Województwo mazowieckie

Wolnoć Tomku w swoim domku
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 21 marzec 2015-1 styczeń 2017
ilustracja

Do zainteresowania się tym problemem skłoniła mnie historia pewnej mojej znajomej, mieszkanki jednej z dzielnic Warszawy. - „Co zrobić z uciążliwym sąsiadem, którego zachowanie zdecydowanie wykracza poza przyjęte normy społeczne i moralne?” – usłyszałam pytanie od zdesperowanej pani Joanny. I zapewne nie jest to odosobniony przypadek


Brakuje tylko różowego neonu

- Cały problem zaczął się ponad 7 lat temu - rozpoczyna rozmowę pani Joasia, 36-letnia pracownica jednej ze stołecznych korporacji, mieszkanka niedużego bloku, jakich wiele na warszawskich osiedlach. - Ktoś kupił wtedy mieszkanie sąsiadujące z moim, zrobił kosztowny remont, po czym nawet w nim nie zamieszkał. Sprawa początkowo mnie nie dziwiła, bowiem w tej okolicy dominują raczej mieszkania na wynajem. Jednak lokal stale pozostawał pusty, a przecież utrzymanie takiego mieszkania kosztuje, szczególnie tu w Warszawie. Wtedy przyszła mi do głowy myśl, że to jakieś „szemrane” mieszkanie. Wie pani, tyle się czyta w gazetach czy ogląda w tych programach interwencyjnych, że człowiek zaczyna kojarzyć pewne fakty - z niejaką obawą zaznacza moja rozmówczyni. - Po jakimś czasie sprawa tajemniczego lokalu stopniowo zaczęła nabierać rumieńców, i to dosłownie! Byłam bowiem nieprzyjemnie zaskoczona, gdy okazało się, że mieszkanie obok mojego, służy jako miejsce uprawiania nierządu, nie zbyt częstych ale regularnych spotkań, w jednym tylko celu” - z zażenowaniem i poirytowaniem jednocześnie, informuje pani Joanna. „Wie pani, ktoś mógłby mi zarzucić pruderyjność czy wścibskość, lecz na Boga, ile można wysłuchiwać za ścianą, tego co powinno dziać się w agencji towarzyskiej a nie w zwykłym mieszkaniu! Tylko różowego neonu brakuje!” - ironizuje pani Asia, po czym z całą powagą dodaje: - „W dodatku mam małe dzieci i w żadnym wypadku nie chcę, by zmuszone były słuchać tego wszystkiego. To po prostu nienormalne, i przed tym chcę ich chronić!”.

- Czy próbowała Pani w jakiś sposób skontaktować się z właścicielem mieszkania i wyjaśnić sprawę? - pytam znajomą.

- „Oczywiście, lecz dosyć niegrzecznie mnie potraktował, początkowo zignorował, a gdy nie odpuszczałam, powiedział bezczelnie, że "Wolnoć Tomku w swoim domku", wtedy mną zatrzęsło! - odpowiedziała wzburzona pani Asia.

Po kliku dniach, gdy ponownie spotkałam panią Joannę, poinformowała mnie, iż była w administracji spółdzielni, złożyła skargę na piśmie, łącznie
z podpisami innych sąsiadów i będą wyciągnięte konsekwencje wobec właściciela mieszkania, łącznie z postępowaniem dyscyplinarnym. Bowiem w regulaminie spółdzielni, jak również w przepisach prawa jest mowa o niezakłócaniu spokoju oraz porządku publicznego. Kodeks Wykroczeń (Dz.U. 71.12. 114) wyraźnie informuje w art. 51: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Interweniujmy

W przypadku problemów, związanych z uciążliwym zachowaniem sąsiadów możemy wezwać policję lub straż miejską i poprosić o interwencję. Najczęściej wydadzą oni upomnienie lub w zasadnych sytuacjach karę grzywny. Jeżeli i to będzie nieskuteczne, sprawa może trafić do sądu grodzkiego. Natomiast jeśli problem z niewłaściwym oraz uciążliwym dla innych lokatorów zachowaniem sąsiada narasta bądź pojawia się stale, to można wystąpić do sądu o jego eksmisję lub nakaz sprzedaży danego lokalu (w zależności, czy uciążliwy sąsiad zajmuje lokal komunalny, spółdzielczy czy własnościowy).

Samych spornych spraw z sąsiadami jest wiele, i są to nie tylko głośne, często nocne libacje, alkohol oraz uciążliwa muzyka. Do licznych problemów międzysąsiedzkich zaliczyć można jeszcze: prowadzenie działalności gospodarczej (niekoniecznie zarejestrowanej) w lokalu mieszkalnym, trzymanie zbyt dużej ilości zwierząt lub ras niebezpiecznych, nadmierne gromadzenie zbędnych rzeczy a wręcz śmieci w mieszkaniu, zalewanie mieszkań innych lokatorów wodą, notoryczne remonty (wiercenia i kucie ścian), palenie papierosów na balkonach oraz klatkach schodowych, czy popularne do niedawna grillowanie na balkonie w bloku mieszkalnym.

Zdrowy rozsądek – zalecany

Jak się okazuje, niemal w każdym budynku czy bloku mieszkalnym znajdziemy chociaż jedną osobę, której zachowanie będzie budzić sprzeciw u innych. - Naraziłam się sąsiadom tym, że dokarmiam ptaki oraz dzikie koty - ze smutkiem stwierdza pani Helena, emerytka z Radomia. A ja nie piję, nie palę po klatkach, nie wyprawiam bali po nocach ani nawet nie słucham głośno telewizji” - dodaje rozgoryczona.

I właśnie w tych sąsiedzkich zawiłościach chodzi głównie o to, by zachować zdrowy rozsądek oraz umiar, by mieć rozgraniczenie między tym, co uciążliwe czy wręcz zatruwające wspólne życie, a tym, co wynika z naszej fanaberii lub co gorsze, z niechęci do sąsiada.

 

Monika Cąpała - Sładek 24-3-2015

Ilustracja 1: (autor Monika Cąpała-Sładek).

Zdjęcie 1: relacje międzysąsiedzkie bywają czasami trudne (fot. Monika Cąpała-Sładek).

Źródła: www.decccoria.plwww.mieszkaniowy.com.pl

 

 

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text