Województwo mazowieckie

(Nie) patrz w lustro
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 24 marzec 2015-31 październik 2016
ilustracja

Wysoko nad drzwiami zakrystii w węgrowskiej Bazylice wisi lustro. Nie jest to jednak zwykłe zwierciadło, jakie można spotkać w każdym domu. To lustro owiane tajemnicą. Nie przez przypadek trafiło do Bazyliki. Tylko tu – w świątyni – mogło utracić przypisywaną mu demoniczną i magiczną moc. Poznajcie lustro mistrza Twardowskiego.

Waży aż 17 kilogramów, wykonane zostało w XVI wieku z białego metalu, najprawdopodobniej ze stopu srebra i złota. Oprawione jest w czarną, ozdobną ramę z napisem w języku łacińskim – Luserat hoc speculo magicas Twardovius artes lusus at iste Dei versus in obseqvivum est. Co oznacza – Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu. Lustro jest pęknięte na trzy części i zmatowiałe. Zgodnie z legendą należało do Jana Twardowskiego, znanego mistrza magii, który zaprzedał duszę diabłu.

Mistrz magii

Na początku kilka słów o właścicielu lustra. Jan Twardowski to postać autentyczna. Niemieccy badacze podają, że był on Niemcem, pochodził z Norymbergii i nazywał się Laurentius Dhur. Jego łacińskie nazwisko tłumaczone na polski oznaczało „twardy”, od czego może wywodzić znane nam nazwisko Twardowski. Najprawdopodobniej studiował magię, interesował się również alchemią i astrologią, dzięki czemu zwrócił na siebie uwagę biskupa Franciszka Krasińskiego. Na ziemiach polskich szybko zdobył rozgłos, zaczęto przypisywać mu niezwykłe zdolności, a jego nieodzownym atrybutem stało się magiczne lustro. Wieść o nim dotarła do samego Króla Zygmunta Augusta. I tu zaczyna się pierwsza z legend związanych z lustrem Twardowskiego.

Przywołuje duchy

Zrozpaczony po śmierci żony Barbary Radziwiłłówny król, kazał sprowadzić do siebie maga, który miał ukazać mu ducha zmarłej żony. Podobno stało się tak pewnej zimowej nocy w 1569 r. na Zamku Warszawskim. Jednak jednorazowe spotkanie ze zmarłą żoną nie ukoiło bólu władcy, a wręcz przeciwnie popadł w jeszcze większy smutek i koniecznie chciał kolejny raz zobaczyć Barbarę. Twardowski jednak nie chciał na to się zgodzić. Dopiero trzy lata później podczas podróży króla z Krakowa do Knyszyna, w Węgrowie, gdzie zatrzymano się na nocleg, mag postanowił spełnić żądanie władcy. Postawił jednak warunek – król nie będzie mógł zbliżyć się, ani dotknąć zjawy, w przeciwnym razie obu ich spotka szybka śmierć. Gdy po północy ukazał się duch zmarłej, król zapomniał o obietnicy i podszedł by ją pocałować. W tym samym momencie rozległ się krzyk i hałas – pękło lustro, którego Twardowski używał do wywołania ducha. Podobno w pękniętym lustrze świadkowie tego wydarzenia ujrzeli straszny wizerunek diabła. Spełniła się też klątwa mistrza Jana – król zmarł w Knyszynie, a sam mag przepadł bez śladu.

Uzdrawia chorych

Ta legenda opowiada o zdarzeniach ze wsi Jartypory pod Węgrowem, w której podobno mieszkał Twardowski. Gdy pewnego razu w pobliskich torfowiskach utonęła mała dziewczynka, mistrz wymawiając niezrozumiałe zaklęcia, ożywił ją. Wieść o tym szybko rozeszła się po okolicy, a do Twardowskiego zgłaszało się wielu ludzi po pomoc. Pewnego wieczoru zjawił się sam właściciel Węgrowa – Krasiński, by prosić o ratunek dla umierającego syna. Mistrz wziął chłopca na ręce i zniknął we wnętrzu chaty. Po chwili rozległ się huk, buchnął dym i zajaśniało w całej chacie. Przerażony Krasiński wbiegł do środka. Nie znalazł tam jednak Twardowskiego, ale w kącie na wilczej skórze leżał zdrowy chłopczyk, a obok niego pęknięte lustro. Na pamiątkę tego zdarzenia Krasiński kazał naprawić lustro i przekazał je węgrowskiemu kościołowi farnemu. Mistrz przepadł bez śladu.

Ukazuje przyszłość

Legenda głosi, że każdy kto chuchnie w magiczne lustro, a następnie w nie spojrzy zobaczy swoją przyszłość. W zwierciadle podobno przeglądało się wielu ludzi. Jedna z historii opowiada wydarzenia, z czasów, gdy lustro znajdowało się w posiadaniu Ronkierów ze wsi Korytnica. Pewnej nocy zjawił się u nich przyjaciel dziedzica, powstaniec, ścigany za działalność spiskową przez wojska carskie. Ronkier chcąc go pocieszyć, kazał mu spojrzeć w lustro, w którym miał zobaczyć swoją przyszłość. O dziwo, młody człowiek, zobaczył w zwierciadle starca z długą brodą. Przepowiednia się sprawdziła, co prawda powstaniec nie uniknął aresztowania i zsyłki na Sybir, ale dożył późnej starości. Inna z legend opowiada o dziewczynie, która wraz z grupą studentów zwiedzała Węgrów i koniecznie chciała się przejrzeć w lustrze. Gdy w nie spojrzała, zobaczyła kratę. I ta przepowiednia się sprawdziła – w grudniu 1981 r. wraz z kolegami została internowana. Jest też opowieść o kościelnym z węgrowskiej fary, który w lustrze ujrzał wizerunek diabła. Przestraszył się tak mocno, że rzucił w nie pękiem kluczy. Zwierciadło pękło, jednak nie straciło swoich mocy.

Można w te historie wierzyć, można uznać je za bajki, jednak zwiedzając Węgrów warto zajrzeć do zakrystii węgrowskiej Bazyliki i zobaczyć tajemnicze lustro. Czy warto w nie patrzeć, by zobaczyć swoją przyszłość? Oceńcie sami.

AniKa

a.groszyk@mazowszanie.eu 24-3-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text