Województwo mazowieckie

Okruchy życia
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 30 marzec 2015-15 kwiecień 2016
ilustracja

Na pierwszy rzut oka  śmieci. Ale gdy pan Paweł z Kamionnej w powiecie węgrowskim przejrzał dokładnie znalezisko, okazało się że to fascynująca historia rodziny mieszkającej w latach 50. na warszawskiej Pradze. Dokumenty, rachunki i prywatna korespondencja. Kilkanaście lat życia toczącego się przy ulicy Targowej 63.

Sterta papierów, a wśród nich kenkarta, dowód osobisty z 1938 r., odpowiedź z Polskiego Czerwonego Krzyża dotycząca poszukiwań, prawdopodobnie zaginionego w czasie wojny, brata. A do tego dokumenty związane z pracą – rachunki, listy od dzieci. I kolejne świadectwa codziennego życia w latach 50. i 60. na warszawskiej Pradze. Mężczyzna, do którego trafiły przedmioty chciałby, aby zainteresowało się nimi jakieś muzeum albo odnalazł się ktoś, kto jest związany z rodziną. – Niby śmieci, papiery w skrzyni jak makulatura, a okazało się, że to coś wartościowego jest. Zastanawiam się, z kim się tym można podzielić, żeby tego nie zniszczyć – tłumaczy Paweł Wysocki, do którego trafiły rzeczy.

Historia zaczyna się w czasie wojny. Są kenkarty, odpis aktu ślubu, świadectwa urodzenia i chrztu trzech córek. Mieszają się nazwiska, ludzie, miasta, ale wszystkich łączy główna postać – urodzona w 1913 r. Krystyna.

– To nie była zwykła, przeciętna osoba. Ona kiedyś, gdzieś coś znaczyła. Widać jak walczyła o wszystko. Jej rodzinne sprawy, praca, wszystko tu jest – mówi z przejęciem pan Paweł. Krystyna, jak wynika z podań o pracę, była osobą wykształconą – mgr filozofii. Studia ukończone na Uniwersytecie Poznańskim. Znała język francuski, wymieniała znajomość zasad administracji państwowej, była też instruktorem szybowcowym i członkiem warszawskiego aeroklubu. Mąż – Henryk. Miała z nim trzy córki. Zachowało się mnóstwo listów, które pisały do niej dzieci. Po wojnie życie toczy się dalej. Od lat 50. mieszkały przy ulicy Targowej. W odnalezionych dokumentach są także rachunki za czynsz, wodę, prąd. – Przecież to część historii Warszawy - słusznie zauważa pan Paweł. Dlatego chciałby, żeby dokumenty się nie zniszczyły. Żeby ktoś je wykorzystał. Może jakieś muzeum?

Z rachunków można się dowiedzieć, jakie były wówczas opłaty, zarobki, czym żyli ludzie w latach powojennych. Dokumenty mają po kilkadziesiąt lat i mogą być lekcją historii dla wielu osób. A są wśród nich cenne materiały. Jak tłumaczy dr Rafał Dmowski, historyk z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach, niektóre ze znalezionych przedmiotów to prawdziwe perełki.  – Jest plan sytuacyjno-wysokościowy części gruntu wsi Miłosna, zajętych pod lotnisko szybowcowe. Może się okazać, że to unikat. Być może w żadnym z archiwów nie ma takiego dokumentu.

Odnalezione papiery to jednak przede wszystkim rodzinna pamiątką. – Bez tego typu materialnych śladów, trudno jest odtworzyć przeszłość swojej rodziny i zmian, które w niej zachodziły – dodaje socjolog, dr Adam Bobryk.

 

Radosław Strzaliński

r.strzalinski@mazowszanie.eu 9-3-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text