Województwo mazowieckie

Od remizy do marmolady
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 27 kwiecień 2015-31 sierpień 2017
ilustracja

Gmina Przasnysz otrzymała w ubiegłym roku tytuł Laur Marszałka za marmoladę z antonówek. To rzadko spotykane, bo zazwyczaj laureatami konkursu są przedsiębiorcy lub prywatne osoby eksperymentujące z kuchnią. Marmolada to jednak tylko drobny element większej układanki. To właściwie efekt uboczny wzorowej wręcz integracji.

Od ośmiu lat producenci żywności tradycyjnej biorą udział w konkursie o tytuł Laur Marszałka. Co roku zdobywają tę nagrodę w różnych kategoriach – m.in. w przetworach owocowych i warzywnych. Podczas ubiegłorocznej edycji jedno ze stoisk reprezentowała wyjątkowo duża grupa. Odbiło się to zresztą na ilości i różnorodności jedzenia wystawionego do degustacji. Tym razem nie był to ani przedsiębiorca, ani osoba prywatna. To grupa kobiet reprezentujących wiejską gminę Przasnysz. I choć tytuł przyznany był za marmoladę z antonówek, uczestnicy gali mogli spróbować m.in. pierogów, chleba staropolskiego z Leszna, wędlin z Fijałkowa, piwa kozicowego z Dobrzankowa oraz szarlotki zrobionej z nagrodzonej marmolady.

Gmina ma już dwa produkty wpisane na listę produktów tradycyjnych – marmoladę z antonówek i czerninę ze Mchowa, a trzeci – nalewka na wiśniach z Pełnego Młyna czeka na certyfikację.

Krok po kroku

Dzięki dotacji unijnej z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013 (Odnowa wsi) gmina przeobraziła dawną remizę strażacką OSP w Mchowie w świetlicę wiejską. Tego typu projektów było w ostatnich latach bardzo dużo – na Mazowszu stworzono z PROW ponad 580 takich świetlic. W przypadku gminy Przasnysz zmiany w samym budynku nie przynosiły efektu. Na początku nadal miejsce to służyło jedynie lokalnym strażakom. Poza tym w sumie nikt z tej świetlicy nie korzystał.

Władze gminy wpadły na pomysł, żeby zaktywizować lokalną społeczność. Pretekstem do zintegrowania wszystkich miało być stworzenie Centrum Produktu Tradycyjnego i Regionalnego we Mchowie. Postarano się więc o dotację unijną z innego źródła – w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Gdy udało się rozpocząć ten projekt, powstało koło gospodyń wiejskich w Mchowie. Pod kierunkiem doświadczonych pań odbyły się szkolenia, podczas których odkrywano tradycje kulinarne tej części regionu. – Zaczęliśmy od wspomnień – opowiada Halina Sokołowska dyrektor szkoły w Mchowie. – Przypominałyśmy sobie, jakie potrawy nasze mamy i babcie kiedyś przygotowywały. Każdy wymieniał się doświadczeniami i tak powróciły przepisy – m.in. na marmoladę z antonówek.

Nie była to jakaś ogromna dotacja – ok. 50 tys. zł. Jednak dobrze zainwestowana sprawiła, że ożywiło się życie społeczne w Mchowie. Po zakończeniu projektu mieszkańcy nadal się spotykali w świetlicy, by wspólnie gotować i odtwarzać zapomniane przepisy. Przysmaki zaczęły gościć na różnych lokalnych imprezach i przy okazji takich wydarzeń jak np. gminne dożynki.

– Przasnysz – ta nazwa mówi sama za siebie. Jesteśmy przaśni, bo mamy dobre gleby i duże zasoby, które warto wykorzystać  – mówi z uśmiechem na twarzy wieloletnia wójt gminy Grażyna Wróblewska. I ten potencjał faktycznie wykorzystali. To właśnie wtedy do łask zostały przywrócone receptury, w efekcie których gmina zgłosiła aż trzy produkty na listę produktów tradycyjnych.

Dobry przykład motywuje

Jednak nie samym chlebem żyje człowiek, choć jedzenie niewątpliwie było dobrym wstępem do dalszych wydarzeń. Mieszkańcy oprócz wspólnego gotowania, zaczęli wspólnie organizować różne uroczystości – uatrakcyjnione święcenie pól, bale karnawałowe, Andrzejki, ale też zabawy dla dzieci, wspólne spotkania, ogniska. Wszystko robione razem – panie już naturalnie zaangażowane w prowadzenie kulinarnej działalności wraz ze strażakami odpowiedzialnymi za pozostałą część organizacji. – Gmina daje instrument, daje miejsce, reszta należy do społeczności. Ludzie muszą chcieć przebywać ze sobą. I to się udało – podsumowuje wójt Wróblewska.

Przypadek przasnyskiej gminy to również optymistyczny przykład tego, że ludzie chętnie uczą się dobrych rzeczy od innych. Zaczęło się od Mchowa, ale potrzeby pojawiły się też w kolejnych miejscach. Władze gminy odnowiły również remizy w innych miejscowościach. Tak ożywienie lokalnego życia pojawiło się też w Starej Krępie czy Lesznie – znajdujących się w zupełnie innych częściach gminy. Integracja przestała już obejmować tylko daną miejscowość. Różne koła gospodyń zaczęły wspólnie organizować uroczystości, a także warsztaty – np. Mchowo i Krępa połączyły siły w uczeniu dzieci robienia tradycyjnych palm wielkanocnych. W dodatku rozpoczęły sprzedaż – m.in. palm za symboliczne pieniądze, które ułatwiają im potem funkcjonowanie i organizowanie innych wydarzeń. To świetnie pokazuje, że razem można więcej.

Na co dzień zajmowanie się odtwarzaniem produktów tradycyjnych przejął Klub Seniora działający przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Bogatem. Współpracuje on z podobnym klubem z gminy Rząśnik. To ekipa bardzo aktywna, przygotowująca przysmaki na różne imprezy gminne.

Gmina zachęcona zmianami sięgnęła po kolejną unijną dotację – tym razem w ramach PROW 2007-2013 z części związanej ze wspieraniem lokalnych grup działania. Odbyły się kolejne szkolenia z produktu tradycyjnego i nawiązały się kolejne relacje.

Przełamując bariery

– Gmina Przasnysz jest specyficzna. To takie ciasteczko, którego środkiem jest inna jednostka samorządowa, miasto Przasnysz – wyjaśnia wójt Wróblewska. – W wiejskiej gminie są więc różne potrzeby mieszkańców, bo niektóre obszary zupełnie do siebie nie przylegają i mają odrębne interesy. Nie było łatwo integrować taką społeczność, ale mogę śmiało powiedzieć, że od tych kilku lat powoli rozwija się współpraca.

Jeszcze bardziej cieszy ją wyciszenie się antagonizmów. Kiedyś mieszkańcy jednej miejscowości w gminie pozornie nie lubili tych z oddalonej wsi dla zasady. Nikt właściwie nie wiedział, dlaczego nie chcieli ze sobą rozmawiać. Spotkania, projekty, różnego typu imprezy, ale też wyjazdy studyjne pokazały, że niechęć wynika ze strachu przed nieznanym. Im bardziej ludzie się poznawali, tym więcej znajdowali wspólnej płaszczyzny.

Powstało Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Gminy Przasnysz. Skupia ono różne grupy mieszkańców z całego terenu gminy. Wśród nich są koła gospodyń wiejskich, szkoły , strażacy OSP. Wspólne spotkania to okazja do podzielenia się doświadczeniami ze swoich miejscowości. To również wspólne ubieganie się o dotacje na działalność. A po takich osiągnięciach radni gminy chętnie wspierają inicjatywy, które są punktem wyjścia do dbania o tradycję i kulturę tego obszaru.

Wiejska gmina Przasnysz leży w północno-wschodniej części regionu, administracyjnie, otaczając miasto Przasnysz. W większości (prawie 80 proc.) jej teren stanowią użytki rolne. Na jej obszarze istnieje pięć gospodarstw agroturystycznych. Miejscowości z tego obszaru mają w większości kilkusetni rodowód, co oznacza też, że potencjał, jeśli chodzi o tradycje, jest ogromny.

h.maliszewska@mazowszanie.eu 20-4-2015

www.przasnysz.pl, www.mazowieckie.ksow.pl

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text