieniają się w fortepianową klawiaturę, wygrywając melodię po każdym nastąpieniu na schodek. Przypadkowi ludzie zaczynają tańczyć, a ustawiony w centrum rower wytwarza prąd, za pomocą którego uruchamia się ogromna animacja. Gdy zachwyt osiąga apogeum, okazuje się, że za wszystkim stoi konkretna firma, która właśnie wykorzystała techniki kampanii BTL (ang. Below The Line).

 

Ogolić? Twarz? Jemu?

 

Sposobów na stworzenie ciekawej, mającej długofalowe skutki kampanii BTL jest wiele. Jedną z głośniejszych akcji tego typu w 2011 roku przeprowadziła pewna marka działająca w branży kosmetycznej, produkująca m.in. akcesoria do golenia. Strategię reklamową oparli na stworzeniu „sztucznego” wspólnego celu firmy i klientów, czyli zaangażowaniu w działania marki jak największej liczby osób. Jak to zrobić? Najlepiej zaprosić do udziału w kampanii osobę rozpoznawalną i… rzucić jej wyzwanie, prosząc fanów o pomoc w zdopingowaniu ich idola.

Tak powstała ogólnopolska kampania „Cała Polska goli Siarę”, której głównym bohaterem stał się aktor i satyryk Janusz Rewiński. Ten odtwórca kultowej roli „Siary” w komedii „Kiler” od 30 lat nosił gęstą, charakterystyczną brodę. Jak sam przyznał, nawet żona nie widziała go bez zarostu. Czy więc ogolenie „Siary” nie jest kuszące? Było! Rewiński postawił jednak jeden warunek – musi go w tym poprzeć duża liczba osób na facebooku.

W Polskę ruszyli zatem samplerzy uzbrojeni w jednorazowe maszynki do golenia danej marki. Wręczali je każdemu, kto w ich obecności zalogował się na swój profil na facebooku i przyłączył się do akcji. Zainteresowanie okazało się ogromne, a sam „Siara” jeszcze bardziej je podsycał, komentując przebieg kampanii i zapewniając, że nie będzie łatwo go przekonać do pozbycia się brody.

Ostatecznie do akcji włączyło się 40 tysięcy użytkowników facebooka. To przekonało Janusza Rewińskiego. W obecności kamery i przy użyciu produktów reklamowanej firmy zgolił brodę. Film trafił do Internetu i szybko stał się viralowym hitem. Internauci przesyłali film do znajomych, nakręcając tym samym reklamę marki. W ten sposób nietypowy spot jedynie na youtube’ie obejrzało wówczas ponad 365 tysięcy osób.

Na tym jednak nie koniec. Reklama miała długofalowy wydźwięk. Aktor jeszcze długo po wydarzeniu szokował widzów brakiem zarostu, wzbudzając konsternację i zaciekawienie tych, którzy o akcji „Cała Polska goli Siarę” nie słyszeli. Temat podchwyciły również media i chociaż starały się nie wymieniać nazwy firmy, która „ogoliła” Rewińskiego, zaszczepiały w widzach i czytelnikach chęć rozwikłania tej tajemniczej zagadki.

Przykłady wykorzystania niekonwencjonalnych form marketingu można mnożyć bez końca. Spotykamy się z nimi coraz częściej i w przeciwieństwie do standardowych metody przekazywania treści reklamowych prędko się nimi nie znudzimy. A wszystko dlatego, że gdy reklama zaczyna wychodzić do ludzi, rozpoczyna się show, w którym to my stajemy się głównymi aktorami. Nie da się ukryć że jesteśmy także nabrani, nieco zmanipulowani w sposób o którym spece od reklamy wiedzą że …jeszcze jest skuteczny

 

Justyna Kowalczyk

Marek Łuszczyna 17-2-2015

 

 

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text