Województwo mazowieckie

Żywot pisarza okiem Janiny Wielogurskiej
ikonka - drukuj drukuj
  • ikonka 20 maj 2015
ilustracja

Od ilu lat Pani pisze? Jak to się zaczęło? Skąd ta pasja?

Od 1973 roku jest to 42 lata pracy twórczej. Okres ten dzieli się na trzy etapy. Od 1973 roku- powstaje poezja młoda. Od 1996 roku- poezja rozwoju. Od 2010 roku- poezja dojrzała.

A jak to się zaczęło? Kiedy byłam dzieckiem, gdy miałam 12 lat mówiłam poezją. Zauważyła to wtedy dziewczyna z podstawówki: Jadwiga Ł. To ona powiedziała mi, że mówię poezję. Wiedziałam,  lecz nie chwaliłam się. Gdy pytała mnie, czemu nie zapisuję swoich wierszy, odpowiedziałam, że są to zwykłe wiersze dziecięce rymowane - jeszcze niedojrzałe. Jak to?, odpowiedziała. Powtórzyłam, wiersze muszą dojrzewać. Jak to dojrzewać? No tak jak jabłka. Była zdziwiona, ciekawa czemu mają dojrzewać wiersze, gdy są tak dobre i rymy nie były w nich proste. Ja wiedziałam, co to znaczy już wtedy dokładnie i że ja będę pisać wiersze dojrzałe. To, co ma się w sobie, to coś z czegoś się rodzi.

Zaczęłam pisać dopiero jak miałam 16 lat. Prowadziłam zeszyt szesnastolatki ze swoimi wierszami. Oglądałam dużo filmów polskich; z Olbrychskim w roli głównej, o Basi, wojnie, o Wołodyjowskim.

Z Mikulskim, Cybulskim, Kwiatkowską, programy z Kobuszewskim oraz z innymi postaciami. Stąd i miłość moja do poezji, do teatru poważnego, dramatycznego, do czytania książek. Jako dziecko, interesowałam się bardzo sztuką. Z filmów, z gazet wycinałam postacie, wklejałam je do I-go zeszytu  i tak powstawały tam wiersze z inspiracji. Budziłam zainteresowania. To życie jest w nich.

 

Skąd ta pasja?

Też się zastanawiałam, skąd to się wzięło we mnie? Mama pięknie pisała listy, choć brzydkie miała pismo - niestaranne, wielkie litery. To jednak u mamy zauważam wtedy, w listach urzędowych  do Ministerstwa, że ma talent do pisania. Czytałam je ze zrozumieniem. Był w nich polot i to coś więcej

i prawda. To były spostrzeżenia dziecka. Szukałam nadal, skąd te ziarno mogło być we mnie. Stwierdziłam, iż w płodzie matki, tak rosło wraz ze mną. 12 letnie dziecko wiedziało, że będzie pisać.

 

Ile książek Pani wydała?

Nie idzie o ilość a jakość, jakie książki. Takie, które nie kłamią. Dopiero15 książek.

Jeśli chodzi o poezję: 2000: Lotem Jaskółki, 2001: Lirnik, 2002: Feniks, 2003: Czy widziałeś Barana?, 2003: Wincenty i Żabka, 2004: Ja Afrodyta

Powieści to: w 2006: Schody Afrodyty oraz Zaczarowane Ogrody, 2009: Schody Mazowsza, 2014: Schody Państwa P…, 2015: Szwaczka *.

Inne: w 2012: Przedwigilijny Wieczór, 2013: Światowy Dzień Poezji oraz PL w Szczęśliwicach, 2015: Znane postacie.

 

O czym najbardziej Pani lubi pisać?

O życiu to naturalne. Choć interesują mnie sprawy ponadziemskie. Podobnie sny. Sny są moją inspiracją do zapisków: Dziwne sny, znaczące to więcej, gdy zapowiadają to; co ma się wydarzyć. Gdy ostrzegają przed złem, gdy są prorocze. Niekiedy działa tu podświadomość ze świadomością.

 

Czy obecnie łatwy jest żywot pisarza?

To zależy, jaki to pisarz. Pisarzom żyje się ciężko tym, którzy nie mają znikąd pomocy finansowej. Pisarz dobry żyje ubogo. Woli nie jeść a wydrukować książkę. Żywot pisarza można porównać do Pielgrzyma, bez przerwy wędrującego. Żywot trudny, stąpa po ziemi twardo. Dzisiejszość dla pisarza z prawdziwego zdarzenia jest niedobra, uczciwość nie sprzyja, gdy dzisiaj rodzi się mnóstwo quasi.

 

Którą z  napisanych książek najbardziej Pani ceni i dlaczego?

Są to nowele, bo są pisane życiem. Seria począwszy od pierwszej części: Schody Afrodyty po: Schody Mazowsza, Schody Państwa P… oraz Szwaczka. Zaś z poezji cenię sobie wiersz Przedwiośnie

z książki Lirnik. Pisać prawdę to mój poligon. Cenię taką cechę w książkach swoich.

 

Czy pisaniem można zarobić na życie?

Zapewne może zarobić pisarz i nie może. Co to znaczy? To dzisiaj raczej pośrednicy zarabiają a pisarz prawdziwy żyje w ubóstwie. Zdany jest na wegetację, a jako pisarz uczciwy mógłby być chroniony przez prawo. Dziś jest wszystko na odwrót. Zarabiają ci, co nie tworzą bezpośrednio. Teraz praktycznie i kolportażem pisarz ma się zajmować i drukowaniem. Nie ma odpowiednich mecenasów sztuki, co by byli zainteresowani sztuką w dobrym znaczeniu, dla kraju. Dzisiaj spotykamy w wię-kszości mnóstwo karierowiczów, czerpiących, chcących tylko czerpać korzyści. Nikt nie liczy się dziś z ciężką pracą a tylko widzi swoje profity i tam kieruje swoje zainteresowanie. I nie ma pensji dla pisarzy?  A gdzie są Instytucje, które by zajęły się kolportażem jego dzieł? By i pomagały? Dlaczego by nie, jeśli to rzemiosło jest przydatne? Tak mało dzieje się dzisiaj dla dobrego, poczciwego pisarza.

 

W jakich organizacjach Pani działa?

Intensywnie od przełomu 1996/7 do 2010 roku działałam w grupie poetów Żyrardowskie Wieczory Literackie  ŻWL, z oddanym zaangażowaniem dla miasta a nie dla zarobku. Wcześniej włożyłam wiele wysiłku by zmobilizować osoby związane z kulturą i prasą w mieście, by podobną grupę zawiązać, co ułatwiłoby współprace lokalnych autorów. Z  początku Żyrardowskie Warsztaty Literackie, w późniejszym czasie nazwę zmieniono na Żyrardowskie Wieczory Literackie. Powstało wtedy także wydawnictwo ŻWL. Moje pierwsze książki, były również pierwszymi, jakie zostały wydane pod egidą ŻWL. Wszelkie koszty pokryłam całkowicie ze środków własnych. Zależało mi by utrwalać dorobek autorów z Żyrardowa, dlatego działałam na rzecz wydawania ich książek oraz antologii tutejszych autorów. Z całego serca wspierałam na tej płaszczyźnie kierownictwo ŻWL. Moja intensywna działalność w tym zakresie trwała do 2010 roku. W 2001 roku założyłam w Żyrardowie wokalny teatr młodzieżowy Jana S, skupiający uzdolnionych uczniów i muzyków. W 2002 roku powołałam Stowarzyszenie Autorów Polskich Oddział Żyrardów, którego jestem prezesem do dziś.

Poza tym należę do innych grup literackich w Warszawie. Od ok. 1997/8 roku do grupy Wybór, przeistoczonej w Pana Cogito. Od 2007 r. do klubu literackiego Nasza Twórczość, gdzie jestem vice przewodniczącą. Na krótko działałam w Robotniczym Stowarzyszeniu Twórców Kultury (RSTK). Należę także do klubu literatów Metafora, gdzie wydawane są co roku antologie i inne książki wraz z moją poezją czy krótkim opowiadaniem.

Dodatkowo uczestniczę u Pawła Kubiaka na spotkaniach Konfraterni Poetów w Piastowie czy też w plenerach poetyckich w Pęcicach.

 

Czy Pani zdaniem w Polsce są warunki rozwoju dla pisarzy jak Pani?

Spostrzegam od wielu lat, w jaki sposób pisarze mogą się zatracać przez zostawienie ich samych sobie, bądź jest talent marnotrawiony pisarski i inne też, gdy wybitni nie mają pomocy konkretnej, są często spychani na dalsze uśpienie. I gdyby nie sam pisarz, który prócz talentu, bez przerwy pracuje oraz pielgrzymuje, jest wędrowcem w zdobywaniu wciąż to swoich praw, by być zauważalnym w swoim kraju, by nie zginąć tu. By nie zatracili go i gdzie indziej, to swoją siłą sam prze do przodu z prawdą. Choć z niewielką pomocą  oddanych służbie Narodu uczciwych, tych którzy jeszcze coś mogą z siebie dołożyć, czy użyczyć sali pisarzom. Wtedy pisarz dobry może się częściowo rozwijać, lecz z braku finansowej pomocy- w spowolnionym tempie. Raczej wypływa na wierzch cwaniactwo, wyłudzanie pieniędzy przez innych na samych siebie, niż dbanie o pisarza godnego, uczciwego. Brak funduszy przeznaczonych dla uczciwych. I jak tu się rozwijać? Ci, co wykonali praktycznie kawał roboty przez wiele dobrych lat nie mają pensji, gdy inni z tego czerpią korzyści.

W naszej Polsce raczej rozwój jest uśpiony, wstrzymywany, w postoju. Wyobraźmy sobie pociąg, do którego wsiadamy, kto wsiada? Ten jedzie. Jak jedzie, gdzie? To zależy, czy ma i dokąd może? Lubię pisać myśli metaforami. Jest stacja przystanek. I pisarz rusza sam w drogę: warunki trudne. ten kto to przetrwa, na końcu dostąpi nominacji.

 

Co jest ważniejsze w pisaniu, talent czy ciężka praca?

I jedno i drugie. Talent ważniejszy, bo jest podstawą. I jest w nas lub nie. Wiedzę można zdobywać. Gdy piszący wiersze nie mają talentu, charakteryzują się tym, że tego wiersza się nie czuje, bywa płytki, brakuje w nim rytmu.  Są to początkowi lub dopiero, co rozwijający się nieufni jeszcze poeci, którzy broń Cię Panie Boże ruszyć, coś przestawić. Krytycy, choć niekiedy myśli nie znają autora, to gdy naprowadzają piszącego na dobrą formę i treść wiersza, po korekcie proponowanej mogą zmienić im szyk zdań. Wtedy wiersz nabiera i lepszego znaczenia. Pokazujemy to na warsztatach, na przykładach słabych wierszy autorów. Po takim szlifowaniu wiersza powstają i perełki. Autor, który nie ma talentu nigdy takiego wiersza dobrego nie napisze- pomimo włożonej pracy przy nim, bo nie widzi tego, co widzi dobry krytyk i analityk poezji.

 

Jak pomóc uzdolnionej młodzieży oraz pisarzom doświadczonym jak Pani?

Uzdolniona młodzież posiada wewnątrz nieocenioną wiedzę, którą się wydobywa jak węgiel z po-kładu. Czasami same predyspozycje nic nie dają, gdy nie mamy skrzypiec do gry. Podobnie na piasku nie będziemy pisać, ani budować zamki z piasku, bo pierwszy deszcz i zmyje nasz wiersz i nasz zamek.   

A komu pomagać trzeba?- Tym, co wykazują namacalnie dowód, iż pracują ciężko i wydobywają ze swojego pokładu swój własny talent. Można im pomagać finansowo i dając im narzędzia pracy.

 A jak mi pomóc? Osobiście chciałabym, by w Żyrardowie były lepsze warunki do działania na rzecz młodych artystów, pisarzy i ich promocji. Chciałabym móc przekazywać jeszcze bardziej swoją wiedzę i doświadczenie innym. Do tego przydałaby się, jakaś sala, w której mogłyby się odbywać spotkania wszystkich zainteresowanych rozwijaniem tego rodzaju talentów. Myślę, że i dorośli też by się zgłaszali. A może i z innych miast? Czyli jeśliby umożliwiono dostęp do sal na próby, warsztaty oraz scenę do występów teatralno muzycznych.  Poza tym interesuję się malarstwem. Maluję i w tym także kierunku mogę działać dla młodych i starszych utalentowanych osób. Jest to moje marzenie. Lecz na to, jak wiadomo są potrzebne fundusze. Czy marzenie jest do spełnienia?

 

Jakie plany na przyszłe książki?

Już od 2009 roku rozpoczęłam pracę nad książką o pisarzach polskich i zagranicznych. Co nie bądź jest w niej i o malarzach. Pragnę ją ukończyć  i wydrukować. Przygotowałam do druku książkę poświęconą Norwidowi, z konkursem literackim. Chcę wreszcie poświęcić czasu i swojej poezji, którą przestałam drukować, choć nie poprzestałam pisać. Jest dużo niewydanej mojej poezji przygotowanej: Katalog obrazów z wierszami i z tłumaczeniem na angielski. Ze Wschodu i z Zachodu. Dwa kalendarze też z wierszami, z miastem moim i z moją postacią. Podobnie slajdy z moją poezją. Mogłabym płytę nagrać z recytacją własnych wierszy. Jest naprawdę, co robić. Nie raz martwię się, czy zdążę moje dzieła przekazać w porę jeszcze przed czasem. Podobnie nowele, dalsze części aż do obecnych czasów. Pisarze pracowici mają bardzo dużo pracy, nie mogą sobie pozwolić na marnotrawienie czasu. Potrzebne są nie tylko fundusze, których nigdy nie otrzymałam jak na razie, a jestem i wydawcą książek.

 

Krzysztof Dziwisz

 

k.dziwisz@mazowszanie.eu 17-5-2015
Komunikat

Brak komentarzy dla tego wpisu

Fotogaleria

Strona używa cookie

Zamknij

Original text