Województwo mazowieckie

Podróże przez internet
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 26 maj 2015-31 maj 2017
ilustracja

Nie – nie takie, jak wtedy, gdy podróżowało się palcem po globusie. Podróże przez internet to opcja skonstruowania sobie wyprawy na własną modłę. Mało tego – to możliwość ugoszczenia się w jakimś miejscu lub ugoszczenia kogoś u siebie. Kolejne serwisy, czyli też aplikacje pozwalają z taką samą łatwością zaplanować wypoczynek na Mazowszu, jak i w innej części świata.

Kiedyś szyderczo śmiano się z tych, którzy podróżują palcem po mapie. Była to najtańsza i niekiedy jedyna opcja. Dziś palcem po mapie jeździ wiele osób (zwłaszcza gdy przesuwa palcem mapę na ekranie dotykowym), ale głównie po to, by odnaleźć drogę do miejsca, do którego zmierzają. W dobie powszechnego dostępu do internetu, wszechobecnych urządzeń mobilnych – od telefonów po tablety, a przede wszystkim licznych aplikacji, czyli programów usprawniających nam mnóstwo usług, nawet odległe miejsca są na wyciągnięcie ręki.

Pierwszy krok wcale nie jest najtrudniejszy

Najważniejsze – znaleźć cel podróży. Czasem od razu wiadomo, dokąd chcemy się udać. Wtedy pozostaje szukanie odpowiedniego środka transportu. Jeśli nie mamy w głowie idei wyjazdu, możemy uwolnić się od obsesyjnej myśli, że to musi być np. Teneryfa, i wybrać np. miejsce, do którego mamy najtańszy dojazd – chociażby bilet lotniczy. Wówczas niedookreślone miejsce wypoczynku traktujemy jako zalążek przygody – pokochamy je, gdy się już tam znajdziemy. Jeśli nastawiamy się na odległe zakątki, pozostaje nam polowanie na tani bilet lotniczy.

Cel trzeba osiągnąć

Jeśli cel naszej podróży jest bliżej, można wybrać pociąg, autobus lub samochód – nawet jeśli nie mamy ani auta, ani prawa jazdy.

Zacznijmy od ostatniej opcji. Wciąż jesteśmy w domu i nie zamierzamy się na razie nigdzie ruszać. Nie musimy więc stać przy drodze czy na stacji paliw i machać ręką na stopa. W dzisiejszych czasach nawet ta forma podróżowania przeniosła się w pewnym sensie do wirtualnego świata. Do dyspozycji jest kilka serwisów i którakolwiek powszechnie znana wyszukiwarka, z którą jesteśmy z pewnością mocno zaprzyjaźnieni.

Oferty przejazdów z miejsca A do miejsca B (nie mylić z zadaniem matematycznym) można znaleźć na różnych forach, profilach facebookowych czy np. na Gumtree. Jeśli nie chcemy zbyt dużo czasu poświęcać na szukanie, wystarczy, że skorzystamy z jednego z popularnych już serwisów. Najwięcej użytkowników – zarówno w Polsce, jak i na świecie – używa BlaBlaCar (wg serwisu ponad 20 mln osób z 19 krajów). To jeden z przykładów ekonomii dzielenia (sharing economy) – serwisów bazujących na budowaniu społeczności. Zasady są proste – aby z niego korzystać (zarówno jako kierowca, jak i pasażer), trzeba założyć w nim swój profil (lub podłączyć BlaBlaCar np. do swojego profilu na Facebooku). Wymagane są prawdziwe dane, w tym telefon i adres e-mail, przez które weryfikuje się taką osobę. Dobrze jest wrzucić zdjęcie, ale musi ono przedstawiać osobę w miarę wyraźnie (np. nie może być to zdjęcie w okularach przeciwsłonecznych). Mając konto, można nawiązywać kontakt z osobami, które zaoferowały przejazd na interesującej nas trasie. Można też umieszczać swoją trasę, jeśli jedziemy dokądś i mamy wolne miejsca. Przejazdy są przez każdą ze stron oceniane.

Korzystając z tego typu portali, warto sprawdzić, w jakim zakresie różne sporne kwestie reguluje prawo polskie, a w jakim prawo obowiązujące w kraju pochodzenia serwisu. I lepiej być na bieżąco z podstawowymi zasadami. Zdarzają się bowiem pewne zmiany. Na przykład BlaBlaCar na początku nie pobierał od nikogo na żadnym etapie opłat, ale od kilku miesięcy w Polsce postanowił je wprowadzić. Na razie tylko na niektórych – jak twierdzi – najbardziej obleganych trasach. Gdy będziemy chcieli skontaktować się z kierowcą, żeby umówić się na wspólne podróżowanie, system rezerwacyjny zgłosi nam, że mamy uiścić określoną liczbą punktów (które już mamy) lub płatnych punktów (czyli takich, które musimy kupić, jeśli nie nazbieraliśmy bieżących. To nowość. Poza tym, że zawsze lepiej znać regulamin, to trzeba wczytywać się w szczegółowy opis obserwowanej przez nas oferty. Użytkownicy serwisu po wieściach o opłatach orzekli na różnych forach, że zrezygnują, menedżerowie BlaBlaCaru twierdzą, że klienci w większości zostaną i przyzwyczają się.

Czas pokaże. Nie marnują go jednak ludzie od innej znanej aplikacji – Yanosik. Początkowo było to połączenie nawigacji z platformą wymiany informacji między kierowcami. Doniesienia o korkach, zdarzeniach drogowych, ale i radarach czy kontrolach policji były w systemie aktualizowane na bieżąco, bo bazuje on z jednej strony na sygnale GPS, z drugiej – na szybkich reakcjach jego użytkowników. Yanosik poszedł więc krok dalej – skoro i tak jego użytkownicy są już w drodze i informują się o różnych wydarzeniach, to czemu nie mieliby też informować się o tym, że mają jakąś liczbę wolnych miejsc. Tak powstał YanosikAutostop. Rośnie więc konkurencja.

Może jednak autobusem lub pociągiem

Jeśli wolimy skorzystać z tzw. transportu publicznego, musimy tylko sprawdzić, czym najlepiej dojechać do wybranego przez nas miejsca. Gdy w grę wchodzi pociąg, informacji o nim należy szukać na portalu rozklad-jazdy.pkp.pl, który w miarę możliwości łączy w sobie informacje o pociągach różnych przewoźników. Poza tym w niektórych krajach (np. we Włoszech) siatka połączeń kolejowych jest bardzo dobra, a ceny porównywalne do polskich (czyli jedne z niższych w Europie). Planując dalsze wyprawy, warto zawsze sprawdzić, czy w danym kraju korzystniej jest się poruszać komunikacją publiczną, czy np. wynajętym samochodem.

W przypadku autobusów sprawa już nie jest taka prosta jak z pociągami. W Polsce jest bowiem mnóstwo firm, operatorów i trzeba zdobyć wiedzę o tym, który z nich dojeżdża do naszego celu. Najpopularniejszy jest obecnie Polski Bus, ale jest wiele takich miejsc, do których nie kursuje lub w przypadku których nie ma ciekawych ofert cenowych. Inne większe linie to PlusBus (dawne Podlasie Express, które zmieniło nazwę m.in. dlatego, że poszerzyło ofertę kierunków). Poza tym Globtourist, Trans-Europa czy Eurolines – to kilka innych przewoźników. Większość z nich działa podobnie – stosując promocję przy sprzedaży biletów. Kwestia wyboru przewoźnika zależy od celu naszej podróży. Poza tym warto zawsze przyjrzeć się cenie biletu.

Dalej to już tylko samolotem

Czasem warto wzbić się ponad chmury, by szybciej osiągnąć cel. Do wyszukiwania samolotów bardzo przydatny jest serwis Skyscanner.com. Nie obejmuje on jednak wszystkich przewoźników. Niektóre kierunki są zawsze tańsze w konkretnych liniach lotniczych – np. część miast w Hiszpanii jest tania w Ryanairze i Norwegianie, podczas gdy na południe Portugalii najtaniej (choć z przesiadką) leci się Brussels Airline. Na dłuższych dystansach wiele ciekawych promocji mają linie Emirates, choć nadal o rynek walczą pojedynczymi ofertami Lufthansa czy Swiss Air.

Jeśli boimy się, że coś nas z promocji lotniczych ominie, możemy regularnie odwiedzać serwisy typu Fly4free.pl czy MlecznePodroze.pl. Inną opcją jest ustawienie sobie newslettera z tych serwisów. Pytanie tylko, czy po jakimś czasie nie przychodzi znieczulenie na codzienne „nowości”.

Jak sobie pościelesz…

Noclegi to ważny aspekt pobytu w jakimś miejscu – zwłaszcza jeśli mamy zostać dłużej, a nie zrobiliśmy sobie tylko weekendowy wypad. Ofert noclegowych jest mnóstwo. Część z nich to serwisy z typowymi hotelami, ewentualnie młodzieżowymi hostelami – np. Hotels.com. Wśród powszechnie używanych są też takie, które łączą w sobie informacje o wielkich graczach na rynku turystycznym z ogłoszeniami pensjonacików – jak np. Booking.com czy Trivago.com. Coraz bardziej popularne stają się jednak kolejne przykłady start-upów bazujących na ekonomii dzielenia – AirBNB.com, TripHouse.com lub Wimdu.com. Znajdziemy na nich oferty mieszkań, domów lub kto woli – pojedynczych pokoi w jakimś mieszkaniu. Z założenia miały to być portale, w których ludzie umieszczają informację o wolnym miejscu w swoim domu lub o całym mieszkaniu do dyspozycji. Ta idea została nieco zaburzona – coraz więcej tam mieszkań wynajmowanych przez biura lub ludzi, którzy zrobili sobie z tego regularny zarobek, kupując kilka mieszkań na tego typu wynajem. Mimo to jeśli ze względu na cenę lub atmosferę chcemy uniknąć hoteli, te serwisy mają nocleg właśnie dla nas. Większość wyszukiwarek (mieszkaniowych i hotelowych) ma swoje odpowiedniki aplikacji do urządzeń mobilnych.

Niezależnie od tego, z którego serwisu chcemy skorzystać, warto podczas szukania od razu odznaczyć, jakie lokalizacje nas interesują, w jakim przedziale cenowym się poruszamy, czego oczekujemy dodatkowo – np. śniadania, miejsca parkingowego, dostępu do Internetu. Poza tzw. filtrami trzeba zawsze stosować uważne czytanie. Bywa tak, że niektóre oferty wyglądają w pierwszej chwili korzystnie, ale dodatkowe koszty są wymienione dopiero w szczegółowym opisie.

Pościelmy innym

Jeśli prowadzimy działalność typu agroturystyka, możemy ogłaszać się na specjalnych portalach dla takich miejsc wypoczynku. Nie wszyscy jednak je znają. Dobrze jest więc umieścić swoją ofertę w portalach typu Booking.com. Dla tych, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej, a mają nieco wolnych metrów kwadratowych, najlepszy rozwiązaniem są serwisy typu AirBNB (wg danych z serwisu ma on ponad 25 mln użytkowników). To świetny sposób na dodatkowy zarobek. Stworzenie oferty jest darmowe. Opłata serwisowa – w wysokości 3 proc. od kosztu noclegów – naliczana jest dopiero, gdy zostanie dokonana rezerwacja. Cenę ustala sobie osoba, która wynajmuje mieszkanie. Możliwość komunikowania się przez wiadomości z użytkownikami AirBnB pozwala rozeznać się, kto chce wynająć od nas miejsce noclegowe. Mamy więc wpływ na to, komu wynajmujemy, a komu odmawiamy. Tu również wzajemne poznawanie się opiera się w pewnej mierze na komentarzach, jakie wystawiają sobie wzajemnie obie strony.

 

Wujek Google

Co potrafi Google, zwany przez niektórych wujkiem, lekarzem i specem niemalże w każdej dziedzinie? Otóż prawie wszystko. Ma teraz mnóstwo aplikacji i programów, które pozwolą nam nie tylko wyszukać informację np. o transporcie i noclegu, ale też bliżej poznać dane miejsce, a nawet zaplanować sobie z Googlem całą podróż.

Google to przecież zarówno wyszukiwarka, jak i tłumacz (choć nie najbardziej wykwalifikowany, jako słownik do pojedynczych wyrażeń się przydaje). Przydaje się więc, gdy szukamy ofert na lokalnych serwisach z obcego kraju. Poza tym to mapy – w pewnym sensie nieocenione, bo dziś poza klasyczną topografią właśnie na mapach Googla, a nie w samej wyszukiwarce możemy znaleźć miejsce na nocleg lub restaurację albo najbliższy sklep. Mapy Googla (jak wiele innych) mają też opcję wyznaczania trasy. Tym się jednak różnią od większości, że poza opcją jazdy samochodem i przejścia trasy pieszo, Google bardzo często w większych miastach ma wbudowaną możliwość sprawdzenia połączenie komunikacją miejską. To znacznie ułatwia poruszanie się po danym mieście. Wreszcie googlowe mapy mają tak lubianą funkcję StreetView, która pozwala na chwilę przenieść się w realia danego miejsca (o ile zostało „ograne” przez kamerę Googla) i np. sprawdzić, w jakiej okolicy rezerwujemy nocleg i po jakim otoczeniu będziemy spacerować, wędrując do wymarzonego zabytku czy na plażę.

Poza tym, że Google to mailowa skrzynka pocztowa, jest to również przestrzeń (w tzw. chmurze) do wrzucania na bieżąco zdjęć z wyprawy, dodatkowo zewnętrzny dysk, na którym możemy trzymać sobie np. ściągnięte wcześniej przewodniki – nie obciążając pamięci laptopa czy telefony lub tableta. To także opcje kalendarze z możliwością tworzenia zadań i narzędziem do zarządzania czasem lub podróżą. Google przypomni nam, gdzie mamy kolejny nocleg, ile km musimy jeszcze przejechać, by zdążyć na wybrane wydarzenie…

Dziś Internet i aplikacje do urządzeń mobilnych pozwalają omijać biura podróży. O ile, chce nam się poświęcić czas na surfowanie po sieci, znajdziemy wypoczynek skrojony dokładnie na nasze potrzeby. I bez stresu, że ktoś odwoła wycieczkę. Raczej w myśl zasady – umiesz liczyć, licz na siebie.

(mech)

h.maliszewska@mazowszanie.eu 20-5-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text