Województwo mazowieckie

Dalsze losy radomskiego lotniska pod znakiem zapytania
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 7 kwiecień-31 maj 2015
ilustracja

Radomskie lotnisko stanęło na rozdrożu i trudno jest określić, jakie będą jego dalsze losy. Obecny prezydent miasta uważa, że trzeba ratować projekt lotniska w Radomiu, ale konieczne będzie ograniczenie generowanych kosztów, które ponosi urząd miasta.

Bez pieniędzy ani rusz

Kiedy pod koniec zeszłego roku nowy prezydent miasta Radosław Witkowski obejmował urząd, zastał Port Lotniczy Radom ze 140 pracownikami i zaledwie 400 tys. złotych w kasie spółki, która nie prowadziła lotów. Trzeba było wtedy szybko podjąć decyzję, czy postawić spółkę w stan upadłości, żeby nie generowała kosztów, czy też ratować ten projekt. Podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej wybrana została druga możliwość. Niestety, taka sytuacja nie może trwać dalej i spółka musi ograniczyć koszty.

Co można zrobić?

W pierwszej kolejności należy sprawdzić, czy można zmniejszyć zatrudnienie w spółce nie łamiąc przy tym prawa lotniczego. Następnie trzeba będzie wstrzymać na pewien czas nowe, duże inwestycje portu lotniczego. W związku z tym do końca tego roku zostaną przeprowadzone działania, co zrobić, żeby lotnisko nie generowało kosztów i żeby najpóźniej na początku 2016 roku rozpoczęły się regularne loty cywilne. Na ostatnim posiedzeniu rady miasta radni powtarzali dwa zasadnicze pytania: kiedy jakiś przewoźnik rozpocznie regularne loty z Sadkowa i co będzie dalej z finansowaniem spółki.

Uratować projekt

Uruchomienie portu jest bardzo ważne, gdyż w październiku ubiegłego roku rada przegłosowała emisję dodatkowych akcji spółki Port Lotniczy Radom na kwotę 70 mln złotych, dzięki czemu lotnisko mogło kontynuować swoją działalność (udziały miało później wykupić miasto). 9 marca prezydent Witkowski stwierdził, że port będzie finansowany albo w ten sposób lub przez kredyt. Rozmowy w sprawie kredytu trwają cały czas.

Jeśli zaś chodzi o przewoźnika, prezes spółki lotniczej Tomasz Siwak niedawno stwierdził, że podpisano pięć umów intencyjnych z operatorami, w tym z „trzema, którzy nie mają kłopotów finansowych”. Sprawia to, że można optymistycznie patrzeć na możliwość rozpoczęcia lotów z Sadkowa nawet w czerwcu tego roku. Aby to urzeczywistnić, należy dokończyć prace przy oświetleniu drogi startowej. Ważną rzeczą jest także rozpoczęcie działalności kontrolerów lotu Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP). Muszą oni wcześniej przejść trzymiesięczne praktyki na radomskim lotnisku, zanim zaczną pracę. Niestety PAŻP kontrolerów nie przysyła, powinni oni trafić do Radomia już w lutym tego roku. A bez kontrolerów nie można przekonać przewoźników, że mają warunki do transportu lotniczego. Prezydent Witkowski odpowiadając na te zarzuty powiedział, że „jeśli będzie przewoźnik, będą też kontrolerzy lotów”.

Nie można jednak ignorować problemu dotyczącego restrukturyzacji lotniska. Dlatego nowa wiceprezes PLR – Dorota Sidorko bada właśnie, czy w spółce potrzebnych jest tylu pracowników ochrony i obsługi. Port cywilny ma też poprawić bardzo złe stosunki z wojskiem. Prezydent Witkowski liczy na to, że uda się dzięki temu pozyskać od wojska płytę postojową dla samolotów, zamiast budować nową za 30 mln zł.

Trwają też rozmowy z PLL LOT nad przejęciem przewozów, które teraz świadczy Eurolot. PLR ma tutaj poparcie premier Ewy Kopacz. Zawiązano też współpracę z Państwowymi Portami Lotniczymi próbując stworzyć duoport z Lotniskiem Chopina. Potrzeba 10 miesięcy na weryfikację projektu Port Lotniczy Radom, bo teraz jest on na rozdrożu, jak stwierdził prezydent Witkowski.

Milionowe inwestycje

Port Lotniczy Radom jest spółką powstałą w 2006 roku, z kapitałem 500 tys. złotych. W 2007 roku radni podjęli decyzję o jej dokapitalizowaniu kwotą 12 milionów złotych, a w 2008 było kolejnymi 10 milionami. W 2013 roku lotnisko otrzymało kolejne 25 milionów złotych. W ubiegłym roku radni uchwalili pożyczkę dla portu w wysokości 18 milionów, a w styczniu tego roku sumą kolejnych 3 milionów złotych. Miesięczny koszt utrzymania portu lotniczego wynosi obecnie ponad 970 tys. złotych, z czego leasing sprzętu kosztuje 227 tys. złotych, koszty operacyjno-administracyjne 120 tys. złotych, a ochrona meteorologiczna 74 tys. zł. Największe koszty generują jednak wynagrodzenia pracowników, które miesięcznie wynoszą ok. 550 tys. zł. W latach 2010-2012 w spółce pracowało od pięciu do ośmiu osób, w 2013 zatrudnienie wzrosło do 49 osób, a w 2014 do 141 osób. Średnie wynagrodzenie pracownika brutto (bez członków zarządu spółki) to 2 tys. 600 zł. Według planów, spółka zacznie przynosić dochód ok. 2020 roku.

Na inwestycje w port lotniczy do końca pierwszego kwartału 2016 wydane zostanie 73,5 mln złotych. Z tego 13 mln 800 tys. kosztował terminal, 6 milionów oświetlenie DS, ponad 3,2 miliona wóz ratowniczo-gaśniczy, a 3,5 miliona ogrodzenie lotniska.

Drugi etap inwestycji, począwszy od pierwszego kwartału 2015 do końca 2017 roku zakłada wydatek ok. 134,7 milionów złotych. W tym czasie ma powstać nowa płyta postojowa dla samolotów (32 miliony zł), budynek Cargo (prawie 10,8 milionów zł), zostanie wyremontowana droga startowa (ponad 24,5 miliona zł), alotnisko zostanie odwodnione (ponad 8 milionów zł). W etapie trzecim inwestycji (lata 2018-2025) wydatki inwestycyjne mają sięgnąć 269 milionów złotych. Planowana jest wtedy budowa nowego terminalu (ponad 78 milionów zł), budynków biurowych (ok. 48 milionów zł) i podziemnego parkingu (ponad 48 milionów zł).

Plany inwestycji w lotnisko są bardzo ambitne, ale jeśli nie zacznie ono w krótkim czasie działać, to stanie się największą radomską pomyłką.

Autor: Kamil Sznyrowski

Anna Kapuścińska 20-4-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text