Województwo mazowieckie

Dzieci inspirują
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 20 czerwiec-31 sierpień 2015
ilustracja

Nigdy nie jest za późno na realizację swoich pasji. Kiedy nauczycielka rytmiki poinformowała mnie, że mój starszy syn jest uzdolniony muzycznie i warto coś z tym zrobić, nie sądziłam, że tak bardzo wpłynie to na moje życie…

Po mamusi?

I tak grubo po trzydziestce zaczęłam śpiewać. W zespole. Mam już nawet za sobą kilka koncertów. A wszystko dzięki mojemu synowi. W przedszkolu okazało się, że ma zdolności muzyczne… W duchu pomyślałam: „Oczywiście, po mamusi”. Zawsze lubiłam śpiewać. Nawet czułam, że mi to w miarę wychodzi. I tyle. Nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy, żeby cokolwiek z TYM zrobić. Ot, takie młodzieńcze marzenia. Wiadomo, że się nie spełnią. Ileż razy śpiewałam przed lustrem do dezodorantu, tudzież innego atrybutu zastępującego mikrofon (skakanka też doskonale się sprawdzała, wszak były to czasy mikrofonów z ciągnącymi się kablami)! Ileż razy wyobrażałam sobie siebie na scenie! Ech…

Można? Można!

I nagle, ja – matka dwójki synów, stateczna żona – zaczęłam śpiewać na serio. Do prawdziwego mikrofonu. Zaczęłam regularnie biegać na próby. Trenować swój głos… I zastanawiam się, że wcześniej nie wpadłam na to, że można… Jak to możliwe? Ano – po nitce do kłębka. Nauczycielka rytmiki mojego syna usłyszała, jak śpiewam podczas przedstawienia-niespodzianki, które wraz z innymi rodzicami organizowaliśmy dla naszych pociech kończących edukację przedszkolną.  Namówiła mnie, żebym to rozwijała. Zaanonsowała u swojej znajomej, która prowadziła żeński chór. Poszłam na przesłuchanie i już. Mój syn zaczął szkołę muzyczną, a ja swoją śpiewaczą „karierę”.

Razem!

 I teraz śpiewamy razem. Pozostali domownicy mają nas wprawdzie czasem dość, ale się nie przejmujemy Ba! Nasz duet miał nawet debiut na prawdziwej scenie. Syn bardzo mnie wspiera. Wytyka każdy nieczysty dźwięk i zna cały repertuar mojego zespołu (często zabieram go na próby). Ja w ramach rewanżu towarzyszę mu, gdy ćwiczy grę na pianinie – choć czasem brakuje mi cierpliwości.

Mój czas

W moim zespole jestem najstarsza – ale młoda duchem! Cieszę się tym naszym śpiewaniem. I jak na skrzydłach pędzę na każdą próbę. To tylko mój czas. A to ważne w natłoku obowiązków domowych, zawodowych i wszelkich innych. Dzięki śpiewaniu jestem weselsza, bardziej pewna siebie, odważniejsza. Co jak co, ale jestem przekonana, że jeszcze parę lat temu nigdy w życiu nie wyszłabym na scenę! Bałabym się, wstydziła… A teraz na scenie czuję się jak ryba w wodzie! Nie dla mnie, oczywiście, żadna wielka kariera. Nie o to w tym wszystkim chodzi! Śpiewam, bo lubię. A zresztą – jak przekonywał Jerzy Stuhr – „śpiewać każdy może…”.

Rodzice – do dzieła!

Jaki z tego morał! Nigdy nie jest za późno na realizację swoich ukrytych pasji! Nie zapominajmy o sobie. To, że jesteśmy rodzicami, nie powinno nam w niczym przeszkadzać. Inspirujmy nasze dzieci i pokazujmy im, że warto realizować swoje marzenia. I pozwólmy, aby nasze dzieci inspirowały również nas. Jak widać, mogą one bowiem pomóc nam lepiej zrozumieć samych siebie, zdobyć niepowtarzalne doświadczenia i otworzyć się na świat. 

Anna Kapuścińska 20-6-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text