Województwo mazowieckie

Kibic, który stał się prezesem
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 27 marzec 2015-11 marzec 2017
ilustracja

Zanim został Pan wiceprezesem i prezesem Wisły pełnił Pan funkcję prezesa Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock. Jak to się stało, że właściciel klubu w tak znacznym stopniu zaufał przedstawicielowi kibiców?

Nie wiem, trzeba by zapytać o to Prezydenta... Zawsze chciałem pracować dla Wisły, marzyłem o tym i wtedy, gdy kopałem piłkę jako trampkarz i wtedy, gdy jeździłem na jej mecze wszędzie tam gdzie grała. Przygotowywałem się do tego, bo kocham ten klub nad życie. Propozycję pracy w Wiśle złożyłem jeszcze poprzednim właścicielom, nie skorzystali z niej.

Czy z punktu widzenia kibica inaczej wyobrażał Pan sobie pracę w zarządzie Wisły? Czy coś Pana szczególnie zaskoczyło?

Niestety trafiłem na bardzo trudny, pewnie jeden z najtrudniejszych okresów w całej historii Wisły. Zacząłem tu pracować akurat w tym momencie, gdy odszedł ORLEN, zostały tylko miejskie pieniądze, puste trybuny, trzeci poziom rozgrywkowy i fatalny wizerunek. Jako debiutantowi w tak poważnej roli przyszło mi się zmierzyć z ogromnymi kłopotami, z koniecznością wprowadzania drastycznych oszczędności, redukcji zatrudnienia, a jednocześnie z zadaniem poprawy wyników sportowych, marketingowych, poszukiwaniem sponsorów. Poświęcam się tej pracy ze wszystkich sił, chwilami tylko nieco żałuję, że nie dane mi było zarządzać Wisłą w czasach, gdy nie brakowało w niej pieniędzy, wtedy łatwiej byłoby o realizację planów, wizji, koncepcji rozwoju… Dziś, nie ma co się oszukiwać, trwa walka o przetrwanie, co jest możliwe dzięki władzom miasta. Nikt nie mówił, że będzie łatwo…

Od "swojego" człowieka kibice wymagają więcej, niż od prezesów, którzy przychodzili "z zewnątrz" środowiska? Jak układa się Panu współpraca z tymi najbardziej zaangażowanymi w życie klubu kibicami? W wielu klubach często słyszy się o konfliktach na linii zarząd-kibice.

Byłem przez wiele lat i jestem wciąż kibicem, więc doskonale rozumiem trybuny. Mimo, że nie jest tak, że to kibice rządzą Wisłą, to są oni dla nas bardzo ważni i staramy się słuchać ich i zachowywać z nimi jak najlepsze, partnerskie relacje.

Czy w przypadku upragnionego awansu do Ekstraklasy stadion im. Kazimierza Górskiego w Płocku spełnia wymogi licencyjne PZPN?

Mamy oświetlenie, podgrzewaną murawę, kawałek dachu, boiska treningowe, więc podstawowe wymogi spełniamy. Pewien problem może być z boiskiem ze sztuczną nawierzchnią, która jest już w bardzo złym stanie i jak najszybciej należy ją wymienić. Dużo gorzej wyglądają  kruszące się trybuny, brudne krzesełka, których nie da się umyć, zaplecze, sale VIP, infrastruktura dla niezwykle wymagającej telewizji, dziurawe chodniki, czy zniszczone, pordzewiałe ogrodzenia. Niestety nasz stadion z roku na rok wygląda gorzej i doraźne prace nad poprawą jego stanu niewiele już dają. Jeśli Płock chce mieć piłkę nożną, czyli bezwzględnie najpopularniejszą dyscyplinę sportu, na przyzwoitym poziomie, to musi mieć też nowoczesny, zadaszony, kameralny stadion na 10-12 tys. miejsc z zapleczem, na którym można by poza meczami organizować inne duże imprezy, czy też wynajmować powierzchnie.

Proszę dokończyć zdanie: Wisła Płock za 5 lat będzie...

…grała o najwyższe krajowe laury, a na nowej, pięknej piłkarskiej Arenie Mazowsza będą co dwa tygodnie zasiadały tysiące widzów... Marzę o tym i wierzę, że tak będzie.

Przed rozpoczęciem rundy rewanżowej pierwszej ligi piłkarskiej Płocka Wisła wymieniana była w gronie ścisłych faworytów do awansu. Pierwszym spotkaniem był mecz z największym rywalem do osiągnięcia tego celu - Zagłębiem Lubin (0:1 dla Zagłębia - red.). W drugim spotkaniu Wisła pokonała na wyjeździe 2:3 drużynę Chrobrego Głogów. Jak ocenia Pan te dwa spotkania?

Nie były to najlepsze mecze w naszym wykonaniu, ale do noworocznych falstartów już się przyzwyczailiśmy (pierwszy wiosenny mecz jaki wygraliśmy ostatnio, miał miejsce 5 lat temu). Zagłębie pokazało to, czego się spodziewaliśmy - że jest już zespołem dojrzałym, gotowym do gry w Ekstraklasie. Górę wzięło większe doświadczenie lubinian (zawodnicy Zagłębia mają ponad 2000 meczów w Ekstraklasie, przy 250 naszych), zabrakło też nieco szczęścia, bo straciliśmy gola po stałym fragmencie i błędzie w kryciu. Przegraliśmy z potężnym klubem, sponsorowanym przez państwową spółkę KGHM, dysponującym trzykrotnie wyższym od nas budżetem, że o pięknym, nowym stadionie nie wspomnę. Mecz w Głogowie był trudny, toczony w ulewnym deszczu, nerwowy, pełen błędów. Powiem tak - wygraliśmy i to jest najważniejsze.

Czy nowi zawodnicy - Piotr Darmochwał i Przemysław Szymiński spełniają pokładane w nich nadzieje?

Piotr przychodził do nas jako jeden z najlepszych skrzydłowych 1. Ligi i bardzo na niego liczymy. Powoli wkomponowuje się w zespół, stać go na pewno na wiele więcej niż na razie pokazuje. Przemek to młody, perspektywiczny obrońca, gdy pojawia się na boisku nie zawodzi, widać, że ma duży potencjał i powinniśmy mieć z niego pociechę.

Klub obecnie utrzymywany jest głównie przez Urząd Miasta Płocka. Jakim budżetem na rok 2015 dysponujecie?

Obecnie mamy zapewnione ze strony właściciela środki w wysokości ok. 4,5 mln. zł., czyli znacznie niższe niż w roku ubiegłym. Ale zarówno prezydent, jak i liczni wspierający klub radni zapewniają, że Spółce nie zabraknie pieniędzy na życie. Sami generujemy obecnie przychody w granicach 2 mln. zł., co w sumie musi wystarczyć na pierwszy i drugi zespół, szkolenie kilkuset dzieci w Stowarzyszeniu, utrzymanie obiektu, administrację (księgowość i płace, kadry, marketing, sekretariat, magazyn), zarząd i radę nadzorczą.

Jakie działania podejmuje zarząd klubu, aby pozyskać sponsorów zewnętrznych? Ciężko w dzisiejszych czasach przekonać prywatnego sponsora?

Cały czas rozmawiamy z ewentualnymi sponsorami. Zarówno w czasie, gdy sponsorem był ORLEN, jak i po jego odejściu, Wisła nie miała w zasadzie żadnych innych sponsorów. Każda klubowa władza poszukiwała wsparcia zewnętrznego ale dziś trudno jest zachęcić biznes do inwestowania w sport, zwłaszcza na nie najwyższym, przynajmniej krajowym poziomie. Z problemami tego typu boryka się części klubów Ekstraklasy oraz wszystkie w zasadzie <poza wyjątkami, np. Zagłębie (KGHM), Termalica (Bruk-Bet), czy Bytovia (Drutex)>  pierwszoligowe.Od 2012 r. sytuacja ze sponsorami nieco się u nas poprawiła. Umowy sponsorskie przynoszą obecnie kilkaset tysięcy złotych, co jest oczywiście kroplą w morzu potrzeb, ale jest.Poza tym zwróciliśmy się z propozycją współpracy do kilkudziesięciu innych firm, płockich i nie tylko, ale one na dziś odmówiły (lub nie zareagowały). Przyczyny odmowy współpracy są w zasadzie takie same: duża życzliwość dla Wisły, szacunek do wykonywanej pracy i postępu jaki klub przez kilka lat poczynił, ale: kryzys, problemy finansowe, własność obcego kapitału, itd. „Może kiedyś”.

W Płocku mieści się największa firma w środkowo-wschodniej Europie - PKN Orlen. Czemu - Pana zdaniem - nie finansuje już ona w żaden sposób sekcji piłki nożnej? Czy zarząd klubu próbuje podejmować rozmowy z osobami odpowiedzialnymi za marketing w koncernie?

Wielokrotnie zwracaliśmy się do ORLENu z prośbą o wsparcie, jeśli nie sportu zawodowego, to przynajmniej naszego wspaniałego Stowarzyszenia Sportu Młodzieżowego. Niestety koncern na dziś nie dał żadnego pozytywnego sygnału. Nie chcę dywagować dlaczego tak się dzieje, w grę pewnie wchodzi polityka. Wierzę mimo wszystko, że nasza nafciarska tradycja będzie kiedyś kontynuowana i wielka firma, która budowała ten Klub, stadion i przyczyniła się do największych sukcesów płockiego sportu-  będzie wspierała Wisłę Płock.

Na jakie korzyści ze strony klubu mogą liczyć partnerzy, którzy zdecydują się wspomóc finansowo Wisłę?

Warto wspierać Wisłę, bo to najbardziej rozpoznawalna marka Płocka, najlepszy po Legii klub na Mazowszu. A jako płocki zarząd gwarantujemy, że żadna złotówka wydana na Wisłę nie zostanie zmarnowana.

 

 

Tekst :Michał Sosnowski

Fot: Michał Sosnowski

Red:

Marek Łuszczyna 27-3-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text