Województwo mazowieckie

Spełniam się, pomagając świeżakom
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 7 lipiec-31 październik 2015
ilustracja

Płytka wyobraźnia to kalectwo. Czy ktoś pamięta jeszcze pierwszy spot telewizyjny z 2001 r. ostrzegający, zwłaszcza młodych ludzi, przed skokiem do wody na głowę? Materiał zapadał w pamięć i dużo się o tym mówiło w domu, na podwórku i w szkole. Temat powraca co wakacje, jednak nie jest to już ten sam, tak silny przekaz. Bo jest mniej takich wypadków? Odpowiada fizjoterapeutka specjalizująca się w urazach kręgosłupa Monika Rozmysłowicz.

– Pani Moniko, pamięta Pani tę telewizyjną kampanię i szkielet człowieka skaczący do wody?

Tak. Pamiętam również inne spoty ostrzegające przed ryzykownymi zachowaniami podczas wakacji, jak „Skok do wody” czy „Razem bezpieczniej nad wodą”. Zwłaszcza ten ostatni film szczególnie przemawia do wyobraźni, gdyż pokazuje młodego człowieka w stanie zagrożenia życia i później poruszającego się na wózku przez resztę życia.

– Te spoty powinny powrócić na antenę?

Sam spot w telewizji to za mało. Wiedza o tym, jak bezpiecznie spędzić lato, powinna być propagowana tam, gdzie najczęściej przebywa młodzież – w szkole, klubach, kinach, na plażach, a także w Internecie. Należy uprzedzać o konsekwencjach zażywania alkoholu i substancji psychoaktywnych, które zmieniają świadomość, gdyż pod ich wpływem często dochodzi do brawurowych i irracjonalnych zachowań. Ważne jest uświadamianie całej społeczności, jak reagować, kiedy już dojdzie do wypadku – należy ustabilizować głowę i kręgosłup, aby nie doszło do przemieszczeń kręgów i zniszczeń układu nerwowego.

– Dużo mówi się o utonięciach, o niebezpiecznych miejscach nad wodą i dzikich plażach. Dla wielu osób, które oddały niebezpieczny skok, woda to również kalectwo...

Spędzając miło czas na łonie natury jesteśmy zrelaksowani, rozbawieni i zapominamy o tym, że woda to również zagrożenie. Bywają wciągające wiry, osuwające się brzegi, wystające z dna skały. Różnica temperatur przy nagłym wejściu w upalny dzień do zimnej wody może doprowadzić do skurczu mięśni, szoku termicznego, a nawet zakończyć się zgonem.
Podczas niefortunnego skoku na główkę siła uderzenia jest tak wielka, że dochodzi do urazu czaszkowo-mózgowego lub złamania kręgosłupa w odcinku szyjnym. Kręgosłup jest kolumną kostną, której jednym z zadań jest ochrona rdzenia kręgowego – części ośrodkowego układu nerwowego. Uszkodzenie tej struktury w górnym odcinku szyjnym kończy się śmiercią, w dolnym – porażeniem czterokończynowym oraz innymi konsekwencjami w funkcjonowaniu całego organizmu.

– Taki skok to tylko chwila, chwila zapomnienia i nieuwagi, ale konsekwencje dla naszego zdrowia są ogromne.

Konsekwencje są druzgocące zarówno dla fizyczności, jak i psychiki człowieka. Nie można chodzić, biegać, poruszać rękoma jak do tej pory. Brak jest czucia poniżej poziomu uszkodzenia. Dochodzi do zaburzeń pracy układów oddechowego, krążenia, pokarmowego, moczowego, płciowego. Pojawiają się: spastyczność, odleżyny, infekcje, skostnienia neurogenne, a nawet dysrefleksja autonomiczna, będąca stanem zagrożenia życia.

Po uszkodzeniu rdzenia kręgowego życie ulega diametralnej zmianie. Trzeba na nowo uczyć się swojego ciała i samoobsługi – jedzenia, mycia, ubierania. Przystosowanie funkcjonalne wymaga morderczej pracy zwłaszcza, że podupada psychika. W jednej sekundzie pryskają wszystkie plany i możliwości, które mamy jako sprawni ludzie. Pojawiają się złość, bunt, poczucie winy, beznadziei, utraty celu i sensu życia. Koledzy odchodzą, człowiek się izoluje, zamyka w czterech ścianach, a do głowy przychodzą myśli samobójcze.

– Ludzie, którym ten jeden skok zmienił życie, chcą pomagać innym. Co robią? Jak się udzielają?

Znam wiele fantastycznych osób po uszkodzeniu rdzenia kręgowego, które są dla mnie wzorem, inspiracją i przebogatym źródłem praktycznej wiedzy. Po wypadku i przeżyciu swojego dramatu, podnieśli się, odnaleźli wewnętrzną siłę do walki z codziennymi trudnościami i czują potrzebę pomagania innym, osobom w podobnej sytuacji. Swoim doświadczeniem bardzo chętnie dzielą się z tymi, którzy są świeżo po wypadkach i dopiero zaczynają swoje nowe życie. Instruktorzy aktywnej rehabilitacji uczą samodzielności, motywują, podpowiadają jak radzić sobie we wszystkich czynnościach. Pomagają dobrać specjalistyczny sprzęt, przystosować mieszkanie i samochód oraz doradzają, skąd pozyskać dofinansowanie. Ale przede wszystkim własnym przykładem pokazują, że na wózku da się normalnie żyć.

Istnieją różnorodne formy pracy osób poruszających się na wózku. Ludzie po wypadku angażują się w prace związane ze znoszeniem barier architektonicznych, wydają publikacje, zajmują się aktywizacją społeczną, zawodową, organizują obozy aktywnej rehabilitacji i zajęcia integracyjne, a także mają prelekcje w szkołach i jeszcze wiele wiele innych.

– Często tacy ludzie nie porzucają sportu i angażują się w różnego rodzaju zawody dla niepełnosprawnych.

Sport jest doskonałą formą szeroko pojętej rehabilitacji. Podnosi sprawność i wydolność organizmu, ale jest też powodem do wyjścia z domu. Jest motywacją do zadbania o siebie i swój wizerunek, pokonania często dużej odległości, a przede wszystkim okazją do spotkania z innymi ludźmi, rozmów i dobrej zabawy. Aktywność fizyczna pozwala wyładować emocje, z którymi trudno sobie poradzić, umacnia wiarę we własne możliwości i daje poczucie mocy.

Wybór dyscypliny zależy od indywidualnych preferencji i poziomu uszkodzenia rdzenia kręgowego. Osoby z porażeniem czterokończynowym mogą uprawiać m.in. tenis stołowy, rugby, łucznictwo, boccię – grę bulową i pchnięcie kulą.

– Jeśli niektórzy z nich mogą uprawiać sport, to znaczy, że ich kręgosłup spełnia w jakimś stopniu swoją funkcję.

Skoro uprawiają sport i robią wiele innych rzeczy, to znaczy, że wypracowali sobie takie kompensacje funkcjonalne, które pozwalają im cieszyć się życiem.

– Wypadki śmiertelne nad wodą to oczywiście najczarniejszy scenariusz i największa tragedia. Nie wolno jednak zapominać o ludziach, którzy przeżyli wypadek i są teraz niepełnosprawni. Jak powrócić w Polsce do tego tematu?

W polskim społeczeństwie problemy stwarzają osoby pełnosprawne, które przez swoją niewiedzę, bezpodstawne lęki, zaściankowe myślenie i brak tolerancji doprowadzają do izolacji i dyskryminacji osób poruszających się inaczej. Dlatego tak istotne jest nagłaśnianie tematyki osób żyjących z niepełnosprawnością.

Są to ludzie tacy sami jak my, mający podobne cele i marzenia. Kształcący się, pracujący zawodowo, posiadający partnerów i dzieci, mający swoje hobby. Jedyna różnica polega na tym, że w to, kim są i co osiągnęli włożyli ogromny wysiłek. Potrzeba wielkiej determinacji i hartu ducha, żeby co dzień walczyć ze swoimi słabościami i szukać nowych sposobów radzenia sobie z trudnościami.

– Rozumiem, że Pani aktywność również nie osłabnie.

Od kiedy weszłam w środowisko osób po uszkodzeniu rdzenia kręgowego, poczułam, że to jest moje miejsce na ziemi. Spełniam się, pomagając „świeżakom” w odnalezieniu się w świecie, a jednocześnie czerpię siłę od doświadczonych kolegów i koleżanek, którzy budzą mój podziw i uczą, co jest ważne w życiu.

Oprócz fizjoterapii neurologicznej zajmuję się przystosowaniem funkcjonalnym i partycypacją w życiu społecznym osób po urazie kręgosłupa. Obecnie rozszerzam swoje kompetencje w zakresie pomocy psychologicznej i interwencji kryzysowej, aby być w stanie skutecznie przeprowadzić osoby przez zespół stresu pourazowego aż do przewartościowania życia. Prowadzę również badania nad seksualnością mężczyzn po uszkodzeniu rdzenia kręgowego. Aspekt niezwykle ważny dla młodych ludzi, a pomijany w procesie rehabilitacji.

– Na koniec proszę powiedzieć co słychać w polskiej fizjoterapii? Bardzo się rozwija. W jakim kierunku najbardziej?

To prawda. Fizjoterapia jest dziedziną interdyscyplinarną, charakteryzującą się ciągłym, dynamicznym rozwojem. Do człowieka podchodzimy holistycznie – pracując nad uzyskaniem aktywności ruchowej – pamiętamy o konieczności uregulowania innych niezbędnych funkcji np. urologicznych i zaspokojeniu potrzeb psychicznych.

Dobry fizjoterapeuta to przede wszystkim człowiek myślący, który z szerokiego warsztatu pracy umie wybrać to, co jest potrzebne konkretnemu pacjentowi do osiągnięcia jego celów. Musi wzbudzać zaufanie oraz być przyjacielem po to, aby wzajemna współpraca była skuteczna i satysfakcjonująca.

– Dziękuję za poświęcony na tę rozmowę czas.

Ja również bardzo dziękuję.

 

gama

m.gadecka@mazowszanie.eu 7-7-2015

Fot. Monika Rozmysłowicz

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text