Województwo mazowieckie

Przereklamowane dzieciństwo
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 21 marzec 2015-31 grudzień 2016
ilustracja

Życie to nie bajka - słyszę za moimi plecami. - Skąd o tym wiesz? - zdziwiona pytam 7-letniej córki, która przed chwilą tym frazesem rzuciła w moją stronę. - Z reklamy - spokojnie odpowiada, a ja popadam w konsternację, gdyż mam jeszcze niespełna 4-letniego synka, który uwielbia oglądać dynamiczne, głośne i kolorowe reklamy. Już nieraz dał popis znajomości rynku, lepszej od mojej własnej.

W sidłach reklamy

Nasuwa się więc pierwsze, zasadnicze pytanie, dlaczego dzieci tak bardzo lubią oglądać reklamy? Przecież duża część z nich jest adresowana do dorosłych odbiorców, potencjalnych konsumentów i usługobiorców. Jednak to właśnie dzieci traktują reklamy dosłownie i poważnie, ulegając ich złudnemu przekazowi. Reklama jest bowiem krótka, łatwo na niej skupić dziecięcą uwagę, ponadto jest kolorowa oraz głośna, dynamiczna i efektowna, często przedstawia jakieś pozytywne dla dziecka emocje oraz osoby (np. wizerunek szczęśliwej rodziny, radość z jedzenia danego produktu itp.), a nade wszystko  jest stale obecna w telewizji i na tyle natrętna, iż nie sposób obejrzeć programu nieprzerywanego blokiem reklamowym.

My, dorośli konsumenci, również mamy z tym poważny problem, bowiem duża część społeczeństwa przyjmuje bezkrytycznie to, co przedstawiają reklamy. Stąd pojawia się pokusa posiadania kolejnej, nie zawsze potrzebnej nam rzeczy oraz coraz powszechniej dajemy namówić się na różnorakie kredyty i pożyczki, bowiem banki i inne „par-spółki” jawią się w reklamach, nierzadko jako instytucje charytatywne.

Mali konsumenci czy mali malkontenci?

Co mają myśleć dzieci oraz młodzież, kiedy zewsząd są atakowani wręcz hałaśliwymi spotami, celowo stworzonymi w taki sposób, by przekaz reklamowy był adekwatny do ich wieku? Pocieszające jest to, iż badania pokazują, że z wiekiem dzieci nabierają większego dystansu do świata przedstawionego w reklamie. Lecz do tego czasu (a może nawet i dłużej) reklama nadal będzie w dużym stopniu wpływać na postrzeganie realnego świata przez najmłodszych, właśnie przez pryzmat kolorowej oferty handlowej.

Istnieją kraje, w których zabroniona jest reklama skierowana bezpośrednio do dzieci lub wykorzystująca ich wizerunek do promocji wybranych towarów czy usług. Psychologowie są zgodni, że reklamy mogą wywoływać w dzieciach, szczególnie tych w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, niezdrową rywalizację posiadania przedmiotów oglądanych w telewizji, ponadto budzą poczucie zazdrości, egoizmu, zachłanności oraz nawet agresji (np. w następstwie odmowy kupna reklamowanej rzeczy ze strony rodziców). Ponadto warto zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo, jakie w dalszej perspektywie wywołuje reklama. Wyrabia ona bowiem w dziecku przekonanie, iż żyjemy w zasadzie po to, by kupować i posiadać coraz więcej, coraz bardziej modnych i nowocześniejszych modeli, w taki sposób,że trudno potem zauważyć, jak bardzo rozbuchany (czasami do granic absurdu) może być konsumpcjonizm. Nie spostrzeżemy się, my - rodzice, kiedy nasze dziecko zacznie kierować się konsumpcją oraz prawami rynku w ocenie innych. Wydawać się to może śmieszne, lecz już przedszkolaki potrafią sprawnie manipulować rodzicami, by kupili upatrzoną w reklamie zabawkę, a nawet potrafią różnicować hierarchię w grupie na podstawie posiadanych rzeczy (oczywiście, tych reklamowanych i najlepiej przedstawiających postaci z kreskówek, popularnych w TV). Był więc szał na Hello Kitty, Barbie, Transformers, Angry Birds, NinjaGo, itp., zatem każdy szanujący się mały konsument musiał pochwalić się, czy to w przedszkolu bądź na podwórku, stosowną zabawką, koszulką czy inną rzeczą widzianą w telewizji.

Poza tym warto zdawać sobie sprawę, iż reklama jest często źródłem rozczarowań dla małych konsumentów. Dzieci przyjmują bezkrytycznie przekaz medialny, więc często potem okazuje się, że kupiona zabawka czy inny produkt z TV, nie jest taki, jakiego oczekiwały. To z pewnością może rodzić w małym człowieku frustrację, lecz naszym zadaniem, jako rodziców, jest wyjaśnienie, że nie wszystko, co ujrzą w telewizyjnej reklamie, jest warte kupna, swojej ceny i naszej uwagi.

Reklama zamiast bajki?

Warto również zastanowić się, ile tak naprawdę czasu nasze dziecko spędza przed telewizorem, bo im dłużej siedzi przed odbiornikiem, tym więcej reklam będzie oglądać. Niektóre badania (np. Pawła Kossowskiego „Dziecko i reklama telewizyjna”) wskazują na to, że dzieci spędzają średnio ponad 3 godziny przed telewizorem, co daje w skali miesiąca imponującą liczbę od 500 do 900 obejrzanych przez dziecko reklam. Badania prowadzone w Polsce mówią, że najchętniej oglądaniu reklam uwagę poświęcają przedszkolaki, które mogą być odbiorcami aż 30 reklam dziennie. Z badań Pawła Kossowskiego wynika niepokojący fakt, że wśród uczniów z klas I-III wielu uznaje, że reklamy emitowane tuż przed bajką są znacznie ciekawsze od samej bajki.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Jednak pierwszy zachwyt reklamą, jaki nastąpił w latach 90., już dawno minął. Obecnie coraz większy mamy dystans do reklamowanych treści oraz sceptycznie podchodzimy do zachwalanych towarów i usług. - Ja mam to do siebie, że im bardziej coś reklamują, to na przekór tego nie kupię! Nie chcę, aby na siłę wciskano mi, co jest dla mnie czy mojej rodziny najlepsze! - wyraźnie zdegustowany mówi pan Marian, rencista z Warszawy. Ponadto z roku na rok rośnie nasza świadomość konsumencka i zdecydowanie potrafimy reklamować trefny towar i dochodzić swoich praw u prokonsumenckich instytucji oraz stowarzyszeń. Dlatego od najmłodszych lat należy dzieciom tłumaczyć, że nie wszystko złoto, co się świeci, by potrafiły w pewnym stopniu, adekwatnym do swojego wieku, rozróżniać własne potrzeby od tych narzucanych w atrakcyjnych reklamach. A przede wszystkim ograniczyć bezsensowne i niepotrzebne siedzenie przed telewizorem. Można wypróbować też sposób mojej babci, kiedy rozpoczyna się blok reklamowy (nierzadko przesadnie długi), wyłącza ona telewizor, mówiąc: - To nie na moje uszy i nerwy - po czym spokojnie ponownie włącza go po upływie 10 minut.

 

Monika Cąpała - Sładek 26-3-2015

Zdjęcie 1: fot. M. Cąpała-Sładek; zdjęcie 2: fot. M. Cąpała-Sładek

Źródła: www.przedszkola.edu.plwww.profesor.plwww.edukacja.edux.pl

 

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text