Województwo mazowieckie

Płock musi poczekać na powrót lotniczego pikniku
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 4 marzec-30 kwiecień 2015
ilustracja

Kilka miesięcy temu płockie media obiegła wiadomość, że są szanse na powrót jednej z największych i najbardziej efektowych imprez wakacyjnych, która od lat organizowana była w Płocku. Władze płockiego ratusza, wraz z Aeroklubem Ziemi Mazowieckiej zgodnie twierdziły, że Piknik Lotniczy, bo o tym wydarzeniu mowa, powinien wrócić nad Wisłę. Okazuje się jednak, że ten moment nie nastąpi tak szybko – a przynajmniej nie w tym roku.

  Płocki Piknik Lotniczy to jedna ze sztandarowych i kultowych już imprez dla mieszkańców i gości tego miasta. Samoloty i helikopter, w minionych latach królowały nad Wzgórzem Tumskim, a ich piloci dumnie prezentowali swoje umiejętności. Organizatorzy Pikniku Lotniczego chwaleni byli za pomysłowość i jakość imprezy, która z roku na rok przyciągała coraz większe tłumy i wzbudzała coraz większe zainteresowanie mediów – nie tylko lokalnych i regionalnych, ale przede wszystkim ogólnokrajowych.

  Od dłuższego czasu z imprezą nie dzieje się jednak najlepiej. Problemy zaczęły się cztery lata temu. Od 2011 roku, nad tym świętem wisi fatum. Początkiem złego był tragiczny wypadek, jaki miał miejsce podczas jednego z pokazów, kiedy to nad Wisłą rozbił się samolot pilotowany przez kpt. Marka Szufę, wicemistrza Polski w akrobacji samolotowej. Był to początek końca regularności, do jakiej przyzwyczaili wszystkich organizatorzy tej imprezy. Po kraksie, z oczywistych względów przerwano imprezę, lecz zapewniono wówczas, że kolejnym seriom Pikniku Lotniczego nic nie grozi. Informacje te nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Rok później – jako pokłosie tamtych zdarzeń – zadecydowano odwołać organizację imprezy.

  Wielką reaktywację pikniku płocczanie otrzymali kilka miesięcy później. Miał to być niejako jego restart. Po dwuletniej przerwie płocczanie znów mogli oglądać podniebne akrobacje. W 2013 roku Piknik Lotniczy wrócił do Płocka, a na nadwiślanej skarpie zgromadziły się tłumy. Nie zabrakło największych grup lotniczych, a na Wiśle rozstawiono pylony do efektownego slalomu nad taflą wody. Niestety, do pełni widowiska zabrakło wielu pilotów, którzy stanowili o widowiskowości wcześniejszych edycji. Odsłona ta, choć wciąż efektowna, nie była już tak spektakularna. Organizatorzy nie byli w pełni usatysfakcjonowani z przebiegu zabawy i choć ludzie bawili się świetnie, to sponsorzy w kuluarach zaczęli coraz głośniej szeptać o końcu finansowania imprezy. Jak się później okazało, Piknik Lotniczy w 2013 roku był ostatnim dotychczasowym świętem dla fanów lotnictwa.

  Decyzja o odwołaniu imprezy zapadła w marcu 2014 roku. Włodarze miasta, pomimo nieskrywanego i szczerego żalu, wybrali mniejsze zło. Impreza nie mogła zostać zorganizowana bowiem w pełnej krasie. Nadwiślańska skarpa przechodziła remont, a prace uniemożliwiły na pozostawienie widowiska w starym miejscu. Impreza, z terenu nadwiślańskiego, początkowo miała przenieść się na płytę lotniska, lecz decyzja ta skutkowała ostatecznym wycofaniem się strategicznych sponsorów i patronów medialnych: w tym telewizji Polsat.

  Jan Chrobociński, prezes Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej tłumaczył na zorganizowanej konferencji prasowej, że nawarstwienie niekorzystnych czynników przekroczyło ich oczekiwania. Zmiana miejsca organizacji, brak sponsorów, a przez to i pilotów, konieczność usunięcia najbardziej efektownego elementu, czyli wspomnianego już przelotu między pylonami rozstawionymi na Wiśle, uniemożliwiłoby organizację pokazu na wysokim poziomie.

Kolejne mankamenty, o których wspominał przed dwoma laty Jan Chrobociński, dotyczyły też kontraktów i umów z partnerami, w tym z wojskiem. Przedstawiciele aeroklubu nie mogli też skontaktować się z siłami powietrznymi naszego kraju, przez co obecność mundurowych była niepewna.

  Piknik odwołano. Usłyszeliśmy jednak zapewnienia, że impreza powróci niczym Feniks z popiołów. Tym przysłowiowym światełkiem w tunelu były słowa wiceprezydenta Płocka. W zorganizowanej w marcu 2014 roku konferencji prasowej zastępca prezydenta Roman Siemiątkowski stwierdził, że dobrym rozwiązaniem byłoby organizowanie pikniku co dwa lata. 24 miesiące miały pozwolić na dokonanie ostatnich szlifów i przygotowanie jak najbardziej interesującego programu. Pomysł ten wydał się na tyle przemyślany, że przyjęto go z aprobatą.

Przyklasnął mu także prezes Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej Jan Chrobociński. Uzupełnił też obietnicę - kolejną. Zapewnił, że zastosowanie takiego zabiegu umożliwi podwojenie zainteresowania imprezą zarówno widzów, jak i sponsorów. Wieść niosła, że jeszcze w grudniu 2014 roku wiceprezydent miasta Płocka Roman Siemiątkowski spotkał się z zarządem AZM, by ustalić pierwsze szczegóły pikniku. Padły wstępne deklaracje i chęć, by w bieżącym roku niebo nad Płockiem znów usłane było samolotami. Pojawiła się jednak pewna nieścisłość – wybór organizatora imprezy.

  Jak mówiono w kuluarach, ciążące nad organizacją Pikniku Lotniczego fatum okazało się zbyt ciężkie, dla każdej z obu stron. Jak wynikało z nieoficjalnych informacji, zarówno Urząd Miasta Płocka, jak i zarząd Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej boją się ewentualnych konsekwencji. Postanowiono więc znaleźć nowego organizatora.

Przewidywania te okazały się prorocze. Na początku 2015 roku Urząd Miasta Płocka ogłosił długo oczekiwany przetarg. Płocki ratusz przeznaczył 500 tysięcy złotych na organizację imprezy. Propozycje oferentów niestety, w przeciwieństwie do oczekiwań urzędu, nie sypały się jak z rękawa. Tylko jedna, prywatna firma zechciała zająć się organizacją imprezy. Niestety postawione przez nią warunki okazały się dla ratusza nie do przyjęcia. Ością niezgody okazały się finanse. Jak tłumaczy ratusz, oferta, która wpłynęła w odpowiedzi na ogłoszony przetarg, okazała się za droga o prawie 300 tys. zł. Zaproponowana kwota była o ponad 50 proc. wyższa od tej zarezerwowanej przez Urząd Miasta Płocka. Ratusz nie ma więc innej możliwości, jak odwołać tegoroczny piknik, który ma powrócić w przyszłym roku. Przypomnijmy, do tej pory to Aeroklub Ziemi Mazowieckiej, przy finansowaniu Urzędu Miasta Płocka, organizował to widowiskowe wydarzenie. Tegoroczny piknik, po raz pierwszy miał być organizowany przez samorząd, a jedynie przy wsparciu Aeroklubu. Termin wyznaczono na 29-30 sierpnia.

  Płocczanie nie kryli oburzenia i zniesmaczenia całą sytuację. Zarzucają ratuszowi opieszałość przy organizacji oraz zbyt małą kwotę przeznaczoną na ten cel. Urząd miejski bagatelizuje jednak te głosy. Odpiera też zarzuty opieszałości oraz niedoszacowania. Jak tłumaczy Zespół ds. Medialnych Urzędu Miasta Płocka, kwota na organizację pikniku została zarezerwowana wzorem lat ubiegłych. Wówczas również przeznaczono na ten cel pół miliona złotych. Niestety, dla jedynej firmy, która zdecydowała się odpowiedzieć na ogłoszenie o przetargu, kwota ta okazała się za niska. Firma Studio Media Film Robert Krysiak, która przystąpiła do przetargu, przy wliczeniu wszystkich kosztów, oszacowała kwotę o prawie 300 tysięcy wyższą. Oferent podjąłby się organizacji Pikniku Lotniczego za kwotę 775 tys. zł.

  Ratusz tłumaczy także, że w przygotowywaniu wymogów przewidziano lekką dopłatę. Budżet miasta nie mógł jednak pozwolić sobie na ponad 50 procentową podwyżkę kosztów. Jak zapewniał Hubert Woźniak z Zespołu ds. Urzędu Miasta Płocka, rozważano możliwość przekroczenia kwoty o 50, 60 tysięcy złotych. Dotychczasowe Pikniki Lotnicze kosztowały od 550 do 580 tys. zł, dużo mniej niż proponowane blisko 800 tys. zł. Postępowanie zostało więc unieważnione, a przeznaczona na ten cel kwota zostanie wykorzystania przy okazji dofinansowania innej imprezy.

  Zawiedzeni zostali jedynie miłośnicy lotnictwa, którzy mają nadzieję, że w przyszłym roku uda się w końcu doprowadzić do realizacji pikniku.

 

autor Łukasz Dąbrowski

Anna Piórkowska 4-3-2015

autor zdjęcia: Łukasz Dąbrowski

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text