Województwo mazowieckie

Jak to dawniej wiosną na Kurpiach bywało
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 11 marzec-9 kwiecień 2015
ilustracja

Wiosna – pora szczególna, bo wraz z rodzącym się na nowo światem, rozbudzane są nowe nadzieje. To okres wzmożonych prac w polu, o tyle ważnych, bo ich skutek zapewnia spokojną zimę. Dla chrześcijan to też okres Wielkiego Postu, zakończony zmartwychwstaniem ukrzyżowanego Chrystusa. Dla Kurpiów, w których tradycja i obrządek są mocno zakorzenione, to czas wyjątkowy.

   Dawniej w okresie postnym, charakterystyczne dla Kurpi było skrupulatne szorowanie garnków popiołem i wieszanie ich na płocie. Zgodnie z tradycją garnki te wisiały na nim przez cały okres postu, czekając na użycie przy przygotowaniach do Wielkanocy. Podczas Środy Popielcowej, oprócz typowych chrześcijańskich obrządków, gospodynie odprawiały osobliwy zwyczaj zwany „skakaniem na konopie”. Podczas tego zwyczaju zbierały się w jednej chałupie i urządzając konopny taniec, skakały z przyśpiewką „coby konopie tak wysoko rosły”. Obrządek ten miał zapewnić urodzaj. Według materiałów z Katedry Etnologii i Antropologii Uniwersytetu Warszawskiego, ten zwyczaj był stosowany nawet do początku XX wieku.

   W połowie Wielkiego Postu w wioskach kurpiowskich popularne było tak zwane wybijanie półpościa. Podczas tego zwyczaju młodzi mieszkańcy wioski, za pomocą kijów i kamieni obijali ściany domostw. Miało to przypominać, że 20 dni postu już minęło i należy przygotowania do Wielkiej Nocy zintensyfikować.

    Okres świąteczny rozpoczyna Niedziela Palmowa. Palma występowała w dorocznej obrzędowości od dawna i to w kilku odmianach przeznaczenia. Była używana jako rózga, również jako drzewko noszone przez całą grupę, lub jako wielki słup zwany „majem”, wokół którego odbywały się obrzędy. Tradycja przygotowywania strojnych palm była kultywowana szczególnie na terenach kurpiowskiej Puszczy Zielonej, palmy z tego regiony charakteryzowały się znaczną wielkością (do 4 metrów). Budowa tak dużych ozdób miała na celu zapewnienie gospodarzom długiego życia, a dzieciom osiągnięcie wysokiego wzrostu i urodę. Podczas mszy w Niedzielę Palmową miała miejsce procesja, która obchodziła trzykrotnie kościół. Noszone w procesji barwne palmy tworzyły pewnego rodzaju widowisko, do dziś spotykane w parafiach kurpiowszczyzny.

    W kolejnych dniach Wielkiego Tygodnia przygotowania do Wielkiej Nocy nabierały tempa. Od Wielkiego Poniedziałku do Środy prowadzono prace porządkowe, bielono izby, gromadzono paszę dla zwierząt, przygotowywano potrawy dla domowników. Przyrządzano wtedy liczne przysmaki wędzone, pieczone i gotowane, gdyż stół w okresie Wielkanocy musiał różnić się od tego, w dniach codziennych. Wtedy także Kurpiowie wystawiali między drzewa huśtawki, mieszczące kilka osób. Były zawieszone wyjątkowo wysoko, bujano się niejednokrotnie na wysokości kilku pięter, a służyło to głównie rozrywce.

   Od Wielkiego Czwartku zajęcia domowe dzielono już z obecnością na obrzędach kościelnych. W Wielki Piątek przygotowywano w kościołach stylizowany Grób Pański, przy którym wartę odbywały specjalne straże zwane „turkami”. Strażnicy sami wykonywali swoje wyposażenie, były to papierowe kaski, miecze, halabardy i specjalne białe pasy. Wartownicy byli najczęściej ochotnikami spośród miejscowych strażaków, warta była bardzo uroczysta, trwała od piątku do niedzielnej rezurekcji. Przy grobie czuwały także młode dziewczęta, odziane w regionalne stroje.

    Z Wielkim Piątkiem wiąże się szereg wierzeń. Tego dnia gospodarze stronili od wszelkiej pracy polowej, gdyż przynosiło to nieurodzaj. W tym dniu, w ogóle nie ruszano i nie kopano ziemi. Zwyczaj ten był tak głęboko zakorzeniony, że wypadające wtedy pogrzeby przekładano na dzień następny. W dni Wielkiego Tygodnia zakazane było wykonywanie ciężkich, hałaśliwych prac, nawet pranie było niedozwolone.

    W Wielką Sobotę na terenach Kurpi odbywało się święcenie ognia i wody. Święcenie ognia polegało na rozpaleniu pod kościołem ogniska ze starych palm, zniszczonych obrazów i rzeźb. Kapłan święcił ogień, gospodynie zabierały z ogniska kawałki drewna, by następnego dnia rozpalić „uświęcony ogień” w domu, miało to przynieść szczęście. Wodę święcono i przechowywano do następnego rok, wykorzystywano ją do najróżniejszych okazji, podobnie jak robi się to dziś. Wszelkie prace domowe w Wielką Sobotę kończono do godziny 12. Następnie przygotowywano święconkę (w podobnej formie, jaką znamy dziś), we wsiach, gdzie nie było kościoła, święconki znoszono do jednej chałupy i te miejsca objeżdżał ksiądz, święcąc potrawy. Zgodnie ze zwyczajem nie wolno było święcić pisanek.

   Poranek wielkanocny wiązał się z mszą rezurekcyjną, zwyczajem przed tą mszą było mycie się w zimnej wodzie, najlepiej z rzeki lub strumienia. Jeśli nie było takiej w pobliżu, mogła to być woda ze studni. Chronić to miało przed liszajami i innymi chorobami skóry. Mszę poprzedzała procesja, podczas której strzelano ze strzelb lub późnej za pomocą środków chemicznych, wrażając w ten sposób radość ze zmartwychwstania Jezusa. Po uroczystości odbywał się swoistego rodzaju wyścig, kto najszybciej dotrze do domu, najszybszemu miało to przynieść szczęście w plonach. Jeszcze przed śniadaniem wielkanocnym gospodarz święcił swój dobytek wodą święconą. Pierwszy dzień świąt przebiegał zwyczajowo w rodzinnej, spokojnej atmosferze.

   Śmigus-dyngus w polskiej tradycji, w pierwotnej wersji nie miał nic wspólnego z oblewaniem wodą. Traktowany oddzielnie śmigus wiązał się z uderzaniem rózgą wierzbową i składaniem życzeń świątecznych. Natomiast dyngus wiązał się z odwiedzaniem rodziny i znajomych z życzeniami i „wypraszaniem” w ten sposób drobnych podarków. W okolicach Myszyńca zwyczaj ten jest nazywany chodzeniem po wykupie. Zwyczaj poniedziałkowego oblewania wodą, wiązał się z przywoływaniem opadów deszczu, mających zapewnić urodzaj. Polewało się najczęściej dziewczyny i jeśli któraś została oblana przez chłopaka, który się jej podobał, to obdarowywała go wieloma pisankami. Jeśli dziewczyna nie została oblana, oznaczało to, że do następnego roku zostanie panienką. Poza tym w poniedziałek odwiedzało się rodziny. Obowiązek ten dotyczył głównie chrześniaków, którzy powinni byli wówczas przyjść z wizytą do swoich chrzestnych.

   Po świętach następował okres ciężkiej pracy w gospodarstwie, który również wiązał się z pewnymi rytuałami. Na przykład w dzień św. Wojciecha (23 kwietnia) odbywało się pierwsze, uroczyste wypędzenie bydła na pastwiska. Podczas tego zwyczaju stawiano w progu obory ostry przedmiot np. siekierę, nad którą wychodzące zwierzęta musiały przeskakiwać, co miało je zabezpieczyć od chorób i nieszczęść. Dodatkowo, każde wychodzące zwierzę było uderzane raz gałązką i trzy razy poświęconą palmą w grzbiet.

    Kolejnym religijnym świętem obchodzonym na Kurpiach były Zielone Świątki, czyli uroczystość Zesłania Ducha Świętego, obchodzona 50 dni po Zmartwychwstaniu. Święto to, zgodnie z tradycją miało charakter radosny, dziękczynny. Na dzień święta dekorowano chałupy gałązkami brzozowymi i lipowymi. Na podłodze układano liście tataraku, a pocięty tatarak rozsypywano po terenie gospodarstwa. Oprócz tego, podczas święta dekorowano rogi krów wianuszkami z gałązek lipowych.

    W maju, miesiącu Matki Bożej, popularne było dekorowanie przydrożnych kapliczek i odmawianie litanii do Najświętszej Marii Panny. Potocznie te obchody nazwano „majowymi”. W czerwcu z okazji święta Bożego Ciała, podobnie jak teraz odbywała się procesja do czterech udekorowanych ołtarzy, ulokowanych w pobliżu kościoła. Przy okazji święcono też pola, które były na trasie procesji, miało to przynieść urodzaj. Ponieważ nie dało się odwiedzić wszystkich pól, dlatego obrazy z ołtarzy były udostępniane innym wioskom, by mieszkańcy mogli odbyć procesję po swoich dobytkach ziemskich. Gałązki z ołtarzy zabierano do domów i stodół, by chroniły przed szkodnikami.

   W ósmy dzień po Bożym Ciele zanoszono do kościoła wianuszki przygotowane przez gospodynie, z polnych roślin i kwiatów, w celu poświęcenia ich. Wianki te następnie wieszano na budynkach całego gospodarstwa. Przypisywano im dużą moc, więc umieszczano je potem w podwalinach nowego domu, czy okładano nimi chorego. Oktawa Bożego Ciała jest ostatnim wiosennym obrządkiem.

Jarosław Berk

Jarosław Berk 11-3-2015

Źródło - Bernard Kielak, Doroczne Zwyczaje Kurpiowskiej Puszczy Zielonej, Muzeum Kultury Kurpiowskiej, Ostrołęka 2005

Fot - „Wystroj-chaty-kurpie” autorstwa robrobx - Praca własna. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Wystroj-chaty-kurpie.JPG#mediaviewer/File:Wystroj-chaty-kurpie.JPG

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text