Województwo mazowieckie

Osiem powodów, by choć trochę polubić komary
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 2-30 kwiecień 2015
ilustracja

Jak co roku, nie możemy się doczekać, kiedy w końcu zrobi się na tyle ciepło, że będziemy mogli zrzucić kurtki i cieszyć się słońcem, zielenią drzew, śpiewem ptaków... I gdy już to nastąpi, jest tylko jeden szkopuł, który mąci nasze poczucie szczęścia - wszechobecne komary.

   Gdy tylko usłyszę to bzyczenie, od razu cisną mi się na usta nieprzyjemne epitety i jedyne, na co mam ochotę, to upolować stworzenie wydające ten znienawidzony dźwięk. Nie boję się tego powiedzieć publicznie - gdyby nie obrzydzenie, którym mnie napawa, z pewnością byłaby to śmierć w męczarniach. O komarach nie da się powiedzieć nic pochlebnego. Komary od zawsze mają złą prasę i pewnie nic tego nie zmieni. Jednak postanowiłam znaleźć kilka powodów, dla których możemy komary nienawidzić trochę mniej.

  1. Samce są zupełnie nieszkodliwe i żywią się... nektarem kwiatów.

Jak to zwykle w życiu bywa, tylko samice są krwiopijne. Ale uwaga! Wysysają krew po to, aby mogły znieść jaja. Można powiedzieć na ich usprawiedliwienie, że mają taki silny instynkt macierzyński.

  1. W Polsce żyje tylko 47 gatunków komarów.

A na świecie około 3,5 tysiąca, więc moglibyśmy mieć znacznie gorzej, niż mamy obecnie, żyjąc w ich sąsiedztwie.

  1. Nie wszystkie komary są krwiopijne.

Ale niestety zdecydowana większość jest, przynajmniej tych polskich. Mimo wszystko należy pamiętać, że są gatunki, które nie potrzebują do pełni szczęścia naszej krwi.

  1. Tylko 3,5% złożonych jaj dochodzi do stadium dojrzałości.

Gorszą wiadomością jest fakt, że samica komara jednorazowo może złożyć nawet 400 jaj. Dobrze, że cała reszta prędzej czy później staje się łupem dla ryb, płazów, czy owadów wodnych. Płynnie przechodzimy do kolejnego argumentu.

  1. Komary lub ich larwy są źródłem pożywienia dla wielu zwierząt.

Stanowią ważny składnik w menu między innymi jaskółek, jerzyków, nietoperzy, żab, ryb i wielu innych. Z punktu widzenia rekordzisty w ich zjadaniu - jerzyka, który w ciągu doby potrafi skonsumować 20 tysięcy komarów, dobrze, że jest ich tak dużo.

  1. Komary latają wolno, osiągając prędkość 1-2 km/h.

Dlatego delikwenta, który odważył się nas ukąsić, możemy łatwo dogonić i upolować, co już nie jest takie proste np. z muchą. Mamy też duże szanse ucieczki przed wygłodniałą komarzycą.

  1. Komary nie przenoszą chorób z człowieka na człowieka.

Ich ssawka jest tak skonstruowana, że nie dochodzi do kontaktu zasysanej krwi ofiary z krwią komara. Dzięki temu nie grozi nam epidemia wywołana przez ukąszenia komarów. Powinniśmy być wdzięczni, że ich aparat ssący jest tak zaawansowany technologicznie. Niestety jak wiadomo, komary mogą w swojej ślinie przenosić patogeny wywołujące poważne choroby, takie jak malaria, żółta febra, denga. Na szczęście na razie nie przenoszą tych groźnych chorób nasze krajowe komary.

  1. Komary nie gryzą!

Zdaję sobie sprawę, że ten ostatni argument nikogo nie pocieszy (może poza entomologami, którzy protestują przeciwko twierdzeniu, że komary gryzą). Całą resztę pewnie wkurzy czepianie się słówek. Komary bowiem nie posiadają zębów, ani żądła, a jedynie ssawkę. Więc poprawnie będzie powiedzieć, że komary kłują. Na nasze nieszczęście, podczas ukłucia wpuszczają do organizmu własną ślinę zawierającą substancje zapobiegającą krzepnięciu krwi i znieczulającą. To właśnie ślina komara odpowiedzialna jest za swędzenie i reakcje alergiczne.

   Tym samym ostatni powód, by polubić komary, jest głównym powodem, by nadal ich nienawidzić. No cóż, kończę z poczuciem klęski i przekonaniem, że komarów polubić się nie da. Ale zawsze można próbować dowiedzieć się o nich czegoś ciekawego.

Katarzyna Dobrowolska-Wójcik

Anna Piórkowska 2-4-2015

Źródła:

Dąbrowska-Prot E. Komary Puszczy Kampinoskiej, w Kampinoski Park Narodowy. Praca zbiorowa pod redakcją naukową prof. dr hab. R. Andrzejewskiego, Izabelin 2003.

www.wikipedia.pl

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text