Województwo mazowieckie

Pójdźka – sąsiad pod ścisłą ochroną
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 12-31 marzec 2015
ilustracja

Dobrze nam znany symbol mądrości, ale też na przestrzeni dziejów, w różnych kulturach - zwiastun śmierci, symbol samotności, a nawet szatana , a mówiąc krótko - sowa. Jeden z jej gatunków mieszka tuż obok nas, pod dachami starych budynków. Niestety, coraz mniej licznie.

  Jest południe, żar leje się z nieba. Na podwórku ani żywej duszy. Słychać jedynie śmiech dziecka. Mała dziewczyna buja się na huśtawce, zawieszonej wysoko na belce stropowej ceglanej stodoły. Bo o tej porze dnia, tylko tam jest cień. Dziewczynka przygląda się kotu, leniwie przechadzającemu się po podwórku, co jakiś czas śmieje się i pokrzykuje: „Wyżej, wyżej!”. Po chwili zauważa, że ktoś ją obserwuje. Oczy intruza przyglądają się jej ciekawie. Dziewczynka schodzi z huśtawki, ciekawa małego stworzenia świdrującego ją wzrokiem z głębi stodoły. Podchodzi bliżej i bliżej. Gdy jest już zaledwie dwa metry od tego małego zwierzęcia, ono ze spokojem odwraca swoją dużą głowę z wielkimi cytrynowymi oczami i odbiega, a po chwili wzbija się do lotu. Jest środek dnia, co tu robi sowa? Przecież sowy w dzień śpią. Okazuje się, że nie wszystkie. Ta mała sowa w rogu budynku to pójdźka, jedna z najbardziej zagrożonych wyginięciem sów w Polsce. To bohaterka tej historii.

  Kilka lat wcześniej, Adam Olszewski, ornitolog z Kampinoskiego Parku Narodowego, założył na szczycie budynku dziwnie wyglądającą konstrukcję z drewna i rury PVC. To była budka lęgowa dla pójdźki, jedna z pierwszych tego typu konstrukcji zamontowanych w Polsce. Tym samym zapoczątkował inicjatywę przywracania stanowisk lęgowych pójdźki na terenie Puszczy Kampinoskiej i jej okolic. Szczęśliwie, już w następnym roku budka została zasiedlona. Na wiosnę wylęgły się młode sowy. Niestety sielanka nie trwała zbyt długo. Kilka lat później dach pobliskiego budynku wymagał naprawy. Kiedy remont się zaczął, przestraszone sowy opuściły swoje lęgowisko. W budce pozostały jedynie ślady odchodów i wyplówki – niestrawione resztki pokarmu - dowód ich zaszłej obecności. Na szczęście nie poleciały daleko, często siadają na pobliskiej topoli i wołaj: „puijć, puijć”. Od tego odgłosu pochodzi polska ich nazwa. Z resztą, jak mogłyby stąd odlecieć – miejscowość nazywa się Sowia Wola...

  Na terenie gminy Czosnów założono 7 budek lęgowych dla pójdźki – w trzech z nich widać ślady ich obecności, tylko w jednej odbywały się lęgi. Liczebność szacuje się na 5-6 par. Można powiedzieć, że na Mazowszu jest to „ pójdźkowe zagłębie”.

  Pójdźka jest niewielką sową o krępej sylwetce i krótkim ogonie. Ma stosunkowo dużą, okrągłą i spłaszczoną głowę, na przedzie której znajdują się duże oczy o żółtych tęczówkach. Co ciekawe, pójdźka ma też „oczy” z tyłu głowy, a właściwie ubarwienie imitujące oczy i przód jej głowy. Ma to ją chronić przed atakiem z tyłu, przez inne drapieżne ptaki. Pójdźka ma brązowe upierzenie z licznymi białymi plamami, najdrobniejszymi w okolicach głowy. Ma charakterystyczne białe brwi, a dookoła oczu i dzioba niewyraźną szlarę, czyli promienisty rząd sztywnych piór, które skupiają fale akustyczne, ułatwiając nawigację. Pójdźka, jako jedna z nielicznych sów, poluje zarówno w dzień jak i w nocy. Najbardziej aktywna jest o zmierzchu i o świcie. W ciągu dnia poluje na owady, sprawnie chodząc po ziemi. W nocy atakuje myszy i małe ptaki. Pójdźki łączą się w stałe pary i prowadzą osiadły tryb życia, zamieszkując głównie tereny rolnicze, choć coraz częściej zasiedlają także miasta.

  Pójdźki są objęte ścisłą ochroną gatunkową, jednak liczebność ich populacji w Polsce cały czas spada. Ptak ten jest związany z krajobrazem rolniczym. Zanik pastwisk, łąk, postępująca chemizacja rolnictwa i wzrost drapieżnictwa, wpływają na spadek ich liczebności. Poza tym, to bardzo odważny ptak, zaatakowany na przykład przez kunę, nie ucieka tylko walczy, choć w starciu z o wiele większym przeciwnikiem nie ma żadnych szans. Wieszanie budek jest formą ochrony czynnej tego gatunku. Nawet jeśli ptaki nie lęgną się w budkach, to mają tam schronienie przed innymi drapieżnikami. Dlatego takie miejsca są zagrożonym pójdźkom bardzo potrzebne. Wystarczy tylko, w odpowiednim miejscu zawiesić odpowiedniego kształtu budkę.

autor Katarzyna Dobrowolska-Wójcik

Anna Piórkowska 12-3-2015

autor zdjęć Katarzyna Dobrowolska-Wójcik

Źródło: Grzywaczewki G., Szczepaniak P., Sowy Polski. Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych, Kraków 2007.

 http://www.ptakiwbudynkach.pl

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text