Województwo mazowieckie

Jestem oszustem?!
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 2 maj-30 czerwiec 2015
ilustracja

Jakie myśli przychodzą Ci do głowy, kiedy osiągniesz sukces? Czy myślisz, że to zasługa Twoich zdolności, inteligencji i wiedzy? A może raczej wynik zbiegu okoliczności, szczęścia albo przypadku? Jeśli oczywiste jest dla Ciebie upatrywanie przyczyn sukcesu w okolicznościach zewnętrznych, możliwe, że cierpisz na syndrom oszusta... i prawdopodobnie jesteś kobietą.

   - Wytłumaczenie zawsze było jedno – akurat miałam fart. Kiedy udało mi się osiągnąć jakiś sukces, byłam przekonana, że to przypadek, że po prostu mi się udało. Pamiętam pierwsze praktyki jeszcze w czasie studiów. Szło mi naprawdę dobrze, szef był ze mnie zadowolony i dostawałam coraz to nowe, bardziej odpowiedzialne zadania, z których się wywiązywałam całkiem nieźle. Mimo tych małych sukcesów z tyłu głowy zawsze miałam przekonanie, że zaraz wszystko się wyda. Za chwilę wszyscy przekonają się, jaka jestem naprawdę - odkryją moją niekompetencję, braki w wiedzy. Czułam się jak oszustka. Im bardziej byłam doceniana, tym większy lęk przed zdemaskowaniem czułam. Po studiach zaczęłam pracę – sytuacja wyglądała podobnie. Nadal bałam się, że rozczaruje wszystkich dookoła, gdy poznają prawdę o mnie. Do tej pory tak czuję, ale wiem, że to nie jest racjonalne, nauczyłam się sobie z tym radzić – mówi 27-letnia Marta.

Czym jest syndrom oszusta?

   Syndrom oszusta pierwszy raz opisano ponad trzydzieści lat temu. Zauważono, że kobiety robiące kariery naukowe często wątpią w swoje kompetencje, wiedzę i intelekt. Pomniejszają swoje osiągnięcia twierdząc, że to do czego doszły w swojej karierze jest efektem szczęścia lub przypadku, albo pobłażliwości przełożonych. Ale za to wszelkie porażki są potwierdzeniem braku kompetencji i inteligencji. Problem ten rzeczywiście częściej dotyka kobiet, choć występuje też wśród mężczyzn. Człowiek cierpiący na syndrom oszusta nie wierzy w swoje zdolności, kompetencje i ciągle towarzyszy mu strach, że zaraz wszystko się wyda, że inni się o tym dowiedzą. Jest przekonany, że nie zasłużył na to, co osiągnął. Ten problem z samooceną zwykle zaczyna się pod koniec szkoły średniej, na studiach, albo razem z podjęciem pracy zawodowej. Przejawia się bardzo krytyczną oceną własnej osoby. Do tego dochodzi także tendencja do ciągłego porównywania się z innymi. Oczywiście zawsze w tych porównaniach osoba cierpiąca na syndrom oszusta wypada niekorzystnie. Niekomfortowo czuje się też w sytuacji, gdy słyszy pochwały i komplementy pod swoim adresem. Zawsze stara się robić wszystko perfekcyjnie, ale i tak potem znajduje braki i niedociągnięcia. A w obliczu sytuacji, gdzie ma przedstawić swoje umiejętności, na przygotowania poświęca bardzo dużo czasu. I nawet jeśli obiektywnie wypadnie dobrze, to i tak we własnej ocenie jest to zasługa szczęśliwego trafu, a nie włożonej pracy i umiejętności.

Gdzie szukać przyczyny?

   - Moi rodzice zawsze mnie chwalili, mówili, że jestem inteligentna. Jak to rodzice. Faktycznie, dobrze się uczyłam, zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem. Rodzice byli dumni ze mnie. Wpajali mi przekonanie, że jestem mądra i wyjątkowa. W liceum nadal byłam prymuską, ale żeby mieć same dobre oceny musiałam się więcej uczyć. Jeszcze trudniej było na studiach. Choć miałam wysoką średnią i stypendium naukowe, to i tak coraz wyraźniej widziałam, że wcale nie jestem wyjątkowa, że inni są lepsi ode mnie – dodaje Marta.

Wpojone w dzieciństwie przekonanie o wyjątkowości, w dorosłym życiu skutkuje przeświadczeniem, że wszystko można osiągnąć łatwo i bez wysiłku. Więc w momencie, gdy pojawiają się trudności, przyzwyczajony do odnoszenia sukcesów człowiek zaczyna wątpić w swoje zdolności. W efekcie zaczyna myśleć, że jeśli coś nie przychodzi mu bez wysiłku, to znaczy że nie jest wystarczająco zdolny, inteligentny.

   Syndrom oszusta może być też spowodowany wychowywaniem w rodzinie, w której rodzice nie okazują dziecku miłości bezwarunkowej. Postrzeganie dziecka przez pryzmat jego osiągnięć, a nie tego, jakie jest, wpływa negatywnie na samoocenę. Pokłosiem tego jest przekonanie, że na miłość i akceptację trzeba sobie zasłużyć spełniając oczekiwania innych ludzi. Po takich doświadczeniach dorosły człowiek za wszelką cenę stara się być perfekcyjny na wszystkich płaszczyznach, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Nawet jeśli bardzo się stara i dobrze mu to wychodzi, nieustannie ma sobie coś do zarzucenia i czuje się niczym oszust.

   Jak to zwykle bywa w psychologii, uświadomienie sobie problemu jest już sukcesem i zarazem pierwszym krokiem do zmiany. Dzięki temu jesteśmy w stanie spojrzeć na siebie w bardziej obiektywny sposób. Z drugiej strony, niezwykle ważne jest też zdanie sobie sprawy z tego, jak popełnione przez rodziców błędy mogą rzutować na całe późniejsze życie dziecka. Osoby świadome zagrożeń wynikających z tych błędów, mają większe szanse uniknięcia ich w dorosłym życiu, w przypadku, gdy sami są już rodzicami.

Jakie myśli przychodzą Ci do głowy, kiedy osiągniesz sukces? Czy myślisz, że to zasługa Twoich zdolności, inteligencji i wiedzy? A może raczej wynik zbiegu okoliczności, szczęścia albo przypadku? Jeśli oczywiste jest dla Ciebie upatrywanie przyczyn sukcesu w okolicznościach zewnętrznych, możliwe, że cierpisz na syndrom oszusta... i prawdopodobnie jesteś kobietą.

   - Wytłumaczenie zawsze było jedno – akurat miałam fart. Kiedy udało mi się osiągnąć jakiś sukces, byłam przekonana, że to przypadek, że po prostu mi się udało. Pamiętam pierwsze praktyki jeszcze w czasie studiów. Szło mi naprawdę dobrze, szef był ze mnie zadowolony i dostawałam coraz to nowe, bardziej odpowiedzialne zadania, z których się wywiązywałam całkiem nieźle. Mimo tych małych sukcesów z tyłu głowy zawsze miałam przekonanie, że zaraz wszystko się wyda. Za chwilę wszyscy przekonają się, jaka jestem naprawdę - odkryją moją niekompetencję, braki w wiedzy. Czułam się jak oszustka. Im bardziej byłam doceniana, tym większy lęk przed zdemaskowaniem czułam. Po studiach zaczęłam pracę – sytuacja wyglądała podobnie. Nadal bałam się, że rozczaruje wszystkich dookoła, gdy poznają prawdę o mnie. Do tej pory tak czuję, ale wiem, że to nie jest racjonalne, nauczyłam się sobie z tym radzić – mówi 27-letnia Marta.

Czym jest syndrom oszusta?

   Syndrom oszusta pierwszy raz opisano ponad trzydzieści lat temu. Zauważono, że kobiety robiące kariery naukowe często wątpią w swoje kompetencje, wiedzę i intelekt. Pomniejszają swoje osiągnięcia twierdząc, że to do czego doszły w swojej karierze jest efektem szczęścia lub przypadku, albo pobłażliwości przełożonych. Ale za to wszelkie porażki są potwierdzeniem braku kompetencji i inteligencji. Problem ten rzeczywiście częściej dotyka kobiet, choć występuje też wśród mężczyzn. Człowiek cierpiący na syndrom oszusta nie wierzy w swoje zdolności, kompetencje i ciągle towarzyszy mu strach, że zaraz wszystko się wyda, że inni się o tym dowiedzą. Jest przekonany, że nie zasłużył na to, co osiągnął. Ten problem z samooceną zwykle zaczyna się pod koniec szkoły średniej, na studiach, albo razem z podjęciem pracy zawodowej. Przejawia się bardzo krytyczną oceną własnej osoby. Do tego dochodzi także tendencja do ciągłego porównywania się z innymi. Oczywiście zawsze w tych porównaniach osoba cierpiąca na syndrom oszusta wypada niekorzystnie. Niekomfortowo czuje się też w sytuacji, gdy słyszy pochwały i komplementy pod swoim adresem. Zawsze stara się robić wszystko perfekcyjnie, ale i tak potem znajduje braki i niedociągnięcia. A w obliczu sytuacji, gdzie ma przedstawić swoje umiejętności, na przygotowania poświęca bardzo dużo czasu. I nawet jeśli obiektywnie wypadnie dobrze, to i tak we własnej ocenie jest to zasługa szczęśliwego trafu, a nie włożonej pracy i umiejętności.

Gdzie szukać przyczyny?

   - Moi rodzice zawsze mnie chwalili, mówili, że jestem inteligentna. Jak to rodzice. Faktycznie, dobrze się uczyłam, zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem. Rodzice byli dumni ze mnie. Wpajali mi przekonanie, że jestem mądra i wyjątkowa. W liceum nadal byłam prymuską, ale żeby mieć same dobre oceny musiałam się więcej uczyć. Jeszcze trudniej było na studiach. Choć miałam wysoką średnią i stypendium naukowe, to i tak coraz wyraźniej widziałam, że wcale nie jestem wyjątkowa, że inni są lepsi ode mnie – dodaje Marta.

Wpojone w dzieciństwie przekonanie o wyjątkowości, w dorosłym życiu skutkuje przeświadczeniem, że wszystko można osiągnąć łatwo i bez wysiłku. Więc w momencie, gdy pojawiają się trudności, przyzwyczajony do odnoszenia sukcesów człowiek zaczyna wątpić w swoje zdolności. W efekcie zaczyna myśleć, że jeśli coś nie przychodzi mu bez wysiłku, to znaczy że nie jest wystarczająco zdolny, inteligentny.

   Syndrom oszusta może być też spowodowany wychowywaniem w rodzinie, w której rodzice nie okazują dziecku miłości bezwarunkowej. Postrzeganie dziecka przez pryzmat jego osiągnięć, a nie tego, jakie jest, wpływa negatywnie na samoocenę. Pokłosiem tego jest przekonanie, że na miłość i akceptację trzeba sobie zasłużyć spełniając oczekiwania innych ludzi. Po takich doświadczeniach dorosły człowiek za wszelką cenę stara się być perfekcyjny na wszystkich płaszczyznach, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Nawet jeśli bardzo się stara i dobrze mu to wychodzi, nieustannie ma sobie coś do zarzucenia i czuje się niczym oszust.

   Jak to zwykle bywa w psychologii, uświadomienie sobie problemu jest już sukcesem i zarazem pierwszym krokiem do zmiany. Dzięki temu jesteśmy w stanie spojrzeć na siebie w bardziej obiektywny sposób. Z drugiej strony, niezwykle ważne jest też zdanie sobie sprawy z tego, jak popełnione przez rodziców błędy mogą rzutować na całe późniejsze życie dziecka. Osoby świadome zagrożeń wynikających z tych błędów, mają większe szanse uniknięcia ich w dorosłym życiu, w przypadku, gdy sami są już rodzicami.

Katarzyna Dobrowolska-Wójcik

k.dobrowolska@mazowszanie.eu 2-5-2015

zdjęcie: www.pixabay.com

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text