Województwo mazowieckie

Kryzys prasy? Lokalna mocno się trzyma!
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 12 czerwiec-10 lipiec 2015
ilustracja

Lokalna prasa to wielka, ale też niedoceniona siła. Tymczasem najnowsze badania Millward Brown pokazują, że po jedną gazetę sięga aż 7 osób. Jak się okazuje, tego typu tytuły czytamy też od deski do deski. 49 minut – tyle średnio poświęcamy na lekturę. To gdzie ten kryzys prasy?

Od lat mówi się o spadku czytelnictwa. Czytamy mniej, krócej i niestety coraz częściej – byle co. Takie czasy? Być może, bo to nie tylko nasz polski, a tym bardziej – mazowiecki problem. Pierwsze spadki nakładów w XXI wieku zaobserwowano już po 2003 r., kiedy sprzedaż dzienników w USA spadła o 8 proc., a w Europie o 6 proc. Szef WAN Christoph Riess powiedział coś, co dobrze nakreśla problem: Światowa sprzedaż prasy jest jak słońce. Rośnie na wschodzie, a maleje na zachodzie. Jak się okazuje - najsilniejszymi rynkami prasowymi są dziś Indie, Chiny czy Japonia. Problem spadku czytelnictwa dotyka większość państw półkuli północnej.

Ale dlaczego?

Jaki jest powód spadku czytelnictwa? Kryzys? Zalew mediów elektronicznych? A może po prostu nasze lenistwo? Odpowiedź nie jest taka prosta. Dzisiejszy czytelnik to już zupełnie inna osoba niż ta sprzed 20 lat. Żyje szybciej, intensywniej, atakowany jest zewsząd przez setki bodźców i setki tytułów. Przede wszystkim jednak ma coraz mniej czasu. Według danych CBOS z 2010 roku – aż 50 proc badanych odczuwa, że ma go za mało m.in. na odpoczynek, relaks czy czas tylko dla siebie. 11 proc. deklaruje, że brakuje go właśnie na czytanie książek i gazet. Swoje zrobiła też telewizja. Z dostępnych jeszcze kilka dekad temu dwóch kanałów, dziś przeciętny Kowalski ma nawet kilkaset programów. Wszystko to w zasięgu dłoni i kanapy, a do tego bez najmniejszego wysiłku.

Siedzi, leży, odpoczywa

Nic dziwnego, że zmieniły się nasze upodobania i styl życia. W  1978 r. na pierwszym miejscu w hierarchii ważności i sposobie spędzania wolnego czasu, plasowało się jeszcze czytanie gazet. Jednak już w 1984 telewizja przesunęła się na prowadzenie. W latach 90. w dalszym ciągu umacniała swoją pozycję – aż w końcu zaledwie 7 proc. osób deklarowało, że nie ogląda telewizji lub też ogląda ją sporadycznie, a aż 72 proc. potwierdziło, że ogląda ją codziennie. Telewizja weszła w nasze życie i to z wielkim przytupem.

W 2010 roku ponad połowa zapytanych przez CBOS, o to co robią w wolne soboty i niedziele, kiedy nie pracują zawodowo, odpowiedziało, że ogląda telewizję. Trochę to smutne, bo telewizja wygrała nawet z rodziną. Tylko 36 proc zadeklarowało spędzanie czasu z najbliższymi. Preferowany jest też nazwijmy to bierny odpoczynek – 22 proc. stwierdziło, że się wysypia, a 27 proc, że siedzi, leży, odpoczywa. Czytanie gazet wskazało 17 proc. badanych.

Co tam panie w prasie?

W lokalnej coraz lepiej – można odpowiedzieć po lekturze najnowszych badań, jakie prezentuje na swojej stronie Stowarzyszenie Gazet Lokalnych. Jest to organizacja, której celem jest promocja i wsparcie lokalnej niezależnej prasy w Polsce. Dziś skupia 43 wydawców, będących właścicielami 73 tytułów o łącznym nakładzie tygodniowym 387 tys. egzemplarzy. Aby efektywniej pozyskiwać reklamodawców sympatycy i członkowie SGL stworzyli szerokie porozumienie reklamowe – „Tygodniki Lokalne TL”. SGL monitoruje też kondycję lokalnej prasy i zleca badania jej czytelnictwa.

Co z nich wynika? Mówiąc krótko – lokalna prasa się umacnia i zyskuje czytelników. Najnowsze badanie przeprowadzone zostało pod koniec zeszłego roku na grupie 3926 osób. Okazuje się, że prasie lokalnej przybywa najwierniejszych czytelników – aż o 8 proc. wzrosła liczba tych, którzy sięgają po każdy numer. Średnio każdy z nich poświęca na lekturę jednego numeru aż 49 minut. Mało tego, wraca do każdego numeru przynajmniej dwa razy.

Czytam i działam

Tygodniki lokalne ukazują się w mniejszych miastach i na wsi. Sprzedają się w ponad 80 procentach nakładu. Kto je czyta? Mówiąc wprost – ci, którzy żyją lokalnie i są aktywni. Jak wynika z najnowszego badania prezentowanego przez SGL, najczęściej są to rolnicy, dyrektorzy i urzędnicy, ale także przedstawiciele dużych rodzin, przedstawiciele wolnych zawodów oraz właściciele prywatnych firm. Są to ludzie w sile wieku, aktywni i ciekawi lokalnych newsów. Dominują wśród nich osoby w wieku 30-59 lat.

Co sprawia, że coraz chętniej sięgamy po lokalne tytuły? Być może prasa lokalna jest ciągle podstawowym źródłem informacji na temat życia i funkcjonowania lokalnej społeczności. W badaniach czytelnictwa przeprowadzonych w 2002 r. przez firmę „Lokalne badania społeczne” aż 65 proc. badanych wskazało właśnie na prasę lokalna, jako główne źródło informacji o tym co wokół nas. Mniej dowiemy się od znajomych – 16 proc., i z prasy ogólnopolskiej – 15 proc., czy telewizji – 11 proc.

Miejmy więc nadzieje, że trend przedstawiony przez SGL utrzyma się i lokalne tytuły na przekór kryzysowi prasy drukowanej, będą coraz silniejsze. Warto aby tak było, bo to nie tylko źródło informacji i reklam, ale i miejsce, w którym spotkać się mogą różne poglądy, stanowiska i opinie. A bez takiego forum, trudno sobie wyobrazić lokalną demokrację.

 

 

 

m.milewska@mazowszanie.eu 12-6-2015

Badanie zostało zleconego Millward Brown przez Biuro Reklam Gazet Lokalnych  sp. z o.o.

Źródło: http://gazetylokalne.pl/

Foto: pixabay.com.pl

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text