Województwo mazowieckie

SPA czy kwiatek?
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 21 czerwiec-31 lipiec 2015
ilustracja

Kupon do SPA, karta prezentowa, voucher na przelot samolotem? A może absolutnie nic, aby nie narażać nikogo na nieprzyjemności i zażenowanie…? Jakże skrajnie różne głosy rozbrzmiewają w sprawie kupowania prezentów dla nauczycieli. A temat jest niezwykle aktualny, zbliża się bowiem koniec roku szkolnego.

„Nie kupujmy znów kwiatów, postawmy na coś konkretnego” – usłyszałam od kilkorga rodziców dzieci z klasy mojego syna. Ba! Pojawiły się nawet pierwsze pomysły: karta prezentowa do sklepu z kosmetykami (no, nie – to trochę tak, jakbyśmy wręczyli nauczycielce czystą gotówkę!), voucher na przelot samolotem (przesada!, pani X lubi podróże na Bliski Wschód, a w dodatku preferuje Lufthansę, nie żadne tanie linie…), filiżanki z porcelany, długopis Parkera… Ale były też głosy o skromności, o tym, że wystarczą kwiaty, że prezenty są zupełnie niepotrzebne, a wręcz nie na miejscu… Dyskusja toczyła się dość długo, wreszcie stanęło na kwiatach. Sprawa rozwiązała się niejako sama, ponieważ, jak się okazało, w przeszłości dyrektorka szkoły robiła nauczycielom wymówki, kiedy dostawali jakieś upominki od wdzięcznych uczniów (a nie były to żadne wyrafinowane dary, ot zwykłe czekoladki czy cukierki…).

A w przedszkolu u młodszej pociechy? No cóż… Większość zdecydowała, że każda z pań (a jest ich 4!) dostanie… karnet do SPA (ale, żeby nie było – taniej, bo kupione na Grouponie). Była też inna propozycja: bransoletki z wygrawerowaną dedykacją… „To przecież naturalne, że chcemy podziękować za ich ciężką pracę” (a po cichu liczymy, że wysilą się nieco ponad przeciętną i należycie zaopiekują naszymi maluchami…?).

Na forach internetowych aż wrze: Prezenty dla nauczycieli? A z jakiej racji? Przecież to ich praca! Dostają pensję i wystarczy! Albo: Bez przesady – to zwyczajny gest! Jesteśmy wdzięczni za ich pracę, więc chcemy to jakoś wyrazić, okazać szacunek!

I co zrobić? Czy jest jakiś złoty środek?

Każdy podarunek rodzi poczucie zobowiązania, to naturalne. A nauczyciele? Jak mają się odwdzięczyć? Obdarowywać rodziców czy uczniów? No nie.  W jaki sposób pozbyć się tego krępującego poczucia, że „muszę się jakość zrewanżować”. Lepiej spełniać swoje obowiązki? Ale przecież to ich praca, więc oczywiste, że powinni wykonywać ją jak najlepiej – niezależnie od tego, czy dostają za nią dodatkowe prezenty. Co więcej, są przecież za nią wynagradzani! Dlatego temat rodzi tyle kontrowersji.

Najważniejsze to… zachować zdrowy rozsądek i dostosować się do tradycji. Drobne upominki od całej klasy za niewielkie pieniądze – zamiast kwiatka – nie powinny być aż tak bardzo kłopotliwe. Co innego prezenty drogie (słyszałam o mikrofalówkach, kompletach garnków, biżuterii czy wycieczkach zagranicznych)! To gruba przesada!

Może szkoły – wzorem dużych korporacji i instytucji – powinny przyjąć ściśle określone i jednoznaczne zasady w tym zakresie? Przyjmujemy upominki – tak, ale drobne, do określonej kwoty kilkunastu złotych... Wtedy każda ze stron ma jasność – i rodzice, i uczniowie, i nauczyciele.

 

Anna Kapuścińska 21-6-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text