Województwo mazowieckie

„Oszustnet”, czyli jak nie dać się nabrać internetowym kombinatorom
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 12-30 kwiecień 2015
ilustracja

Czasy, gdy zakup konkretnego towaru mógł oznaczać dzień stracony na poszukiwaniach, bezpowrotnie minęły. W internecie jest dostępne wszystko, czego dusza zapragnie. Tylko co zrobić, żeby dusza nie dała się wystrychnąć na dudka?

   Przedmiotem aukcji jest bezcenny eksponat: obraz pióra Tadeusza Nieskromnie-Genialnego. Kto da dziesięć tysięcy? Jest dziesięć tysięcy. Po raz pierwszy! Po raz drugi! Po raz trzeci! Sprzedana Panu w niebieskiej koszuli! Tak wygląda aukcja w realnym świecie. W klimatyzowanym pomieszczeniu, na krzesłach, niespokojnie wierciliby się potencjalni nabywcy dóbr wszelakich. Przerzucaliby się ofertami, podnosząc wysoko ku sufitowi tabliczki z przyznanym im numerem.

   W internecie wygląda to inaczej. Każdy może licytować, jeśli tylko chce kupić dany towar. Można kupić tanio albo drogo, towar ekskluzywny bądź pospolity, dużo albo mało, a może po prostu ani dużo, ani mało, tylko w sam raz. Wybór należy do Ciebie Drogi Czytelniku. Tylko, że wybór nie zawsze jest prosty. Masa sprzedawców, wiele odmian, różnorodne sposoby dostawy, tak samo wiele form płatności. Krótkimi słowy: nieprzebrany ocean możliwości. Niestety, jak w każdym oceanie, także i w tym pływają rekiny oraz inne drapieżniki. Jak nie dać się pożreć? Przede wszystkim wybierać wyłącznie sprawdzonych przez innych użytkowników dostawców, którzy mają ponad 95% pozytywnych opinii. Oczywiście nie od pięciu osób, lecz od dziesięciu… najlepiej tysięcy. Ta metoda z reguły odsiewa większość oszustów. Jednakże może się przytrafić niestandardowa sytuacja, kiedy to pożądany towar jest w posiadaniu garstki sprzedających. Wówczas powyższe kryterium oceny prawie zawsze będzie niewystarczające. Bolesna prawda jest taka, że sposobów na nabranie kupującego jest wiele. Posłużę się przykładem:

   Przeglądasz aukcje od godziny. Szukasz najlepszego stosunku ceny do jakości. Jesteś już znużony i zmęczony. Patrzysz na zdjęcia. Towar jest taki jak potrzeba, a Tobie nie chce się już dłużej męczyć. Klikasz przycisk do natychmiastowego zakupu. Wybierasz typ przesyłki, formę płatności i voilà. Twoje męczarnie zakończyły się sukcesem. Mija pięć dni. Dzwonek do drzwi. Patrzysz przez wizjer. Widzisz posępną twarz listonosza obsługującego Twoją dzielnicę. Otwierasz. Zaraz, zaraz, czy ta przesyłka nie powinna być ciut większa? Tak z trzy kilogramy większa? Otwierasz kopertę, a w niej zdjęcie zamówionego przedmiotu. Z niedowierzaniem spoglądasz raz po raz na fotografię. Chwytasz za telefon w celu wykonania połączenia do sprzedającego. Ku Twojemu zaskoczeniu odbiera połączenie. Posyłasz mu kwiecistą wiązankę. Udzielona ze stoickim spokojem odpowiedź zamyka Ci usta. Milkniesz… Ze zmieszaniem kończysz połączenie.

   Odpowiedź brzmiała: „Proszę czytać dokładnie, co Pan kupuje. Na aukcji wyraźnie napisałem, że sprzedaję rzadkie zdjęcie blendera, a nie blender.” Nieprawdopodobne? Nieuczciwe? Bezczelne? Chamskie wręcz? Owszem, ale za to zupełnie legalne. Sprzedawca zobowiązał się do dostarczenia towaru, jakim było zdjęcie blendera, a Ty zobowiązałeś się ten towar zakupić za konkretną cenę. Nikt Cię do tego nie zmusił, co oznacza, że w sposób całkowicie legalny, choć skrajnie perfidny, stałeś się (nieszczęśliwym) posiadaczem bezużytecznej fotografii. To bardzo skrajny przykład, ku przestrodze.

   Uważaj też na nieuczciwych handlarzy, którzy wystawiają towar po bardzo niskiej cenie, ale odbijają sobie na koszcie przesyłki, kilkakrotnie wyższym, niż powinien. Inni po prostu wcisną Ci przedmiot marnej jakości, dzięki profesjonalnie wykonanym zdjęciom i zachęcającemu opisowi.

   Zatem weź sobie kilka prostych porad do serca: sprawdzaj, czytaj, niedowierzaj, sprawdzaj jeszcze raz, dopytuj w razie konieczności, prześwietlaj, oglądaj i… sprawdzaj jeszcze raz – tak na wszelki wypadek. Gwarantuję, że zachowując rozwagę i ostrożność nie dasz się oszukać. Hulaj dusza, piekła nie ma! No… przynajmniej tego zakupowego, dla Ciebie, jeśli weźmiesz pod rozwagę te kilka powyższych porad.

Marcin Groszewski

 

Marcin Groszewski 12-4-2015

Fot. Marcin Groszewski
 

Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text