Województwo mazowieckie

Nie chodzi o to, żeby zrobić show
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 1 lipiec-31 grudzień 2015
ilustracja

Od 26 czerwca mamy wakacje, a właściwie ma je młodzież szkolna, która dzielnie pracowała dziesięć miesięcy. Jaki to był rok? Czy wniósł coś nowego do systemu nauczania? I co uczniowie i nauczyciele z niego na pewno zapamiętają? Rozmawiam z Anną Kantorczyk nauczycielką języka polskiego w warszawskiej podstawówce.

– No właśnie. Co zapamiętają?

Każdy z nas – nie ważne czy uczeń, czy nauczyciel – jest odrębnym bytem i zapamięta z minionego roku szkolnego coś innego. Podejrzewam, że dla zdecydowanej większości był to czas ciężkiej i wytrwałej nauki oraz pracy. Ja zapamiętam rozstanie z moją pierwszą klasą, której byłam wychowawcą. Bardzo zżyłam się z tymi dzieciakami i pokochałam ich całym sercem, dlatego też pożegnanie okazało się dla mnie wyjątkowo trudnym przeżyciem.

– Jakie ważne wydarzenia miały miejsce w 2014/2015? W szkole.

Pierwszym wydarzeniem, o którym huczały wszystkie media to darmowe podręczniki dla uczniów klas pierwszych. Uważam, że sam zamysł nie jest zły, jednak treści zawarte w elementarzu są nieprzemyślane, chaotyczne i nieadekwatne dla dzieci, które zaczynają edukację rok wcześniej, ale to już temat na odrębną dyskusję. Drugim istotnym przeobrażeniem, które dokonało się w minionym roku szkolnym, była zmiana formuły sprawdzianu szóstoklasisty oraz egzaminu maturalnego. Tegoroczni absolwenci szkół podstawowych musieli zmierzyć się z egzaminem podzielonym na dwie części. Część pierwsza trwała 80 minut i obejmowała zadania zamknięte i otwarte z języka polskiego i matematyki. Druga zaś trwała 45 minut i sprawdzała umiejętności z języka obcego nowożytnego. Z kolei maturzyści mieli od tego roku obowiązek zdawania przynajmniej jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Została też zniesiona prezentacja z języka polskiego i zastąpiona egzaminem ustnym. Uważam, że akurat ta zmiana wyjdzie na korzyść tegorocznym abiturientom liceów i techników.

– Uczysz polskiego w szkole 5 lat. Masz jeszcze, jak to się mówi, ten zapał, który pewnie później gdzieś zanika po 10, 15 latach pracy. Co wniosłabyś do swojej szkoły, a co w niej zniosła?

Z zapałem bywa różnie i jego wysoki bądź niski poziom wcale nie wynika z ilości przepracowanych lat. Uważam, że to właśnie jeden z krzywdzących nauczycieli stereotypów, ale zanim zaczęłam pracę w szkole uważałam podobnie. Teraz wiem, że na motywację nauczyciela wpływa wiele czynników – w szczególności atmosfera panująca w danej placówce oraz postawy uczniów i ich rodziców. Kiedyś, całkiem przypadkowo, trafiłam na audycję wyemitowaną przez Polskie Radio, w której o współczesnych nauczycielach opowiadał pan Stefan Kwiatkowski – były przewodniczący nauk pedagogicznych PAN. Powiedział, że praca nauczyciela jest dla osób, które chcą osiągnąć coś dobrego z myślą o drugim człowieku i ten zawód ma to do siebie, że wybrany przypadkowo nie prowadzi do sukcesu. Najważniejsze jest posiadanie swojej pasji, zarażanie nią innych oraz podtrzymywanie wewnętrznego żaru, a nie ilość przepracowanych lat.

Uważam siebie za ogromną szczęściarę, gdyż szkoła, w której pracuję jest wyjątkowo przyjazna zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli. Nie jest to obskurny gmach zionący komuną (tzw. tysiąclatka), ale mały budynek na obrzeżach miasta otoczony zielenią. Mam też przesympatyczne i bardzo zaangażowane w działania na rzecz środowiska szkolnego grono pedagogiczne oraz wspaniałych uczniów, których nie zamieniłabym na żadnych innych. Jeśli chodzi o jakiekolwiek zmiany to nie odniosłabym tego konkretnie do mojej placówki, ale do całego systemu szkolnictwa, który potrzebuje przemyślanej i konstruktywnej reformy.

 – Wiem, że stawiasz na lekcjach na multimedia.

Tak. Na większości lekcji staram się korzystać z nowoczesnych technologii. Moi uczniowie od najmłodszych lat korzystają z laptopów, tabletów, smartfonów w różnych celach. Te dzieci wychowały się w multimediach, żyją wśród multimediów, dzięki nim przyswajają wiedzę, więc dlaczego miałabym ich tego pozbawiać na lekcjach? Wielu nauczycieli krytykuje takie formy pracy. Uważam, że problem tkwi nie w samych technologiach, ale sposobach ich wykorzystania. Z dobrodziejstw techniki należy korzystać mądrze i umiejętnie. Nie chodzi o to, żeby na lekcji zrobić show i wzbudzić zachwyt wśród uczniów, ale o to, żeby dostępne narzędzia wykorzystać możliwie najefektywniej. Bardzo często tworzę różne ćwiczenia w aplikacji LearningApps, korzystam z kreatorów lekcji takich jak Blendspace, układam interaktywne quizy na platformach. Prowadzę również bloga dla uczniów (mojebandyzsarabandy.blogspot.com), na którym zamieszczam efekty naszej pracy, zagadki, prezentacje z lekcji. Mówiąc o technologiach należy zaznaczyć, że nie zawsze zastąpią one tradycyjne metody pracy podczas lekcji. Drama, dyskusja czy praca w grupach są również niezwykle istotne w całym procesie nauczania.

– Laptop albo tablet zamiast książki to dobre rozwiązanie?

Uważam, że nie można stawiać wszystkiego na ostrzu noża. Laptop i tablet – jak najbardziej, ale nie zamiast, tylko obok książki. Uczniowie powinni umieć korzystać ze wszystkich źródeł wiedzy – zarówno elektronicznych jak i papierowych. Zresztą nieustanne przesiadywanie przed komputerem, nawet w celach naukowych, powoduje wady postawy, wady wzroku, uzależnienie od Internetu. Technologia bywa również zawodna. Wystarczą zawirowania pogody, nieostrożność, problemy z dostawą prądu, aby nasze elektroniczne cudo zamieniło się w kupę bezużytecznego złomu. Książka nie ulega zniszczeniu tak łatwo. Zresztą zapachu papieru świeżo z drukarni, podkreślania wersów, tworzenia rysunków gdzieś na marginesach nie zastąpi nam żadne urządzenie. Uważam, że młodzież należy uczyć miłości i szacunku do książek, w szczególności do tych papierowych. Ponieważ sama jestem książkoholiczką i nie wyobrażam sobie dnia bez dobrej lektury, zakupiłam sobie czytnik e-booków. Wgrałam sobie chyba z tysiąc różnych pozycji, jednak po miesiącu użytkowania powróciłam do tradycyjnych książek. Miałam wrażenie, że czytanie nie jest już tym samym, co kiedyś.

– A zastanawiasz się czasem jak lekcja polskiego będzie wyglądać za 10 lat? Być może nadal będziesz uczyć, a cały system może zmienić się diametralnie.

Szczerze powiedziawszy nigdy nie zastanawiałam się jak będzie wyglądać lekcja polskiego za 10, 20 czy więcej lat. Mam nadzieję, że w podstawie programowej zmniejszy się ilość arcynudnego  zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli materiału z gramatyki, a nacisk zostanie położony na wzbogacanie słownictwa, tworzenie własnych wypowiedzi, interpretację dzieł kultury. Być może kiedyś uczniowie zamiast plecaka z książkami i zeszytami będą przynosić tablety lub inne urządzenia, natomiast nauczyciela zastąpi jakiś android lub interaktywny generator mowy… Myślę jednak, że przynajmniej ja nie doczekam aż tak radykalnych zmian. Żywię jednak szczerą nadzieję, że każda polska szkoła w najbliższej przyszłości dorobi się przynajmniej jednej porządnej pracowni komputerowej i tablicy interaktywnej w każdej klasie. Uważam, że to powinno być absolutne minimum, żeby móc dziś efektywnie uczyć.

– Teraz jest lepiej, kiedyś było lepiej czy czekasz na to, co będzie? Chodzi oczywiście o polską szkołę.

Bardzo często spoglądam na szkołę z perspektywy czasu, porównując to, co było za moich czasów, kiedy ja byłam uczennicą, do tego, co jest teraz. Nadal ciężko mi jednoznacznie określić, kiedy było lepiej. Dziś nauczyciel ma o wiele łatwiej niż 20, 30 lat temu. Jest dziennik interaktywny, programy ułatwiające zarówno dokumentację, jak i pracę na lekcjach, są kserokopiarki, dzięki którym materiały na zajęcia można powielić w ciągu kilku minut. Dzięki Internetowi i innym mediom mamy łatwiejszy i szybszy dostęp do wiedzy. Ta z kolei z dnia na dzień zmienia się, aktualizuje. Mimo wszystko mam wrażenie, że gdzieś w tym informacyjnym chaosie gubimy się. Zastanawiam się jak to możliwe, że przy tak dużym postępie technologicznym i spowszednieniu edukacji, erudycja podstawowa młodego człowieka tak zubożała! Codziennie słucham swoich uczniów, obserwuję ich zachowania i bywają momenty, że czuję się zażenowana ich ograniczonym zasobem słownictwa, brakiem umiejętności komunikacji, nieporadnością podczas rozwiązywania codziennych problemów. Uważam, że jest to spowodowane wieloma czynnikami, do których można zaliczyć m.in. szybkie tempo współczesnego życia, brak czasu na codzienną rozmowę i wymianę informacji oraz usilne wtłaczanie uczniów i nauczycieli w sztywne ramy podstawy programowej i testów. Czasem odnoszę wrażenie, że uczę pokolenie, które mistrzowsko opanuje zaznaczanie odpowiedzi i odtwarzanie informacji, a zarazem nie będzie potrafiło pochylić się nad czymś głębiej, sformułować swoich własnych poglądów i w konstruktywny sposób ich przekazać. A jak będzie w przyszłości? Nie mam pojęcia. Historia jest rodzaju żeńskiego i jak każda kobieta ma swoje kaprysy. Nie raz zaskoczyła naszych przodków i zapewne nie raz zaskoczy i nas, i polską szkołę.

– Tymczasem wakacje. I masz wolne od szkoły?

Powiem tak – nauczyciel nigdy nie jest wolny od szkoły. Wakacje od roku szkolnego różnią się tym, że przez te dwa miesiące nauczyciel ma święty spokój – od telefonów i maili rodziców, od problemów swoich wychowanków, od karkołomnej dokumentacji. Moja działalność na przyszły rok zapowiada się bardzo intensywnie. Prowadzę koło teatralne, przygotowuję uczniów do sprawdzianu, zaczynam program mentorski w porozumieniu z CEO oraz Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności. Z tego też powodu część rzeczy (np. stworzenie konspektów lekcji, napisanie sztuk teatralnych i  planów nauczania) muszę przygotować w wakacje, gdyż mogę mieć z tym problem w ciągu roku szkolnego. Oczywiście mam w planach również wypoczynek i czas na te przyjemności, na które pracując w szkole, nie mogę sobie pozwolić.

– Dokładne planowanie pracy na kolejny rok szkolny zacznie się w sierpniu?

Nasze grono pedagogiczne, podobnie zresztą jak większość, jest świeżo po radzie podsumowującej. Mamy już wyznaczony termin kolejnej rady na drugą połowę sierpnia. Dopiero wtedy pełną parą ruszą przygotowania do nowego roku szkolnego. W naszej placówce szykują się znaczne poprawki w statucie i WSO, do których zostały już powołane odpowiednie zespoły. Naprawdę będzie co robić. Mimo ogromu pracy, nie zniechęcam się, gdyż wiem, że będzie służyło to zarówno nauczycielom, jak i uczniom.

– Takiego podejścia życzę Ci na lata. Dziękuję za możliwość zaproszenia Cię do odpowiedzi.

To ja bardzo dziękuję za okazane mi zaufanie i możliwość wypowiedzenia się. 

 

gama

m.gadecka@mazowszanie.eu 30-6-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text