Województwo mazowieckie

Karetka potrzebna od zaraz?
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 24 kwiecień 2015
ilustracja

Radomskie pogotowie odnotowuje w ciągu doby najwięcej wyjazdów na całym Mazowszu. Tyle tylko, że jedna trzecia przypadków wcale nie wymaga interwencji ratowników. Dlatego powstają plany wprowadzenia mandatów za nieuzasadnione wezwanie karetki pogotowia. W Łodzi za takie wezwanie można dostać mandat do 1500 złotych.

Głośno o Łodzi...

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się niedawno artykuł mówiący o walce łódzkiego pogotowia z bezpodstawnymi wezwaniami karetki. W takim przypadku na miejsce bezzasadnej interwencji przyjeżdża Policja, która na podstawie art. 66 kodeksu wykroczeń wystawia mandat, („kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł”). Wszystko to dlatego, że łódzkie pogotowie wyjeżdżało bardzo często do nieuzasadnionych przypadków. W ramach tych działań ukarano kontrolera biletów, który wezwał pogotowie, bo został zadraśnięty w palec przez gapowicza, a także pijanego 50-latka, który twierdził, że ma duszności, a po przyjeździe pogotowia zażądał, żeby ratownicy zrobili mu obiad.

... a w Radomiu?

Piotr Kowalski z dyrekcji Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego (RSPR) przyznaje, że w Radomiu obłożenie karetek jest najwyższe w całym województwie i zdarza się wiele podobnych przypadków.

Radom ma sześć zespołów ratowniczych pracujących całą dobę i jeden jeżdżący w godzinach od 22 do 10 zespół nocny. Jeden zespół wyjeżdża ok. 15 razy na dobę, ale zdarzają się dni, że interwencji jest ponad 20. W sytuacji, kiedy rozdysponowane są wszystkie zespoły, konieczna jest pomoc jednostek z okolic miasta, np. ze Skaryszewa, Zakrzewa czy Jedlińska – powiedział nam Piotr Kowalski. W ocenie dyrektora RSPR, aż 30% wyjazdów nie wymaga interwencji ratowników. Przestrzega jednak przed nazywaniem tych wezwań nieuzasadnionymi.

Często osoby nie posiadające żadnego przygotowania medycznego, które dzwonią pod numer 999 czy 112, są przekonane, że pomoc jest konieczna. W takich przypadkach ratownicy stwierdzają zasadność wezwania dopiero na miejscu. Zupełnie inaczej jest w przypadku wezwań nieuzasadnionych lub fałszywych. Są one eliminowane we współpracy z innymi służbami, które skutecznie namierzają „żartownisiów”.

Równie często pogotowie wzywane jest do osób będących pod wpływem alkoholu. Najczęściej dzwoni ktoś z przechodniów, widząc leżącego na trawie człowieka. Jeżeli osoba taka znajduje się pod wpływem alkoholu, ale nie w stanie psychozy, to pogotowie nie może interweniować wbrew jej woli. W takich wypadkach trzeba najpierw podejść do pijanego i zapytać, czy życzy sobie, aby przyjechało pogotowie, albo wezwać inne służby. Samo bycie pod wpływem alkoholu w wielu przypadkach nie wymaga interwencji pogotowia.

Dr Kowalski wspomina także wyjazd do człowieka rzekomo potrąconego przez samochód. Na miejscu okazało się, że mężczyzna leżał pod samochodem i go naprawiał. Była też kobieta, która notorycznie udawała ataki padaczki. Kładła się na ulicy i wzywano do niej pogotowie. Kobiecie tej zależało tylko na tym, żeby karetka odwiozła ja do domu, bo miała ciężkie zakupy. Podobnie robił pewien mężczyzna, który pracował poza miastem do godziny 23. Nie mając jak wrócić do domu, wzywał karetkę, która przywoziła go do radomskiego szpitala, skąd miał już blisko do mieszkania.

Są jednak i przypadki zupełnie odwrotne. Po przyjeździe na wezwanie do kobiety z wysoką temperaturą okazało się, że kobieta jest w ciąży, a akcja porodowa właśnie się zaczęła. W pracy pogotowia nie ma dwóch jednakowych sytuacji. Trzeba jednak pamiętać, żeby zanim zadzwonimy po pomoc, należy sprawdzić, jaka faktycznie jest sytuacja, gdyżpomoc medyczna może być o wiele bardziej potrzebna w innym miejscu. I ktoś naprawdę potrzebujący może nie przeżyć.

Kamil Sznyrowski 29-4-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text