Województwo mazowieckie

Bezkarne zniszczenie parku w Młodocinie Większym
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 28 kwiecień 2015
ilustracja

Z wpisanego do rejestru zabytków prawie stuletniego parku w Młodocinie Większym pozostały tylko pieńki. Ocalała jedynie aleja grabowa. Właściciel wyciął kilkaset drzew, choć pozwolenie miał na ok. 60. Urząd ochrony zabytków wyjaśnia sprawę.

Majątek w Młodocinie Większym w XVIII wieku należał do rodziny Colonna-Walewskich. W 1920 roku kupił go Tadeusz Lipiński, który założył park z dużym, nieuregulowanym stawem, alejkami, ścieżkami, kwiatowym klombem, pergolami róż, altankami i ławkami. Po wojnie, park wraz z dworem przechodził różne koleje losu, ale prawdziwego gospodarza się nie doczekał. Nieremontowane budynki niszczały, a o piękny niegdyś park, władza ludowa dbała w niewielkim stopniu. W 1957 roku założenie dworsko-parkowe wpisane zostało do rejestru zabytków, co w niewielkim stopniu poprawiło jego sytuację. W 1968 roku dwór trzeba było rozebrać, a potem jedno po drugim, powoli zaczęły znikać kolejne zabudowania.

Po 1989 roku prawie pięciohektarowa nieruchomość przypadła gminie Wolanów. Kiedy w 1991 roku pracownicy Urzędu Ochrony Zabytków inwentaryzowali park w Młodocinie Większym, przyznali, że jest zaniedbany, zachwaszczony i pełen śmieci. Ale wśród 16 gatunków występujących tu drzew wyróżnili pięć, które powinny być uznane za pomniki przyrody: trzy białodrzewy, jeden klon i topola późna. W 2002 roku park zmienił właściciela, gdyż gmina sprzedała go prywatnej osobie.

W obecnej chwili na stronie internetowej gminy Wolanów, w zakładce „Zabytki i dobra kultury”, młodociński park  jest wymieniony jako jedna z „wartości środowiska kulturowego”. Niestety, teraz w miejscu, gdzie jeszcze kilka miesięcy temu rzeczywiście mieściły się „dobra kultury”, znajdują się ok. 2 ha pustej przestrzeni. W oddali, patrząc z drogi w Młodocinie, widać jeszcze szpaler drzew, czyli aleję grabową i jedną lipę. Pamiątką po drzewostanie zostały sterczące pieńki.

Adam Gibała, wójt Wolanowa, twierdzi, że nic nie wiedział o wycince, a gmina żadnej zgody na nią nie wydawała. Była to samodzielna i bezprawna działalność właściciela, bo teren parku należy do niego. Jednak w listopadzie 2014 roku, właściciel zgłosił się do gminy z pismem o pozwolenie na wycięcie ok. 100 drzew. Gmina w tej sprawie przesłała zapytanie do konserwatora zabytków. Poza tym pracownik urzędu był na miejscu i po oględzinach, w styczniu tego roku, wydał zgodę na wycięcie konkretnych drzew – poinformował nas Marek Figiel, kierownik radomskiej delegatury Mazowieckiego Urzędu Ochrony Zabytków. Problem jednak polega na tym, że oprócz drzew wskazanych w pozwoleniu wycięto także inne. W związku z tym rozpoczęta została procedura wyjaśniająca.

W podobnych przypadkach przepisy mówią, że właściciel terenu lub obiektu wpisanego do rejestru zabytków jest zobowiązany do gospodarowania mieniem w ścisłym kontakcie z konserwatorem zabytków. Podmiot sprzedający, czyli gmina Wolanów powinna także w umowie sprzedaży nałożyć na kupującego obowiązek przeprowadzenia prac konserwatorskich. Problem jednak w tym, że kupujący park w Młodocinie Większym, nie wiedział, iż kupuje zabytek, a gmina Wolanów sprzedawała mu działkę rolno-leśną i o niczym nie poinformowała. Właściciel gruntu zgodził się na rozmowę z nami dopiero po tym, jak wyjaśni sprawę z konserwatorem zabytków.

Widać tutaj, jak brak właściwej informacji sprawił, że piękny i cenny obiekt parkowy został zniszczony przez nieodpowiedzialność urzędników, a być może za porozumieniem obu stron. Czas pokaże jak było naprawdę, ale życia wyciętym kilkusetletnim drzewom nikt już nie przywróci. 

 

          

Kamil Sznyrowski 29-4-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text