Województwo mazowieckie

Radio, teatr i szpilki
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 16 czerwiec 2015-31 lipiec 2016
ilustracja

O pasji dziennikarskiej, miłości do teatru, audycji „Plus na szpilkach” oraz godzeniu pracy w radiu z byciem mamą rozmawiamy z Magdą Gliszczyńską, dziennikarką Radia Plus Radom.

Jakie to uczucie znaleźć się pod drugiej stronie mikrofonu? Zwykle to Ty zadajesz pytania.

Rzeczywiście, to trochę dziwne uczucie. Przyzwyczaiłam się już do tej drugiej strony i tak jest mi łatwiej. Zawsze, kiedy mówi się o sobie emocje są większe. Myślę, że opowiadanie o sobie, o tym co się czuje i co się myśli jest zdecydowanie trudniejsze i chyba wolę siebie z mikrofonem w ręku.

Dlaczego właśnie radio? Pasję dziennikarską można przecież realizować także w innych mediach.

Radio wybrałam przez przypadek. Myślałam kiedyś o studiach aktorskich, ale przypadek sprawił, że znalazłam się na studiach socjologicznych, ale na specjalizacji komunikowanie społeczne i dziennikarstwo. Wybrałam radio, bo wydawało mi się ono najbardziej zbliżone do moich marzeń o aktorstwie. Nigdy nie myślałam ani o telewizji, ani tym bardziej o prasie, bo nie lubiłam pisać zbyt długich tekstów. Wydawało mi się, że to właśnie radio najbardziej działa na wyobraźnię. Podobało mi się, to że jest to taki teatr, w który wciągamy naszego słuchacza, że poprzez słowa budujemy obrazy w jego wyobraźni. Oczywiście, wiele się zmieniło jeśli chodzi o te długie teksty, bo radio dzisiaj, a radio kiedyś zdecydowanie się różnią. Dzisiejsze radio działa także w oparciu o portal internetowy, na którym trzeba zamieszczać artykuły. Praca radiowca bardzo się zmieniła, ale nadal jest to moja ogromna pasja.

Jak wygląda „typowy” dzień radiowca? A może nie ma „typowych” dni, a każdy znacznie się różni.

Rzeczywiście, każdy dzień się różni, każdy przynosi zupełnie inne informacje. Czasami jest tak, że możemy coś zaplanować i to zrealizować. W poniedziałki mamy „redakcję”, czyli spotkanie redakcyjne podczas, którego planujemy co będziemy robić. Ogólnie, poniedziałki to takie dni, w których rozpędzamy się. Ale oczywiście, są takie dni, podczas których musimy odejść od tych planów, bo wydarzy się coś niespodziewanego jakiś wypadek, albo jakaś nieplanowana wcześniej konferencja prasowa lub briefing u prezydenta. I wtedy, te nasze zaplanowane wcześniej tematy muszą poczekać, bo dzień przyniósł zupełnie nowe, ważniejsze wydarzenia. Ale na szczęście są też dni spokojne. Chociaż, ogólnie, praca w radiu czy mediach ma bardzo szybkie tempo. Zaczynamy od poniedziałku i nawet nie wiemy kiedy, a tydzień już się kończy. Czasami jest tak, że bez notesu czy kalendarza nie można żyć, bo tam wszystko jest rozpisane krok po kroku – na jaką konferencję, na jakie spotkanie, na jakie nagranie po kolei idę. Mój kalendarz  jest dość gęsto wypełniony.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Najbardziej lubię to, że trafiam z informacją, przekazem do szerszej grupy ludzi. Mogę im coś opowiedzieć i pokazać. Oczywiście, czasami te informacje są dobre, a czasami gorsze, ale mam poczucie, że uczestniczę w jakiejś misji. Według mnie media spełniają misję informowania i kreowania rzeczywistości, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. I ja czuję się częścią tej wielkiej machiny. Cokolwiek by nie mówić o mediach, to myślę, że dziennikarze wypełniają tę misję. Najbardziej podoba mi się to, że kiedy robię audycję o jakimś wydarzeniu, o pracy jakiejś grupy ludzi to mogę to pokazać innym. A kiedy zadzwoni jakiś słuchacz i podziękuje, za ten materiał i powie, że audycja była dobrze zrobiona, to bardzo mnie to cieszy.

A czego nie lubisz?

Kiedy jestem zmęczona nie lubię szybkiego tempa tej pracy. Czasami chciałabym trochę zwolnić, mieć trochę mniej na głowie. Nawet jak jestem na urlopie, to myślę o pracy, bo ciągle musimy być na bieżąco, żeby nie wypaść z rytmu. I czasami jest to męczące, ale nie na tyle, żeby przestać kochać to co się robi.

Którego ze swoich gości wspominasz najczęściej?

Na pewno dużym przeżyciem dla mnie był wywiad z Michałem Bajorem. Uwielbiam tego artystę, mam wszystkie jego płyty, znam wszystkie jego utwory na pamięć. I już na początku mojej pracy w radiu miałam możliwość spotkania z nim i nagrania rozmowy. Potem może trafiali się więksi artyści, może bardziej ciekawe osoby, ale dla mnie było to ogromne przeżycie – serce biło mi mocniej. A po rozmowie dostałam od pana Michała jego najnowszą płytę z autografem, którą mam do dzisiaj i która stoi na honorowym miejscu. Wtedy pierwszy raz poczułam, że fajnie jest pracować w radiu i, że daje ono takie możliwości.

A jaki swój materiał uważasz za najciekawszy?

Reportaż o osobach chorych na stwardnienie rozsiane. „Waleczność” taki był tytuł tego reportażu. Otrzymałam za niego pierwszą nagrodę w ogólnopolskim konkursie organizowanym przez Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego. I myślę, że był to jeden z najlepszych reportaży jakie wykonałam. Muszę jeszcze wspomnieć o dwóch ważnych dla mnie materiałach. „Czerwiec ‘76” – kilka odcinków reportaży o radomskim czerwcu 1976 r. Dużo czasu spędziłam w studiu, włożyłam w nie wiele pracy. I materiał, który zrobiłam ostatnio. Podczas świąt Bożego Narodzenia odwiedziłam osoby starsze i samotne w domu pomocy społecznej. Bałam się tej wizyty, myślałam, że zastanę tam wielki smutek i żal, a okazało się, że są to osoby bardzo ciepłe, które cieszą się z tego, że mają wokół siebie osoby, które mogą im zapewnić opiekę i dobrą starość. Było to dla mnie bardzo ważne i budujące przeżycie.

A najtrudniejszy?

To właśnie ten materiał o osobach starszych i samotnych, o którym wspomniałam, bo bałam się tego co tam zastanę. Na pewno ciężko jest robić materiały o wydarzeniach czy osobach, z którymi sami jesteśmy emocjonalnie związani, szczególnie, gdy dana osoba umiera. Miałam taki przypadek i musiałam potem zmontować materiał. W takich sytuacjach jest mi bardzo trudno się zdystansować, zostawić swoje emocje w domu i podejść do danego tematu, na spokojnie, jak dziennikarz.

Czy pracując w radiu można się nudzić?

Chciałabym (śmiech). Czasami chciałabym, żeby tak było. Nie, nie można się nudzić. Zawsze jest dużo rzeczy, którymi trzeba się zająć i na pewno o nudzie nie może być mowy. Jest to praca bardzo dynamiczna, z szybkim tempem, która mocno angażuje.

Czy często zdarzają się sytuacje zabawne?

Pamiętam taką sytuację, kiedy czytałam serwisy i kolega przywiózł materiał z targów końskich – wstępów, które odbywają się u nas pod Radomiem. Czytałam o tym, że wszyscy są zachwyceni tymi targami i bardzo się podobają. Wtedy został wypuszczony dźwięk, w którym koń zarżał. Zupełnie nie spodziewałam się tego dźwięku i było to dla mnie tak śmieszne, że bardzo ciężko było mi się opanować i dokończyć serwis.

Od trzech lat prowadzisz program „Plus na szpilkach”. O czym on jest i skąd pomysł na taką propozycję dla słuchaczy?

To mój autorski program, poruszam w nim tematy, które interesują głównie kobiety. Zarówno te, które mają dzieci, jak i te które ich nie mają. Jest to program dla kobiet, które chcą się więcej dowiedzieć np. o eko-kosmetykach, o tym jak się zdrowo odżywiać, jaką dietę wybrać, albo jaki aparat fotograficzny kupić na wakacje, jakim rowerem jeździć, jaki samochód jest najlepszy dla kobiety i dlaczego. Poruszam w nim takie tematy, które interesują nas kobiety. Ja sama jestem właśnie taką dziennikarką – czasami na szpilkach, a równocześnie mamą i kobietą.

Czy możesz uchylić naszym czytelnikom kulisy pracy dziennikarza radiowego np. triki, język branżowy itp.?

Oczywiście, np. mamy „paszcze” to są takie dłuższe materiały reporterskie. Ciekawa jest też praca realizatorska, montowanie materiałów. Czasami zdarza się, że ktoś mówi – nie wiem, czy Pani coś z tego wytnie, ja się tak często myliłem, poprawiałem. Odpowiadam – proszę mi zaufać, będzie dobrze. I potem, po emisji materiału, ta osoba dzwoni i mówi – rzeczywiście, mówiłam płynnie, nie jąkałam się, nie zastanawiałam. Bo, oczywiście, wszystkie te zająknięcia i niedoskonałości zostały wycięte podczas montażu.

Czy dziennikarz radiowy, a zarazem mama 2 dzieci ma jeszcze czas na hobby?

Moje hobby jest teraz bardzo ograniczone, bo moje dzieci 7-letnia córka i 1,5-roczny syn są bardzo absorbujący. Ale staram się to wszystko jakoś godzić. Wychodzę do kina i do teatru, może nie tak często jak kiedyś, ale udaje mi się. Moim wielkim marzeniem zawsze był teatr. Nawet ostatnio miałam szansę brać udział w takim dorosłym amatorskim teatrze, ale niestety ze względu na dzieciaki nie zdecydowałam się. Myślę jednak, że to nic straconego i jeszcze będzie okazja. Dzieci to też moja wielka pasja, realizuję się w pracy i w domu, a czasami uda mi się także poprowadzić jakąś imprezę. Staram się te wszystkie role godzić i się w nich spełniać. Tego też wszystkim Państwu życzę.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję.

 

 

a.groszyk@mazowszanie.eu 16-6-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text