Województwo mazowieckie

Komputero-oporni
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 21 marzec 2015-31 grudzień 2016
ilustracja

O tym, że internet (czytaj też komputer) ułatwia życie, wie chyba dziś każdy. Jednak nie chcę tu pisać o e-usługach, e-produktach, blogach, poradnikach i aplikacjach. Tym razem o ludziach którzy, unikali komputera niczym diabeł święconej wody. Lecz z czasem zmienili zdanie. Co teraz robią? Surfują, czatują, lajkują, blogują – słowem biorą garściami to, co wcześniej było dla nich obce, niezrozumiałe i niepotrzebne (do czasu...).

Internet...

- Ja nawet nie miałam pojęcia jak ten cały komputer uruchomić. Jedyne, co wiedziałam, to gdzie wtyczka na prąd” - śmieje się około 70-letnia babcia, mieszkanka peryferii Radomia.

Co ją skłoniło do zaprzyjaźnienia się z komputerem? Rozłąka z wnukami, którzy mieszkają obecnie w Wielkiej Brytanii.

Łączy...

Ten sam powód podają mi państwo Helena i Jan z Radomia, którzy wcześniej nie czuli potrzeby korzystania z internetu.

- Internet? Wcześniej kojarzył się nam z wirusami oraz problemami technicznymi, z którymi nie umielibyśmy sobie poradzić” - zaznacza pan Jan. - Lecz minęło 10 lat, jak nasz syn wyemigrował do Irlandii, do pracy. Tam założył rodzinę, urodzili się nasi wnukowie i chociaż stara się przyjeżdżać do Polski w miarę swoich możliwości, to rozłąka daje się nam we znaki. Dlatego pewnego dnia otrzymaliśmy w paczce od niego tablet, by móc kontaktować się ze sobą na popularnym Skype. Ponieważ sprawy techniczne są dla nas dosyć enigmatyczne, poprosiliśmy kuzyna, by nam to wszystko uporządkował i objaśnił „łopatologicznie” sedno sprawy” - dodaje pan Jan. - Teraz prawie co dzień rozmawiamy ze sobą, i co ważne widzimy naszych wnuków, jak rosną - cieszy się pani Helena, stęskniona babcia 5- i 3-letnich chłopców.
- W dodatku moja żona, jak wpadnie w ten internet, to potrafi ponad 2 godziny przesiedzieć na YouTube'ie i oglądać ulubione teledyski - śmieje się pan Jan. - To samo mój mąż, siedzi i czyta te swoje dzienniki, tygodniki i ...przepisy kulinarne - przekornie dodaje żona pana Jana.

Inspiruje...

Dla innych z kolei internet może być źródłem inspiracji, tak jak w przypadku pani Krysi, mieszkanki małej miejscowości pod Siedlcami. - Od kiedy jestem na emeryturze, mam dużo wolnego czasu, który chcę pożytecznie spędzać. Dlatego zainteresowałam się rękodziełem, udzielamy się z innymi paniami w trakcie zajęć w gminnym ośrodku kultury. Jednak z czasem pomysły wyczerpują się, z pomocą przychodzi nam internet. Można tam znaleźć dosłownie wszystko, więc korzystamy z tego, co w nim znajdziemy, i wyplatamy z gazetowej wikliny, robimy kwiaty z krepiny, szydełkujemy, dziergamy, haftujemy, malujemy, tworzymy z gliny, układamy origami i mamy jeszcze mnóstwo innych pomysłów - mówi z zapałem pani Krysia. - Mnie było łatwiej, bo w pracy miałam do czynienia z komputerem, lecz niektóre moje koleżanki musiały przełamać swoją niechęć (może obawę) przed nim. Teraz to już co innego, nawet podsyłamy sobie ciekawe strony i dalej wyplatamy i dziergamy... - dodaje z uśmiechem pani Krystyna.

Ułatwia...

Czy mama trójki dzieci, będąca w trakcie permanentnego urlopu wychowawczego ma czas, by korzystać z internetu? Okazuje się, że tak - chociaż nie zawsze w sposób, który zadowalałby samą mamę. Pani Klaudia, mieszkanka warszawskiej Woli, zaznacza: - Będąc już ósmy rok na urlopie wychowawczym coraz bardziej czułam się (pomimo młodego wieku) jako osoba wykluczona zawodowo oraz cyfrowo. Co prawda mamy w domu stały dostęp do internetu, lecz korzystanie z niego w moim przypadku ograniczało się jedynie do prostego wyszukiwania krótkich bajek, kolorowanek lub układanek dla dzieci. Po prostu nie miałam czasu na siedzenia przed laptopem - wyjaśnia pani Klaudia. - Jednak z czasem zdałam sobie sprawę, że muszę coś sobie ułatwić w tym zagonionym życiu. Teraz robię zakupy przez internet, opłacam rachunki i szukam nowej pracy, takiej na pół etatu, by móc to wszystko ogarnąć - dodaje mama trzech urwisów.

A ja znalazłam moją dawną przyjaciółkę ze szkoły właśnie przez internet - cieszy się pani Wiesia, sędziwa już mieszkanka Okęcia w Warszawie. - Oczywiście pomógł mi w tym wszystkim mój wnuczek, bo wie pani, oni to już rodzą się ze znajomością tych tabletów, laptopów i internetów - żartuje pani Wiesia.

Zastanawia...

Pewnej części naszego społeczeństwa nie jest łatwo nadążyć za szalonym tempem rozwoju nowych technologii. Nie wszystkim dane jest sprawne nawigowanie po wszelakich cudach e-techniki i cyber-postępu. Z pewnością są i tacy, dla których jest to wszystko zbędne, puste i próżne. Nic zatem na siłę! Jednak w dzisiejszych czasach  „internet to podstawa” - jak twierdzi mój 12-letni siostrzeniec, Mikołaj. I zapewne większość z nas się z tym zgodzi, jednak nurtuje pytanie: A co poza nim?

Monika Cąpała - Sładek 8-4-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text