Województwo mazowieckie

Pani z telewizji
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 27 kwiecień-10 maj 2015
ilustracja

O tym, że chce być dziennikarką wiedziała mając 13 lat. Dziś wie, że to był dobry plan na życie. Praca jest jej pasją i pozwala zdobywać kolejne własne szczyty. O codzienności i kulisach swojej pracy opowiada siedlecka dziennikarka TVP Warszawa  Magdalena Wierzchowska.

Marzec 2014 r. Od kilku dni na krajowej 19 trwa protest rolników. Ona jest tam codziennie robiąc materiały dla TVP Warszawa. W środę po południu dostaje telefon – jutro przyjeżdża wóz transmisyjny, masz wejścia na żywo. Ma relacjonować na żywo po raz pierwszy i od razu  na antenę ogólnopolską. Pada pytanie – dasz radę? Odpowiedź jest oczywista. Jasne!

Magda Wierzchowska pracuje w telewizji czwarty rok. W regionalnym ośrodku TVP Warszawa przygotowuje głównie reportaże do Kuriera Mazowieckiego. Teren, którym się zajmuje to dawne województwo siedleckie i powiat łosicki. Program regionalny wymaga pewnego specyficznego doboru tematów – tłumaczy i dodaje, że dlatego lubi wyszukiwać sprawy, które są czasem absurdalne, często zabawne a czasami wzruszające. Takie, które będą interesujące dla mieszkańca tak pomorza, jak i gór.

Praca dziennikarza telewizyjnego jest wymagająca, chociaż daje dużo swobody – wyjaśnia. Ciągle jest presja czasu, a trzeba pamiętać, że w telewizji „myśli się” obrazem. Każdą informację trzeba opowiedzieć zdjęciami. To zajmuje więcej czasu. Trudniej jest też skłonić do wypowiedzi ludzi, bo wiele osób niemal boi się obiektywu. – Śmieję się czasami, że najłatwiej rozluźnić chodnik, gdy staniemy tam z kamerą – opowiada. Wtedy często ma też miejsce zaskakujące zjawisko – okazuje się, że większość osób wcale nie jest stąd. – To co trudno mi zrozumieć podczas realizacji materiałów, to odpowiedź „nie mam zdania”, gdy pytam o proste sprawy.

Ciekawe jest też to, że dużo podróżuje po regionie, jeździ do miejsc, których sama prywatnie by nie odwiedziła. – Ta praca to także ciągły kontakt z ludźmi, poznawanie ich historii i przyjaźnie, których nie miałabym okazji zawrzeć gdyby nie mój zawód – dodaje.

Są też trudne momenty. Wypadki, choroby, niesprawiedliwość, ludzie bardzo skrzywdzeni przez los. – Czasami spotykamy się wtedy ze złością. Musimy zmierzyć się z czyimś bólem, z czyjąś tragedią. Ale musimy zrobić też dobry materiał. Jesteśmy w pracy. To brutalne, staramy się być bardzo uczciwi, ale też zachować dystans. To nie jest łatwe, bo jesteśmy tylko ludźmi i trudno pozbyć się emocji – wyjaśnia.

Najlepsze momenty to takie, gdy udaje się komuś pomóc, gdy nagłośnienie jakiejś sprawy prowadzi do szczęśliwego finału – opowiada Magda. Jest kilka osób, które później przysyłały mi kartki świąteczne z życzeniami. To miłe, ale ważne jest poczucie, że coś zrobiłam po prostu dobrze.

Jak sama zauważa, bardzo często jest tak, że szczęśliwy finał dla jednej strony to łatka niekompetencji dla drugiej. – Sprawy "mieszkańcy kontra urzędnicy" są najczęstsze. Czasami uda się pochwalić, często trzeba zganić. Ale zawsze oceniamy działanie, a nie człowieka  – zaznacza. – Dlatego potem możemy bez niepotrzebnych napięć rzeczowo ze sobą rozmawiać, choć niektórzy negatywny opis swojego działania odbierają jako atak. Zawsze wolę robić pozytywne materiały, ale w tej pracy obiektywizm to podstawa. To pierwsze słowo w naszej dziennikarskiej biblii – podkreśla.

Praca dziennikarza daje dużą elastyczność czasową. – Czasami wystarczą trzy godziny, ale czasami w pracy spędzam kilka dni po kilkanaście godzin non stop. Tak było w przypadku tegorocznych protestów rolników. Spanie po 4 godziny na dobę plus adrenalina, która sprawia, że nie czuje się zmęczenia. Ono przychodzi z czasem. Wtedy marzę już o wolnym dniu, gdy mogę obejrzeć jakiś dobry film i poczytać książkę. Bo w pracy, nawet gdy mam chwilę przerwy to zazwyczaj sprawdzam wiadomości i depesze prasowe. Taki nawyk, który trudno wyłączyć nawet na urlopie. Wtedy robię to po prostu dużo rzadziej – opowiada.

Przez niemal 4 lata pracy dla TVP Magdalena Wierzchowska zrealizowała ponad tysiąc reportaży. W tym roku współtworzyła film podsumowujący obchody roku El Greca, a prace nad kolejnym scenariuszem już trwają. Jak sama mówi – ma plany, a nie marzenia. Patrząc na dotychczasowe osiągnięcia, trudno wątpić w to, że je zrealizuje.

Radosław Strzaliński

r.strzalinski@mazowszanie.eu 27-4-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text