Województwo mazowieckie

Jak to jest z tymi hologramami?
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 1 lipiec-31 sierpień 2015
ilustracja

Leia… czy możliwe jest, że tak jak przed laty w Star Wars, tak za kilkanaście, a może za kilkadziesiąt lat pojawi się w naszych domach w formie hologramu? I wcale nie mówię tu o ekranie telewizora i efektach specjalnych, a prawdziwej, wciąż poszukującej doskonalszych rozwiązań technologii. Technologii właśnie holograficznej.

   „Stojąc na Plaza de las Cortes w centrum Madrytu moim oczom ukazały się dziwne postacie. Była ich ponad setka i poruszali się w moją stronę. Na pierwszy rzut oka wyglądali strasznie. Twarze ich były blade, a stroje lekko wypłowiałe, ale poruszali się dość energicznym krokiem. Stanąłem jak posąg. Nie mogłem się ruszyć, a zimny dreszcz przeszył moje ciało od stóp po samą głowę. O matko! „Duchy!” – chyba krzyknąłem. Jeszcze większego stracha miałem, gdy postacie te przechodziły obok mnie. Poruszały się w taki sposób, jakby były w jakimś letargu. Spiąłem się w sobie i zacząłem uciekać. Oglądając się za siebie zobaczyłem, że  dziwnie migoczą i ciągną się za nimi niezidentyfikowane smugi. Tak jakby ich ciała się rozczepiały i wracały z powrotem do pierwotnego wcielenia. I wtedy mnie olśniło. Zacząłem się głośno śmiać. Przecież to…”. To niestety nie moje przeżycie, a relacja jednego z naocznych świadków pewnej, można rzec kosmicznej sytuacji, która zachęciła mnie do zainteresowania się tym tematem. A więc…

O co chodzi z tymi duchami?

Otóż jakiś czas temu władze hiszpańskie wprowadziły na terenie swojego kraju zakaz organizowania demonstracji. Żeby zaprotestować wobec takiej decyzji grupa pod nazwą „Nie jesteśmy przestępcami” zorganizowała pikietę przed hiszpańskim parlamentem. Bardzo dziwną pikietę, gdyż do manifestacji tej użyte zostały hologramy. Organizatorzy wyświetlili blisko sto postaci holograficznych domagając się zniesienia nowo utworzonego prawa. Skoro nie mogli demonstrować osobiście, zrobili to poprzez hologramy. Nawet służby porządkowe były w tej sytuacji bezsilne.

Jak to jest z tymi hologramami?

   Przypominam sobie sceny z filmu Star Wars, kiedy to księżniczka Leia, jako wyświetlany przez robota R2D2 holograficzny obraz, prosi o pomoc swoich towarzyszy. Czy jak Obi-Wan Kenobi pojawia się Lukowi Skywalkerowi w formie hologramu. Ale wszystko to jest tylko fikcją zawartą w filmach z wykorzystaniem efektów specjalnych, a jak jest w rzeczywistości? Od projekcji pierwszego filmu Star Wars minęło 38 lat. Od tamtej pory postęp technologiczny rozwijał się w niebywałym tempie. Od tamtej pory czekam też z niecierpliwością na pierwsze próby transmisji za pomocą hologramów. Czekam i czekam i chyba jeszcze długo poczekam. Oczywiście mnóstwo firm pracujących nad tą technologią dość często ogłasza jakiś spektakularny sukces. A to, że na lotnisku jakiegoś przewoźnika jest już zamontowany hologram informujący nas o godzinach wylotów, przylotów i tak dalej. Tylko, że to nie ma nic wspólnego z hologramem. Zwykła projekcja obrazu w formie czatbotu skierowana na taflę szkła, która została wycięta na kształt ludzkiej sylwetki. Czy też inne podobne, drobne oszustwa.

Jest jednak nadzieja

   Jest jednak urządzenie, które wlewa w moje serce odrobinę nadziei. Nazwane jest projektorem Laser Plasma Emission 3D Image Display, w skrócie LPEID. Urządzenie to działa na zasadzie emitowania w przestrzeń ponad projektorem wysokoenergetycznych wiązek lasera. Wówczas zachodzi proces jonizacji tychże wiązek w miejscu ich przecięcia się, przez co wytwarzana jest plazma. Proces ten powoduje powstanie pikseli, które poprzez bardzo szybkie przetwarzanie sprawiają, że  w przestrzeni tworzą się proste obrazy. I tu już mogę stwierdzić z całą odpowiedzialnością, iż jest to zalążek tak długo oczekiwanego przeze mnie hologramu. Jakby tego było mało australijscy naukowcy ze Swinburne University of Technology w Melbourne opracowali własny model z wykorzystaniem tlenku grafenu. Stworzyli pierwszy na świecie kolorowy i do tego ruchomy obraz holograficzny. A dokonali tego podczas pracy nad współczynnikiem załamania światła, który wykazał jak bardzo światło załamuje się w czasie przechodzenia przez próbkę tlenku grafenu. Dzięki tak wytworzonym mikroskopijnym nano pikselom można stworzyć różną gamę efektów, które jak na razie przyjmują postać przeźroczystego obrazu o wysokości jednego centymetra. Ale wszystko to idzie w dobrym kierunku.

Polski wkład w rozwój techniki holograficznej

   A może jednak doczekam czasów, gdy w moim domu pojawi się holograficzna Leia. I to polska. Bo tak się nazywa polska firma Leia Display, która to rozpoczęła prace nad techniką holograficzną. Wprawdzie jest to na razie prototyp, lecz zapowiadający się bardzo dobrze. Przez tą firmę obraz holograficzny został uzyskany poprzez wyświetlenie go na bardzo cienkiej strudze wodnej pary. Rzekłbym dziwne, jednak prawdziwe. Od konkurencyjnych projektów ten polski różni się tym, że można przez niego przełożyć rękę lub też przejść. Stworzony w ten sposób ekran potrafi zmienić się w dużą powierzchnię dotykową, dzięki której można sterować aplikacjami dotykowymi. Za pomocą urządzenia Kinect (czujnik ruchu konsoli Xbox 360, gdzie sterowanie odbywa się poprzez ruchy ciała jak i głosowo) można śledzić ruchy użytkownika. Poprzez ruchy można wywołać animację pod postacią modelki na wybiegu, czy też postać aktora na scenie.

Jest nadzieja dla medycyny

   Trwają również zaawansowane prace nad wykorzystaniem techniki holograficznej w medycynie, poprzez stworzenie trójwymiarowego modelu zawieszonego w powietrzu. Są to modele, których nie można zobaczyć ani też usłyszeć, a jedynie dotknąć i poczuć. Nimi mogliby posługiwać się chirurdzy przygotowujący się do skomplikowanych operacji. To znaczy, poprzez wibrację powietrza, a właściwie manipulując jego gęstością będzie można stworzyć idealny obiekt odwzorowany na pacjencie, dzięki czemu chirurg, zanim podejmie się faktycznej operacji, będzie miał możliwość dokładnego zbadania indywidualnego przypadku.

   Pisząc ten tekst kiełkuje we mnie nadzieja, że wreszcie w niedalekiej przyszłości w naszych domach będzie można stosować technikę holograficzną. Mój hologram będzie sobie oglądał telewizję, a ja w tym czasie pójdę z kumplami na kawę z prądem. A kiedy już wróci do domu moja ładniejsza połowa, to zobaczy, że jej ta brzydsza połowa grzeczniutko siedzi przed telewizorkiem. Tylko słabej to wypadnie, kiedy trzeba będzie wynieść śmieci. Jak się wyda, to szlaban na kawę murowany, nie wspominając o prądzie.

Tomek Olszański

 

t.orzelowski@mazowszanie.eu 30-6-2015

Źródła: http://www.tvp.info/, http://gadzetomania.pl/, http://whatnext.pl/, http://neomedia.info/

Zdjęcia: https://pixabay.com/, https://www.flickr.com/

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text