Województwo mazowieckie

Portale społecznościowe – korzystajmy, ale zachowajmy umiar
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 11 maj-30 czerwiec 2015
ilustracja

Jak to jest tak naprawdę z portalami społecznościowymi? Co by się stało, jakby nas odcięto od tego typu komunikacji ze światem? Czy naprawdę są one tak niezbędne w życiu codziennym? A przede wszystkim, czy są dla nas bezpiecznym narzędziem?

W obecnych czasach nie wyobrażamy sobie komunikacji międzyludzkiej bez Facebooka, Twittera, Naszej Klasy, MySpace czy Grona. Na witrynach tych wymieniamy się informacjami, spostrzeżeniami, plotkami. Zamieszczamy zdjęcia, różne wpisy, czasem pochlebne, a czasem jakże bardzo krytyczne. Spędzamy przy nich tak dużo czasu, że nie daj Boże, gdyby doszło do unieruchomienia serwerów, na których się logujemy. Dotknęłaby nas wówczas ogromna tragedia. Ale czy tak naprawdę zastanawiałeś się człowieku, jakie portale społecznościowe niosą za sobą zagrożenia?

Kto najwięcej korzysta?

Według badań największą liczbę zwolenników portale społecznościowe mają wśród ludzi młodych, którzy obeznani są z komputerem od tak zwanej kołyski. Ta generacja jest najbardziej zagorzałą grupą użytkowników tego typu witryn. A, że internet dodaje śmiałości, często rozmawiają tu o sprawach, które wstydziliby się poruszyć w sytuacji face to face. Bardziej sceptycznie do portali podchodzą osoby, które urodziły się przed erą komputerową, a korzystanie z dobrodziejstw informatycznych rozpoczęły w dorosłym okresie swojego życia. Te osoby jak najbardziej korzystają z witryn społecznościowych, ale z dużym dystansem i nieufnością. Jest to proces zrozumiały i powszechny, gdyż w niedalekiej przeszłości, kiedy na rynek wchodziły pierwsze telefony komórkowe, grono osób dorosłych twierdziło z całą stanowczością, iż wynalazek ten jest niepotrzebny i nie znajdzie zainteresowania, ponieważ niewyobrażalna jest sytuacja, w której o sprawach osobistych rozmawia się na przykład w tramwaju. A dzisiaj? Rozglądając się dookoła, wszędzie ludzie z komórkami, bez względu na wiek. Gaworzą sobie w różnych miejscach nie zważając na przechodniów, czy też współpasażerów w komunikacji publicznej. Niektórzy potrafią rozmawiać przez dwie komórki jednocześnie, a gdyby tak mieli jeszcze ze dwie ręce, to wszystkie zajęte byłyby telefonami.

Facebook, jak narkotyk

Ale tak na poważnie. Największym powodzeniem wśród portali społecznościowych cieszy się Facebook, który jest niekwestionowanym liderem wśród tego typu witryn. Co ciekawe, w miarę rozwoju aplikacji mobilnych dostęp do Facebooka stał się upowszechniony. A to za sprawą tabletów i smartfonów z aplikacją na urządzenia mobilne, dzięki czemu mamy do niego dostęp z każdego miejsca na ziemi. Abyśmy tylko byli w zasięgu sieci szerokopasmowej. Szacuje się, że portal ten ma już miliard użytkowników na świecie, którzy raczyli założyć swój profil. Na pewno fenomen, ale i w pewnym sensie nałóg. Bo czyż nie nazwać nałogiem logowanie się po kilkadziesiąt razy w ciągu dnia z różnych urządzeń, bądź wielogodzinne przebywanie na tymże portalu, często zaniedbując swoje podstawowe obowiązki? Prześciganie się co do ilości znajomych, czy też „lajków” stało się pewnego rodzaju, aczkolwiek niegroźną obsesją. A tekst, który usłyszałem jakiś czas temu rozłożył mnie całkowicie na łopatki – „Nie masz konta na Facebooku, to nie istniejesz”. No więc, żeby wszyscy wiedzieli, że istnieję - założyłem profil.

Zagrożenia, jakie za sobą niosą portale

Dla jasności. Nie jest to z mojej strony żadna krytyka portalu czy też jego użytkowników, gdyż wszelkie kontakty międzyludzkie, bez względu na formę, są bardzo ważnym i nader wszystko bardzo wskazanym procesem rozwoju intelektualnego każdego człowieka. Celem mojego wywodu jest rozważne korzystanie z tego typu dobrodziejstw. Bardzo duża liczba użytkowników tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że oprócz pozytywnych aspektów takich witryn są też te negatywne, które niosą za sobą pewne dość istotne zagrożenia. Nie są one zamierzone przez twórców portali, a przez niewielką grupę użytkowników, którzy dla własnych często nieuczciwych celów wykorzystują naiwność bądź niewiedzę tych uczciwych. Najważniejszym i najbardziej niebezpiecznym czynnikiem, a raczej błędem, który jest nagminnie stosowany, to wpisanie i upublicznienie przez użytkowników kompletu swoich danych osobowych. Wpisujemy wszystko to, o co nas poproszą, bez przeczytania akceptujemy regulaminy, nie mając pojęcia, z czym się Ti wiąże. A wiąże się to z narażeniem na kradzież tożsamości. Nie wszystkie konta na Facebooku są kontami prawdziwymi. Oszuści mają tu duże pole do popisu, mając do dyspozycji personalia i zdjęcia. Może w takiej sytuacji dojść do wyłudzenia okupu, na przykład za zapobiegnięcie upublicznienia naszych skradzionych zdjęć, gdzie dostęp do nich mieli tylko nasi znajomi, a których nie chcielibyśmy pokazać całemu światu. Oprócz kradzieży tożsamości możemy wspomnieć również o tak zwanym „phishingu”. Jest to kradzież takich danych, jak hasła czy loginy. Duża część wiadomości wysyłanych na zasadzie podszywania się pod innych, wykorzystuje socjotechnikę. Ma ona jeden cel. Zwabić adresata wiadomości do odwiedzenia określonej strony internetowej lub do ściągnięcia programu na swój komputer. Oczywiście przed takim atakiem można uchronić się poprzez porządny program antywirusowy ale dla pewności dobrym środkiem ostrożności jest zapytanie znajomego, czy rzeczywiście wysyłał do Ciebie jakąś wiadomość zawierającą odnośnik. Jest też kwestia ochrony danych osobowych. Duża część użytkowników portali nie zwraca uwagi na dostosowanie ustawień prywatności do własnych potrzeb i są one dostępne dla każdego, kto tylko chciałby je poznać. Dotyczy to przede wszystkim użytkowników w wieku szkolnym. Ich dość znikoma wiedza dotycząca ochrony danych powoduje, że dane te są upublicznione, a duża ilość zdjęć przez nich opublikowana i ogólnie dostępna galeria daje pole do popisu ludziom z zaburzeniami psychicznymi. Toteż w wyniku przeprowadzonych badań wśród rodziców mających dzieci w wieku szkolnym stwierdzono, że problem jest dość poważny. 75% rodziców boi się, że ich dzieci w zbyt wielu miejscach podają swoje szczegółowe dane osobowe, co stanowi dla nich zagrożenie. Rodzice chcieliby, by portale społecznościowe kładły większy nacisk na ochronę prywatności swoich nieletnich użytkowników. Aż 92% ankietowanych twierdzi, że dzieci dzielą się zbyt wieloma informacjami. Natomiast 91% pytanych jest zdania, że wyszukiwarki i serwisy społecznościowe nie powinny mieć możliwości udostępniania informacji o miejscu przebywania dziecka, bez uzyskania zgody na to jego rodziców.

A na koniec ciekawostki

Pamiętajmy więc, żeby dobrze chronić swoje dane i nie udostępniać pochopnie zbyt wielu informacji na swoich profilach. Bo za brak roztropności można ponieść surowe konsekwencje.

W jednej z firm w Polsce pewna Pani, nie mając już urlopu wypoczynkowego, wpadła na genialny pomysł. Zasłabła w pracy. Przyjechało pogotowie, zabrało kobietę do szpitala. Zrobiono serię badań, które niczego niepokojącego nie wykazały. Jednak nasza bohaterka nadal czuła się dość osłabiona. Dano jej kilka dni zwolnienia z zaleceniem, żeby odpoczywała w domowych pieleszach, w ciszy i spokoju. A gdyby działo się coś niepokojącego, nakazano by natychmiast wezwała pomoc medyczną. Po dwóch dniach na facebookowym profilu tej Pani ukazały się zdjęcia z jej wystrzałowego pobytu na Mazurach. Pech chciał, że zobaczył je pracodawca. No cóż, niestety Pani straciła pracę i było po zabawie.

I z innej beczki. Policja przez kilka lat próbowała namierzyć groźnego przestępcę. Stało się to rzeczą prostą, kiedy ten założył sobie profil na Facebooku. Mimo, że podał fikcyjne nazwisko, to ksywkę biedaczek sobie zachował. Przez tą nieuwagę bardzo szybko został namierzony.

Trzeba mieć świadomość, że korzystanie z portali społecznościowych jest fajną sprawą, ale musi się odbywać w granicach rozsądku. Należy bardzo rozważnie zarządzać swoim profilem i dwa razy upewnić się kogo przyjmujemy do grona znajomych. Nie odbierać wiadomości z nieznanych źródeł, ani też nie otwierać nieznanych odnośników. I dla bezpieczeństwa swoich pociech należy je dyskretnie kontrolować. Wiem, nie jest to łatwe, ale lepiej dmuchać na zimne, niż się sparzyć.

Tomek Olszański

t.orzelowski@mazowszanie.eu 6-5-2015

grafika: Tomasz Olszański

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text