Województwo mazowieckie

Legionowski (samo)sąd publiczny
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 1-30 kwiecień 2015
ilustracja

Kilka dni trwały zamieszki w podwarszawskim Legionowie. To pokłosie feralnej interwencji policji, podczas której zmarł dziewiętnastoletni Rafał W. Wersje funkcjonariuszy i świadków, co do przebiegu zdarzenia są przeciwstawne.

   Legionowo to niewielka miejscowość, należąca do aglomeracji warszawskiej, zamieszkiwana przez niespełna 60 tysięcy ludzi. Spokojnym na co dzień miastem wstrząsnęła tragiczna śmierć młodego mężczyzny - Rafała W. W poniedziałek, 9 marca około godziny 14:00, funkcjonariusze legionowskiej komendy policji podjęli interwencje przeciwko mężczyznom podejrzanym o posiadanie narkotyków. Mężczyzna w trakcie ucieczki miał połknąć foliową torebkę zawierającą marihuanę, co doprowadziło do jego zadławienia się i śmierci. Świadkiem zdarzenia był kolega poszkodowanego - Krystian. Jego zdaniem policjanci nadużyli siły, próbując za wszelką cenę odzyskać połknięte przez Rafała zawiniątko i są bezpośrednio odpowiedzialni za tę tragedię. Wkładali mu palce do gardła, przyduszali i kopali w bok. Wersja funkcjonariuszy oraz dwóch kobiet, które były świadkami sytuacji, zdecydowanie odrzuca takie okoliczności zajścia. Według nich, podjęta została próba ratowania życia chłopaka, zaraz po stwierdzeniu zadławienia. Kto ma rację? Wyjaśni śledztwo prokuratorskie.

   Na tym w zasadzie relacja mogłaby się skończyć, gdyby nie to, że ludzie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i osądzić policjantów, zanim wydany zostanie prawomocny wyrok. Zeznania Krystiana doprowadziły do protestów pod Komendą Policji w Legionowie, w konsekwencji do trwających dwa dni zamieszek. W oskarżaniu i wymuszaniu zawieszenia funkcjonariuszy, czynny udział brał ojczym Rafała.

    Zasadnym pytaniem jest, czy tego typu reakcji tłumu nie dało się przewidzieć? Czy zawieszenie policjantów nie zamortyzowałoby wstrząsu, jakiego doznała legionowska społeczność? Bez wątpienia taka reakcja nie mogłaby zaszkodzić. Profilaktyczne zawieszenie policjantów dałoby odczucie, że sprawa badana jest bardzo wnikliwie, a społeczny osąd zdarzenia stanowi istotną poszlakę w postępowaniu śledczym. Patrząc jednak z drugiej strony…

    Jeżeli funkcjonariusze nie popełnili błędu, a w konsekwencji ich działania nie przyczyniły się do śmierci Rafała W. to, czy mamy prawo żądać pozbawienia ich możliwości wykonywania obowiązków służbowych? Otóż nie! Nie mamy prawa dokonywać samosądu. Nie mamy prawa atakować z zacietrzewieniem, niepomni konsekwencji. „Chłopak zginął za gram marihuany” dało się słyszeć ze strony rodziny i znajomych tragicznie zmarłego. Jest w takim myśleniu coś bardzo niepokojącego. Poszkodowany łamał przecież prawo, a więc policjanci mieli obowiązek podjąć interwencję. Nie zmusili również Rafała W. do połknięcia folii z porcją narkotyku. Zatem dlaczego mają być ofiarami w krucjacie sprawiedliwości, do której już zdążyli przypiąć się politycy znani z negatywnego stosunku do policji – Janusz Korwin-Mikke i Przemysław Wipler? Ten sposób myślenia stawia pytanie o zasadność jakiegokolwiek obiektywnego prawa karnego. Rozwrzeszczany tłum, demolujący własne miasto ma być prokuratorem, sędzią i katem zarazem. Wyrok został wydany, klamka zapadła – policjanci zabili niewinnego. I basta! Nie ma rady, trzeba ich spalić na społecznym stosie nienawiści do służb mundurowych.

   Tym, którzy nie dostrzegają w tych słowach ostrego ostrza ironii i przyjmują je za swój pogląd, życzę, aby w obliczu niebezpieczeństwa znalazł się w ich pobliżu policjant. Może wówczas dojrzeją do zmiany zdania i będą ferować wyroki z należytą ostrożnością. Chwalimy się, że żyjemy w wolnym państwie prawa. Dajmy mu zatem zadziałać. Krytykujmy dopiero, gdy jego mechanizmy zawiodą.

   Czy zamieszki coś zmieniły? Oczywiście nie, ale dały za to możliwość wyżycia się bandzie chuliganów, którzy dojechali na miejsce protestu tylko po to, aby zrobić pierwszorzędną zadymę. Jeżeli w interwencji policjantów prokuratura, a potem sąd dopatrzą się znamion przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci, to jest pewne, że poniosą zasłużoną karę. Od wielu dni da się słyszeć, że wina jest pewna, bo świadkowie zdarzenia nakręcili kilka filmów, które jawnie demaskują policjantów i ich brutalną akcję. Pytanie, dlaczego nikt tych filmów jeszcze nie widział i dlaczego nie zostały przekazane prokuraturze, jako dowód w sprawie? Czyżby ich w ogóle nie było? Może cała sprawa to bunt rozgniewanych i pełnych bólu rodziców oraz przyjaciół nieżyjącego mężczyzny? Tylko czas pokaże. Czas i śledztwo, któremu musimy zaufać. Jeśli nie zaufamy, to co nam pozostanie? Anarchia, jak przez ostatnich kilka dni w Legionowie.


Marcin Groszewski

Marcin Groszewski 1-4-2015

Fot. Marcin Groszewski

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text