Województwo mazowieckie

Dla nich biegać, znaczy żyć
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 10 luty-10 marzec 2015
ilustracja

We wrześniu Płońsk obchodził smutną, dziesiątą rocznicę nagłej śmierci Piotra Sękowskiego. Lekkoatleta i maratończyk był chlubą miasta, o którym ono wciąż pamięta i dumne jest, że mogło być miejscem na ziemi tak znakomitego sportowca. Po dziesięciu latach, w październiku 2014 roku członek płońskiego Klubu Biegacza im. Piotra Sękowskiego Szymon Cichocki pokonuje dystans 100 km, dedykując swój wyczyn zmarłemu płońszczaninowi. To znak, że Piotr Sękowski ma w Płońsku swoich następców? O tym już prezes klubu Andrzej Świercz.

Zanim porozmawiamy o samym klubie, chciałam zatrzymać się na moment przy osobie Piotra Sękowskiego. We wrześniu minęło 10 lat od jego nagłej, przedwczesnej śmierci. Kim był i jaki był człowiek, którego imię przyjął obecny klub?

Wybitny lekkoatleta i maratończyk, zawodnik MKS Płońsk, zawodowo nauczyciel wychowania fizycznego, prywatnie mąż i ojciec, prawdziwy pasjonat sportu (dziennie pokonywał dystans 30-40 km)oraz wzór do naśladowania dla nas wszystkich – oto kim był Piotr Sękowski. W swojej karierze sportowej pięciokrotnie pokonał dystans 100 km. Uczestniczył w 37 maratonach, z których 12 wygrał. Pierwszy, w 1991 roku ukończył na 39 miejscu, w kolejnych był już tylko lepszy. Dwa lata później we Wrocławiu był już wicemistrzem Polski. Przełom wieków to dla Piotra pasmo sukcesów. W 2000 roku zdobył wicemistrzostwo Europy w biegu na 100 km, zwyciężył też prestiżowy Supermaraton Calisia. W 2001 roku, w Kaliszu został mistrzem Polski na 100 km. Trzykrotny zwycięzca Maratonu Metropolii ( 1999,2000,2003 – najwięcej wśród mężczyzn). Ostatnim z jego startów był Puchar Świata w holenderskim Winschoten. Zdobył tu piąte miejsce na dystansie 100 km. Pokonał go w czasie 6 godzin 37 minut i 20 sekund. Był to rekord życiowy Piotra Sękowskiego, ostatni, jaki udało mu się ustalić. Kilka dni po starcie w Winschoten zachorował, a 29 września 2004 roku zmarł w wieku 37 lat. Człowiek z pasją, którego mimo upływającego czasu wciąż nam brakuje…

Piotr Sękowski ma w Płońsku swoich następców?

Odpowiem tak – z roku na rok przybywa pasjonatów biegania, 10-15 lat temu biegaczy długodystansowych była garstka, obecnie widok biegacza na płońskich drogach jest czymś naturalnym. Także naśladowców niewątpliwie ma! A czy następców? Piotr przebiegł maraton w 02:15:21 - jest to wynik kosmiczny. Ciężko będzie go dogonić. Jednak z drugiej strony, wielu z nas trenuje między innymi po to, aby poprawiać wyniki. Aż 19 osób z zestawienia biegaczy ziemi płońskiej, które prowadzę i aktualizuję od lat, należy do Klubu Biegacza im. P. Sękowskiego.

Więc jaka jest historia płońskiego Klubu Biegacza, czemu została na chwilę przerwana i co zmotywowało Was do reaktywacji ugrupowania?

KB im. P. Sękowskiego w Płońsku w obecnej formie istnieje od grudnia 2012r. Tego właśnie dnia, na płońskiej hali sportowej spotkało się 17 osób – biegaczy, którzy postanowili reaktywować istniejący w latach 2004-2008 klub. Zawiązaliśmy stowarzyszenie, wystąpiliśmy do starostwa o wpis do ewidencji klubów sportowych, opracowaliśmy statut, wybraliśmy zarząd (Andrzej Świercz – prezes, Anna Chyczewska – sekretarz, Marek Dzięgielewski – skarbnik, Bożena Sękowska – członek, Jan Opałka – członek) oraz komisję rewizyjną. Mimo, iż w latach 2009 – 2012 klub formalnie nie istniał, jego byli członkowie startowali w barwach KB im P. Sękowskiego. Obecnie mamy 38 aktywnych klubowiczów.

Bieganie to Wasza pasja, praca? Może jedno i drugie?

Pasja! Niewątpliwie. Pasja biegania! Bez oglądania się na mody, pogody, niepogody. Lubimy biegać w grupie – wzajemna motywacja, wymiana doświadczeń, naturalna chęć współzawodnictwa, to tylko niektóre z argumentów przemawiające zawspólnym spędzaniem czasu. Trening jest przyjemnością, daje satysfakcję. Każdy wyjazd na zawody, oprócz wymiaru czysto sportowego daje nam możliwość obcowania z podobnymi sobie. Mamy mnóstwo znajomych w wielu zakątkach Polski – biegacze niesamowicie szybko potrafią nawiązywać nowe znajomości – uśmiech, życzliwość, otwartość, świadomość przynależności do wspólnego grona to w obecnych czasach rzeczy bezcenne – to jest właśnie ta nasza pasja biegania! Bo tak naprawdę biegacza może zrozumieć tylko drugi biegacz. Obecnie w klubie trenuje 38 osób, bardzo różnych osób. Łączy nas jedno – pasja biegania.

Najtrudniejsze wyzwania dla biegaczy - ultramaratony - jak się do nich przygotować, by dobiec szczęśliwie na metę?

Temat rzeka. Najprostsza odpowiedź – biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Jednak, nie każdy może zostać „ultrasem”. Oprócz przygotowania fizycznego, które jest bardzo ważne, trzeba mieć w sobie upór, determinację, silną wolę. Bardzo ważna jest umiejętność rozłożenia sił na cały dystans, odpowiednie odżywianie, nawadnianie, ubranie. A i tak podczas biegu spotyka nas szereg niespodzianek. Dla większości biegaczy długodystansowych celem jest maraton,  niektórym to jednak nie wystarcza…

Rozmawiając z Wami odnosi się wrażenie, że osiągane czasy mają dla was zupełnie drugorzędne znaczenie, a liczy się sama przyjemność czerpana z biegania...

I tak i nie. Przyjemność czerpana z biegania jest niesamowita! Przeciętny Kowalski może tego nie zrozumie, ale, wiem to po sobie, że po morderczym treningu wracam do domu na „miękkich nogach”,  lecz niesamowicie szczęśliwy, z mnóstwem endorfin, bo zrealizowałem założenia treningowe, nadążyłem za kolegami, dałem radę. To daje niesamowitego „kopa” i bezpośrednio przekłada się na nasze pozabiegowe życie. A czy czasy na zawodach mają drugorzędne znaczenie? Dla części biegaczy na pewno tak , jednak zdecydowana większość z nas ma naturalną chęć współzawodnictwa – poprawienie swojego najlepszego rezultatu, osiągnięcie mety na jak najlepszej pozycji, ewentualnie wygrana ze znajomym biegającym na podobnym do nas poziomie. Jednak czasy maja znaczenie (śmiech). Jesteśmy ludźmi i lubimy się porównywać. Ale i tak ponad tym wszystkim jest pasja – radość czerpana z biegania.

Czy klub zrzesza także osoby startujące na krótkich dystansach, których celem są "czasówki"?

Klub Biegacza im. P. Sękowskiego zrzesza biegaczy średnio- i długodystansowych. Zdecydowana większość z nas może pochwalić się ukończeniem półmaratonu. 19 osób ukończyło co najmniej jeden maraton. W naszych szeregach jest ponadto trzech „ultrasów”.

Kto, Pana zdaniem  może być biegaczem? Jakie trzeba mieć cechy, by tego waszego bakcyla połknąć i trwać przy nim?

Każdy z nas. Przepis na biegacza jest bardzo prosty – wstań z kanapy - załóż buty - wyjdź z domu – pobiegaj! Tylko tyle i aż tyle. Żeby tylko chciało się chcieć! Wielokrotnie spotykam się ze stwierdzeniami – Tobie to dobrze bo biegasz, ja to mam żonę/męża, dziecko, pracę (czyli biegacze to kawalerowie/panny, bezdzietni, bezrobotni). Do tego pogoda. Dla niedoszłego biegacza zawsze będzie zła. A biegacz rozróżnia tylko dwie pogody – dobrą i bardzo dobrą. Taki mamy klimat! Uważam, że jeżeli ktoś nie chce biegać znajdzie milion powodów, żeby tego nie robić. Natomiast jeżeli ktoś chce to po prosu założy buty i wyjdzie na trening.

Jakie są plany klubu dotyczące najbliższych miesięcy? Jakie cele?

Nasz długofalowy cel nr 1 – „rozbieganie” Płońska. Zachęcamy, promujemy, podpowiadamy, służymy radą. Cieszy nas każda nowa twarz napotkana na płońskich ścieżkach biegowych. Organizujemy wspólne treningi (w każdą niedzielę o 10:00 na stadionie), Bieg Zimowego Dziadka, Bieg Kwitnących Ogrodów (jako współorganizator). Widać  nas na stadionie, ulicach Płońska, szeromińskim lesie, w Koziminach. W Nadleśnictwie Płońsk znaleźliśmy fantastycznych ludzi, którzy doskonale rozumieją naszą pasję. Ścieżki biegowe w Kucharach Królewskich są tego najlepszym przykładem. Planów mamy mnóstwo – w najbliższym czasie planujemy wspólny trening   - 11.11 o 11:11 na dystansie 11,11km. Poza tym zawody –  niebawem Warszawa i  Mikołajki. W grudniu klubowe zebranie sprawozdawczo – wyborcze, kolejne starty. W styczniu organizujemy trzecią już edycję Biegu Zimowego Dziadka w Kucharach Królewskich. Kilka rzeczy jest w fazie doprecyzowania, cały czas coś się dzieje. Wiosną półmaratony, trzecia edycja Orlen Marathon…

Czyli dużo pracy przed Wami i dużo frajdy?

Nie nazwałbym tego pracą - to wszystko co robimy to właśnie frajda, przyjemność, zabawa. Dla każdego biegacza możliwość obcowania z podobnymi sobie, to możliwość wspólnego delektowania się biegiem, okazja do wymiany zdań na setki tematów związanych z naszą pasją, odskocznia od rzeczywistości, wreszcie pretekst do spotkania z kimś, kto myśli, czuje i idzie przez życie podobnie jak my. Sama przyjemność. I nie ma znaczenia czy jesteś lekarzem, prawnikiem, pracownikiem fizycznym czy emerytem - na ścieżkach biegowych wszyscy jesteśmy biegaczami.

Anna Piórkowska 10-2-2015

Z Andrzejem Świerczem rozmawiała Anna Piórkowska

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text