Województwo mazowieckie

Przebrnąć gąszcz
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 30 czerwiec 2015
ilustracja

Czy trudno jest szkołom starać się o fundusze unijne?

Wszystko zależy od ludzi. Wychodzę z założenia, że energia do stworzenia projektu wychodzi od nauczycieli i dyrektorów, którym po prostu zależy. Zależy na wprowadzeniu do własnej szkoły nowej jakości. Z jakości tej skorzystają przede wszystkim uczniowie, jednak dużo zyskują, choćby na prestiżu, sami nauczyciele. Odpowiadając zatem na pytanie, powiem tak. Tym, którzy ogarnięci są wizją zmiany i mają w sobie energię do dodatkowej pracy łatwiej jest pozyskać pieniądze z funduszy unijnych. Ja natomiast jestem po to, żeby wspierać szkoły, przeprowadzać dyrektorów i nauczycieli przez gąszcze konkursów unijnych na każdym etapie - od projektowania, przez składanie wniosku po realizację i rozliczenie. Oczywiście nie jestem sam, bo złożoność pracy wymaga sprawnego zespołu. Mam to szczęście, że z takim zespołem współpracuję. Są to profesjonaliści z obszaru finansów, księgowości i zamówień publicznych. Mamy wsparcie od szefów i skarbnika, mamy w końcu coraz lepiej orientujące się w tematyce unijnej dyrektorki szkół. Sam także uwielbiam wrzucać w projekty własne pomysły.

Jaki projekt był ostatnio realizowany przy Pana udziale i kto dokładnie był jego beneficjentem? Ile osób obejmował?

W zeszłym tygodniu zakończyliśmy kolejny projekt dofinansowany z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki dedykowany dla dwóch liceów z naszego powiatu w Puszczy Mariańskiej i Wiskitkach. Tytuł „Przyszłość jest w liczbach” może nieco enigmatyczny, ale tylko na pierwszy rzut oka. Kierunki matematyczne i inżynieryjne mają w sobie olbrzymi potencjał, gwarantują zdobycie świetnego zawodu, a w konsekwencji pozwolą znaleźć dobrą pracę i zarabiać dobrą kasę. To są konkretne rzeczy, tak jak konkretne są liczby. Pracodawcy mówią głośno – szukamy dobrych inżynierów i gotowi jesteśmy zapłacić za ich wiedzę i umiejętności mnóstwo pieniędzy. Matematyka, informatyka, fizyka i chemia może wymagają trochę pracy, ale efekt jest pewny. Przyszłość jest w liczbach, liczby rządzą światem, świat stoi przed tymi, którzy liczby poznają najlepiej. Z tego właśnie założenia wyszliśmy w 2013 r., kiedy to siedliśmy do pracy nad tym projektem. Mimo, że działania skierowane były do uczniów ogólniaków, de facto wartością dodaną projektu było i jest przywracanie na każdym etapie edukacji rangi kształcenia zawodowego, z którym związane są nauki ścisłe.

Jakie korzyści z takich projektów płyną dla społeczności lokalnej?

O korzyściach moglibyśmy mówić godzinami. Wspomnijmy teraz li tylko o korzyściach wizerunkowych. O hotelarzach, czy informatykach z Wiskitek słyszą już pracodawcy z Warszawy. To nie tylko nobilituje absolwentów, ale też miejscowość i jej mieszkańców. Projekty integrują lokalnie. W jaki sposób? Wiele działań wychodzi za szkolne mury. Często robimy spotkania z władzami samorządowymi, kołami gospodyń wiejskich, uczestniczymy w lokalnych wydarzeniach kulturalnych. Z podsumowaniem projektów wychodzimy na zewnątrz, choćby do Muzeum Mazowsza Zachodniego. Zapraszamy także do szkół gości, wójtów i lokalne media. A przecież to wszystko razem wzięte to niemal idylliczny obrazek życia małej ojczyzny.

Jakiego rzędu było dofinansowanie i jak długo trwała kwalifikacja do projektu?

Wartość projektu „Przyszłość jest w liczbach” to 403.000 zł, z czego 383.000 to dofinansowanie unijne. Prace rozpoczęliśmy w sierpniu 2013 r., a teraz w czerwcu finiszujemy. Przez dwa lata szkolne w przedsięwzięciu udział wzięło 80 uczniów z dwóch naszych liceów.

Jak ważna jest dla uczniów nauka przedmiotów ścisłych?

Bardzo ważna! Truizmem może jest powiedzenie, że matematyka jest królową nauk. Jednak to jest fakt. Moja nauczycielka od polskiego zawsze powtarzała, że nigdy nie będziesz dobrym polonistą, jeżeli będziesz miał problemy z matematyką. Wszak logika, filozofia, poznanie świata, wywodzenie logiczne, tezy … No właśnie. Wracając jednak bardziej na nasz grunt edukacyjny, cały czas walczymy o powrót do dawnej świetności szkolnictwa zawodowego. Szkoły zawodowe jeszcze 20 lat temu były masowo likwidowane, jako relikty ekonomicznie niewydolnego systemu. Niestety ktoś za bardzo rozpędził się lub zabrakło komuś po prostu wyobraźni, wiedzy i perspektywicznego myślenia. Po latach na rynku pracy zaczęło brakować fachowców w różnych zawodach, które wymagają konkretnych umiejętności. Nie wspomnę o inżynierach, którzy stali się łakomym kąskiem dla pracodawców całej Europy. Przedmioty ścisłe, nie tylko w szkołach zawodowych, ale i ogólniakach stanowią solidny fundament pod dobrą karierę naukową i zawodową. Kładziemy nacisk na szkolnictwo zawodowe, bo takie u nas dominuje. Chcemy dojść do stanu, w którym wybór szkoły zawodowej będzie wyborem pozytywnym, a nie kwestią wyboru z przymusu. Już teraz widzimy zmianę, ale wiemy, ile nas jeszcze czeka pracy, żeby przekonać młodych ludzi, że przyszłość jest faktycznie w liczbach.

Jakie kolejne projekty planuje Pan wdrażać w najbliższym czasie w szkołach?

Obecnie kończymy projekty rozpoczęte w ubiegłych latach. Jesteśmy w nowej pespektywie budżetowej UE na lata 2014-2020. Przygotowujemy się do kolejnych projektów, czekamy na ogłoszenie konkursów. Te mają pojawić się pod koniec tego roku. Cały czas jednak wdrażamy projekty z programu Erasmus+. Uczniowie naszych szkół wyjeżdżają na praktyki zawodowe do Austrii i Włoch. To naprawdę atrakcyjne projekty. Cieszą się ogromną popularnością wśród uczniów.

Rozmawiał Krzysztof Dziwisz

Fot: Krzysztof Dziwisz

k.dziwisz@mazowszanie.eu 22-6-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text