Województwo mazowieckie

Sterylizujmy nasze psy!
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 23-31 marzec 2015
ilustracja

W wielu lecznicach weterynaryjnych, w marcu trwa Ogólnopolska Akcja Sterylizacji. Warto z niej skorzystać, bo możemy zaoszczędzić nawet 20% sumy, jaką płacimy za wysterylizowanie naszego zwierzaka. Sterylizacja to zabieg utrzymujący się w cenie graniczącej między 200, a 250 złotymi. Nie jest to oczywiście mało, ale daje nam gwarancję, że już nigdy więcej nie będziemy mieć niechcianych szczeniaków. Tymczasem w Polsce odsetek wysterylizowanych psów nadal jest niewielki, a sama sterylizacja budzi wiele kontrowersji. Chyba niepotrzebnie…

    Większość ludzi na widok małego, słodkiego szczeniaczka, od razu ma ochotę go pogłaskać. Jednak problem zaczyna się w chwili, gdy te przeurocze istoty pojawiają się nieplanowane, a my, jako ich właściciele nie jesteśmy w stanie zapewnić im opieki. Jaki los czeka takie szczeniaki? Wariant optymistyczny – znajdują nowego właściciela. Jednak rzeczywistość przeważnie nie jest tak kolorowa i co chwilę słyszymy o szczeniakach wyrzuconych na śmietnik, zostawionych w lesie, uśpionych lub w najlepszym wypadku podrzuconych do schroniska. Psów stale przybywa, ich populacja niekontrolowanie się powiększa, tym samym widzimy na ulicach błąkające się zwierzęta, poszukujące pożywienia. Wiadomo, że takie bezpańskie psy mogą być niebezpieczne – agresywne, chore. Jednak przede wszystkim są to żywe istoty, które nie zasługują na głód i cierpienie.

    Bezdomne psy są odławiane przez specjalne służby i trafiają do schronisk. Obowiązek pokrycia kosztów odławiania i utrzymania w schronisku spoczywa na samorządach, z czego te nie są zbyt zadowolone. Corocznie wydają na ten cel niemałe kwoty. Na ten przykład, w liczącej około 9 tys. mieszkańców gminie Czosnów, w budżecie na 2015 rok, na bezdomne zwierzęta przeznaczone jest 100 tysięcy złotych. Prawie całość tej kwoty wydawana jest na umieszczanie bezdomnych zwierząt w schronisku. Niestety tylko mały procent psiaków może liczyć na adopcję, pozostałe spędzają tam resztę swojego życia. Przeważnie nie jest to życie wesołe. Najbardziej rozsądnym, a przy okazji humanitarnym wyjściem z sytuacji jest sterylizacja naszych pupili.

Na czym polega?

    Sterylizacja jest zabiegiem chirurgicznym na otwartej jamie brzusznej, u suczki usuwane są jajniki i cała macica. Odbywa się w ogólnym znieczuleniu, więc wiąże się z pewnym ryzykiem. Prawidłowo przeprowadzona sprawia, że zwierzę staje się bezpłodne - w praktyce suczki nigdy już nie będą miały szczeniaków, ani cieczki. Po zabiegu szybko dochodzą do siebie. Rana zabezpieczona jest specjalnym fartuszkiem przez następne 10 dni, a psu przepisywane są leki przeciwbólowe. Przez następne kilkanaście dni powinien przebywać w ciepłym i suchym miejscu. Musimy też zadbać, aby się nie przemęczał, nie skakał, ani nie biegał. Po 10 dniach trzeba zdjąć szwy.

Dlaczego nie sterylizujemy?

     Istnieje wiele powodów, bardziej i mniej słusznych, które powstrzymują przed podjęciem decyzji o zabiegu. Oto kilka z nich…

    Powszechne jest błędne przekonanie, że każda suczka, minimum raz w życiu powinna mieć szczeniaki, bo jest to dobre dla jej zdrowia psychicznego. Jednak nie ma żadnych medycznych dowodów na to, że suka powinna być pokryta, urodzić i wychować potomstwo. Psy kierują się jedynie instynktem, a nie uczuciami macierzyńskimi, więc nie odczuwają potrzeby posiadania szczeniąt. Poza tym, ciąża i poród są dużym wysiłkiem dla organizmu i też mogą wiązać się z komplikacjami, tak często dzieje się w przypadku małych suczek.

    Możemy też spotkać się z opiniami, że tańsza i lepsza dla psa jest antykoncepcja hormonalna w zastrzykach. Nic bardziej mylnego! Antykoncepcja hormonalna nie jest zdrowa, bardzo często jest tak, że u suczek już po pierwszym zastrzyku dochodzi do zapalenia macicy i mamy tzw. ropomacicze, wtedy trzeba operować z konieczności. Wykonanie zabiegu sterylizacji przy narządzie zmienionym zapalnie jest większym ryzykiem niż wykonanie tego zabiegu profilaktycznie. (...) Przewlekłe stosowanie leków hormonalnych powoduje skłonność do nowotworów gruczołu mlekowego, może przyczynić się też do występowania cukrzycy. – wyjaśnia lekarz weterynarii, chirurg Dariusz Traczyk - Należy pamiętać, że suczki są płodne przez całe życie. Czyli niezależnie od tego, czy ma 5, czy 10, czy 15 lat musi przyjmować zastrzyki. Były przypadki, że mieliśmy 16 – letnie suczki w ciąży. U tak wiekowego zwierzęcia naturalny poród w ogóle nie wchodzi w grę – dodaje.

    W przypadku hormonów właściciel musi dopilnować, aby wykonać zastrzyk w ściśle określonym terminie. W przypadku sterylizacji problem zostaje rozwiązany raz na zawsze. Koszt zabiegu zwraca się w ciągu dwóch lat.

    Niektórzy twierdzą, że potrafią upilnować swojego pupila. Czasem rzeczywiście to się udaje, choć należy pamiętać, że pies kierowany instynktem jest skłonny do ucieczek. Poza tym, chyba mniej cierpi, gdy nie odczuwa popędu, niż gdy odczuwa go silnie, a my nie pozwalamy mu go zaspokoić.

-Głównym skutkiem ubocznym sterylizacji, nad którym może zapanować właściciel, jest skłonność do tycia. Takie zwierzęta mają większą skłonność do tycia, ale poprzez redukcję ilości jedzenia i zapewnienie większej ilości ruchu, tego problemu tak na prawdę nie ma - mówi Dariusz Traczyk.

Dlaczego powinniśmy sterylizować?

    Podstawową zaletą sterylizacji jest ograniczenie populacji, ograniczenie nadmiernej prokreacji zwierząt, ograniczenie włóczęgostwa. Jak zwierzęta się nie włóczą, nie uciekają - nie ma urazów, pogryzień. Bardzo często w okresie cieczek jest sporo zwierząt po wypadkach komunikacyjnych, zwierzęta wtedy są zorientowane tylko na rozmnażanie i zatraca im się instynkt samozachowawczy. Zabiegi sterylizacyjne u suczek ograniczają i działają profilaktycznie jeśli chodzi o pewne choroby, czyli choroby nowotworowe gruczołu mlekowego, choroby zapalno-nowotworowe narządów rodnych.(...) Sterylizacja jest wskazana we wszystkich przypadkach, gdy występują ciąże urojone u suczek. Na pewno jest więcej zalet sterylizacji niż wad.(...) – podsumowuje Dariusz Traczyk.

    Sterylizując psa nie robimy mu krzywdy, a dajemy dowód na to, że jesteśmy odpowiedzialnymi właścicielami i nie jest nam obojętny los tysięcy bezdomnych zwierząt. To najlepsze, co możemy dla nich zrobić.

Katarzyna Dobrowolska-Wójcik

Anna Piórkowska 23-3-2015

zdjęcie: Katarzyna Dobrowolska-Wójcik

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text