Województwo mazowieckie

Kryzys wirtualnych swatek?
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 1 luty 2015-29 luty 2032
ilustracja

Choć amerykańskie badania dowodzą, że internetowe związki mają sens, w Polsce popularność portali randkowych spada. Nie oznacza to jednak, że miłość z sieci dla polskich internautów zaczyna tracić na znaczeniu. Swoją rolę odgrywają tu niewątpliwie serwisy społecznościowe oraz specyfika samych internetowych swatek.

W Stanach miłość z sieci jest zjawiskiem popularnym. Według badań, co trzecie  małżeństwo zawarte w USA w latach 2007-2012 swoją znajomość rozpoczęło właśnie przez Internet. Co ciekawe, naukowcy z Uniwersytetu w Chicago wskazują, że tacy partnerzy odczuwają większą satysfakcję ze swojego związku i rzadziej się rozwodzą. W Polsce nie jest już tak kolorowo.

Polscy internauci coraz rzadziej korzystają z usług internetowych swatek. Jeszcze w 2012 roku Gemius donosił, iż co szósty użytkownik sieci ma konto na wyspecjalizowanym portalu randkowym. Ich najnowsze badania pokazują spadek tej tendencji. W 2014 roku do sieci w poszukiwaniu miłości logowało się zaledwie 14% internautów. Zmiany  zaszły również w charakterystyce użytkowników. Młodych (poniżej 35. roku życia)  i  średnio bądź wyżej wykształconych zastąpili dojrzali (55+) z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Wciąż jednak przodują w tej dziedzinie mężczyźni.

Skąd to odwrócenie młodych od sieciowych kupidynów? Dużą rolę odgrywają tu portale społecznościowe, które dla osób poniżej 40. roku życia stały się atrakcyjniejszą formą kreowania własnego wizerunku, kontaktowania się ze znajomymi, a także poznawania nowych osób. Nie bez znaczenia jest też sama specyfika portali randkowych, które za skuteczne swatanie wymagają zapłaty.

 

Miłość nie jeden ma adres

Internauci poszukujący miłości w sieci mogą wybierać spośród bardzo wielu stworzonych do tego portali. Do wyboru mają serwisy płatne oraz całkowicie darmowe. Tych drugich jest zdecydowanie mniej, a i wbrew pozorom nie cieszą się one popularnością. Od korzystania z nich odstrasza przede wszystkim większa możliwość natrafienia na oszusta, który nie będzie przecież płacił portalowi za założenie konta, a także mała liczba realnych użytkowników. A wiadomo, że im jest ich mniej, tym mniejsze szanse na znalezienie odpowiedniego partnera.  

Według badania Gemius w Polsce najbardziej popularnym portalem randkowym jest Sympatia.pl. W listopadzie 2014 r. odwiedziło go 1,06 mln internautów. Twórcy portalu deklaruję zaś łączną liczbę ponad 6,5 mln użytkowników. Serwis ten oferuje bezpłatną rejestrację, ale swoje funkcje spełnia dopiero po wykupieniu abonamentu. Jego miesięczny koszt to w zależności od rodzaju płatności od 12,5 zł do 17 zł.

Drugim portalem randkowym w rankingu popularności Gemiusa jest Singlessalad.com, który do niedawna nawet nie występował w tym zestawieniu. W listopadzie 2014 roku odnotował on aż 0,79 mln odwiedzin. Na trzecim miejscu znalazł się natomiast Edarling.pl, który odwiedziło 0,69 mln osób. Oba te serwisy, również pobierają opłaty za korzystanie ze swoich funkcjonalności. Koszty są jednak większe niż w przypadku Sympatii.

Na rynku randkowym pojawiły się również portale ukierunkowane na konkretne grupy użytkowników. W sieci znaleźć można oddzielny serwis dla osób wierzących, homoseksualistów oraz rodziców samotnie wychowujących dziecko. Istnieją również serwisy dla Polaków przebywających za granicą, a także portale lokalne, łączące internautów z danego miasta.

 

Zakochani w pseudonimie

Internet pełny jest porad, jak zadbać o swój profil na portalu randkowym, by osiągnąć sukces, a więc oczarować kogoś interesującego. Specjaliści radzą, jaką fotografię wybrać jako zdjęcie profilowe, a także jak stworzyć ciekawy i skuteczny opis. Oczywiście z podziałem na opis skierowany do kobiet oraz do mężczyzn. U pań powinno być krótko i konkretnie, u panów zaś niedosłownie i ciekawie.

Jak się okazuje, dobry opis i fajne zdjęcie to nie wszystko. Naukowcy z Wielkiej Brytanii – Monica Whitty i Tom Buchanan dowiedli, że w wirtualnej sferze towarzyskiej niezmiernie ważny jest dobór odpowiedniej nazwy użytkownika, tzw. nicku. Przeprowadzone przez nich badanie użytkowników portali randkowych pokazało, jakie pseudonimy zachęcają innych internautów. Według niego, mężczyźni chętniej podejmują kontakt z kobietami, których pseudonimy sugerowały fizyczną atrakcyjność, zaś panie szukają w nickach oznak inteligencji bądź neutralności. Co ciekawe, żadna z grup nie wykazała większego zainteresowania pseudonimami sugerującymi bogactwo.

 

Miłosne zasadzki

Niestety, komunikacja na portalach randkowych, jak i każda inna odbywająca się wirtualnej rzeczywistości, niesie ze są pewne zagrożenie. Z serwisów matrymonialnych poza osobami szukającymi drugiej połówki korzystają również oszuści, którzy wykorzystują uczucia drugiej osoby, by wyłudzić pieniądze lub dane osobowe.

Przykładów tego typu historii jest wiele. W 2010 roku świat obiegła informacja o pewnej Brytyjce, która po kilku miesiącach wirtualnej znajomości przelała ukochanemu 130 tys. dolarów, by ten mógł wcześniej zakończyć służbę wojskową. Niestety, po dotarciu pieniędzy kontakt się urwał. Do podobnych sytuacji dochodziło także na naszym, krajowym podwórku. Zaledwie w zeszłym roku pewien gdańszczanin po nocy spędzonej z kobietą poznaną w internecie obudził się zamknięty w swoim mieszkaniu, bez samochodu i telefonu.

Przed takimi sytuacjami można się ustrzec. Wystarczy ograniczyć zaufanie do osób, które nawiązują z nami kontakt, zwłaszcza jeżeli proszą o pieniądze lub dane osobowe takie jak numer dowodu czy karty kredytowej. Należy też korzystać ze sprawdzonych portali randkowych, a w przypadku podejrzanych użytkowników sprawdzać, czy ktoś w sieci już przed nimi nie ostrzegał. Przy zachowaniu ostrożności mamy duże szanse na to, że nasza wirtualna historia miłosna nie zakończy się realną stratą i… dożywotnią awersją do internetowych swatek.

 

Justyna Kowalczyk 22-2-2015

JUSTYNA KOWALCZYK fot. Megapanel PBI/Gemius 

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text